8 grudnia. Rok 2004. Klub Alrosa Villa. Nathan Gale morduje tytana sceny metalowej, osobę będącą, nawet po swej śmierci, źródłem nieustającej inspiracji – Dimebaga Darrela. Metalowy świat zapłakał w ten mroczny dzień. Zakończył się pewien rozdział w heavy metalowej księdze. Razem z upływem lat, wyrastać zaczęły kapele, które swą muzyką oddały hołd legendarnemu gitarzyście, nie pozwalając pamięci o nim zaginąć. Hołd oddała także Polska, w 2012 roku wypuszczając ze swego łona kapelę Minetaur!

Heavyrock Minetaur
W listopadzie 2014 roku światło dzienne ujrzała Epka zespołu, zatytułowana „We Take It Seriously” będąca następczynią dema z 2012 roku, z którego nazwą każdy powinien się zapoznać, a której ja nie zdradzę. Serio. Sprawdźcie. Płytę rozpoczyna intro o pełnej radości i entuzjazmu nazwie….”Days of Nothing” (To taki optymizm w stylu Schopenhauera). Aura utworu z jednej strony zapowiada nadejście czegoś wielkiego a z drugiej stanowi kontrast w stosunku do utwory, który po niej nastąpi. A mowa tu o „Blame the Whore” (starając sobie jakoś fajnie to przetłumaczyć, doszedłem do wniosku, że gra słów z przekazem podprogowym „Zwal to na kurwę”, będzie najlepszym tłumaczeniem). Riff otwierający, autorstwa gitarzysty Piotraza to oczywisty ukłon w stronę Pantery. Ale hej! Nie samą Panterą człowiek żyje (Chociaż…..). W toku utworu wychodzą wzorce, towarzyszące kapeli przez całą płytę. A wśród nich Crowbar, Lamb of God i Black Label Society. Nieśmiało też, ale bardzo mocno słychać nawiązania do rodzimego…..Decapitated! Miejscami słychać też nawiązania do Madball. Wspomniane „Blame the Whore” buja, cieszy, bawi i daje po ryju. Szczególnie jak sobie człowiek zda sprawę, że za perkusją siedzi kobieta – Aleksandra. Nie żeby kobieta przy garach była czymś niezwykłym. Ale to co ona ma pod kopytami, może zawstydzić niejednego chłopa. Chylę czoła. Kolejny wałek na płycie zatytułowany „Omnivorous” stanowi idealny balans między Southern Metalowymi a Groove Metalowymi zagrywkami. Wokalista – Nauman, robi też zdecydowanie odważniejsze wycieczki w stronę Death Metalu niż miało to miejsce na „Blame The Whore”.

www.youtube.com/watch?v=j6b9ZGMw0OQ

Problem mam z kawałkiem „Stupid”. Jest najbardziej treściwy, najkrótszy i najgęstszy, tu nie ma chwili oddechu. Można by podejrzewać, że miał być „zapchajdziurą” na Epce. Ale wiecie jak to jest z takimi kawałkami. Ozzy powiedział kiedyś, że „zapchajdziurą” miało być „Paranoid”. A jak się skończyło? No właśnie. „Stupid” niesamowicie buja. Ten kawałek powstał po to by na koncertach mieć łeb przy samej ziemi. Piąte dzieło na płycie jest zdecydowanie moim najbardziej ulubionym. Utwór zatytułowany „Human Error”. Czyste intro, bujający bas smagany łapą Lipy, brutalne przejście, głęboki growl Naumana i agresywna perka Aleksandry. Cud, miód, południowa malina. Tutaj Southern i Groove aż się wylewają, dając srogą dawkę mocnego metalu. Jest tu miejsce na wolne przejście, artykułowane flażolety i growl a capella.

I tak docieramy do ostatniego utworu na płycie noszącego polski tym razem tytuł i będący napisany w tym też języku. A mowa tu o „Smołą Zlewany”. Znacie ten moment, gdy jakiś utwór psuje wam obraz całej płyty? A raczej zaburza? Tak jest tym razem. Muliste intro w stylu Crowbar, rytmiczna perkusja, klekoczący bas, i nagle głęboki głos Naumana. Growl jakiego na płycie jest nie było. I nagle? BACH! Srogi kobiecy krzyk Wielebnej. Totalne zaburzenie tego czym była płyta dotąd. Ale czy to źle? Utwór jest inny. Jest różnorodny. Ale jest naprawdę dobry! Bardzo dobrym pomysłem było danie go na koniec Epki jako swoistej wisienki na torcie.

I tak dotarliśmy do końca. Idąc przez lasy i góry Southern i Groove metalu, nakreśliliśmy sobie obraz muzy, którą tworzą Minetaur. Swoją drogą szacunek za nazwę, aż się prosi by wysłać ich Epkę do Rona Jerremiego. Jeśli w takim klimacie będzie utrzymany long-play, to wróżę im dobrą przyszłość. Polska scena rozwija się w różnych kierunkach a Minetaur wybrali ten obierany rzadko. I dobrze zrobili. Mimo mojego ogromnego braku zaufania do Epek, zaryzykuję i dam im 8/10. Mam nadzieję, nie zawieść się w przyszłości, bo w tej chwili się nie zawiodłem. Ta muzyka żyje swoim życie i broni się przed kompromisami. Oby tak zostało.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *