W rozmowie z Danko Jonesem w trakcie jego podcastu (audio poniżej), frontman Kreatora, Mille Petrozza, który – jako fan – wypunktował chyba wszystkie główne problemy z obecną Metallicą: średnie kompozycje, brzmienie i nastawienie.

Mille Petrozza kreator

Hole In The Sky 2007

Naprawdę chchiałbym, aby Metallica wydała album, który rozwali wszystkich. Death Magnetic nie było najlepsze, ale było lepsze od poprzedniego.

Mieli tam jeden kawałek, który do mnie trafił – ten, który brzmiał jak… Ta ballada, która przechodzi w coś w stylu Led Zeppelin [„The Day That Never Comes”]. To był dobry numer.

Nie podobało mi się brzmienie tej płyty za bardzo. Brzmienie gitary nie było zbyt wyraźne. Myślę, że ten gość, z którym pracuje Rick Rubin [Greg Fidelman] ma zły gust w kwestii gitarowych brzmień. Używa tego dziwnego, pozbawionego przesteru brzmienia, które może pasować do niektórych kapel rockowych, czy czegoś, ale nie do Metalliki. To brzmi jakby ktoś wyłączył Tube Screamer [efekt], wiesz o co mi chodzi? [śmiech]

W Metallice tęsknię też za tekstami, brakuje mi historii, politycznego zadzioru. Wiesz, co mam na myśli? Brakuje mi buntowniczego ducha, że tak powiem.

To jeden z moich ulubionych zespołów, naprawdę chciałem być jak oni, kiedy dorastałem, myślałem, „Tak, tak, mają rację.” Śpiewali o czymś prawdziwym w swoich tekstach. Zobacz jak ujęli to i co myślą o tym i tamtym, a obecnie już mnie po prostu to nie interesuje. To dziwne.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *