W najnowszym wydaniu brytyjskiego Metal Hammera pojawił się wywiad, w którym gitarzysta Mötley Crüe, Mick Mars, opowiada o szczytowych momentach kariery zespołu. Najnowsza odsłona magazynu posiada obszerną wkładkę traktującą o roku 1984, zawierającą artykuły m.in. o Metallice, Iron Maiden, Van Halenie i Def Leppard. Mick przypomina sobie, nie mogąc powstrzymać się od chichotu:

Było tam trochę picia. Odbyliśmy trasę Monsters Of Rock. Jeśli dziś miałbyś taki skład, to byłoby coś niesamowitego: my, Van Halen i AC/DC… Myślę, że ludzie postradali by zmysły. To był pierwszy raz, gdy wyjechaliśmy za granicę, zobaczyliśmy te wszystkie odrębne kultury, zamki, poznaliśmy historię, inne jedzenie. To był wspaniały czas. Brakuje mi tych dni.

Muzyk wspomina też niesławną trasę z Ozzym w 1984 roku, podczas której miały miejsce różne szalone rzeczy, na czele z wciąganiem mrówek przez Osbourna:

Trasa z Ozzym była szczytem alkoholizmu. Ozzy miał to coś, czym zwykł grać ludziom na nerwach. Zawsze robił psikusy, golił komuś brwi, sam wiesz. Byliśmy szalonymi skurczybykami. Chłopaki z reszty zespołu strzelali z pistoletu na flary, brali te wielkie noże i cięła materace na pół, wyrzucali rzeczy przez hotelowe okna na najdroższe samochody, jakie dostrzegli – miał miejsce każdy rodzaj chaosu. Dochodziły jeszcze narkotyki, kobiety, alkohol… To było szalone!

Mick Mars (Mötley Crüe) wspomina szalony dla zespołu rok 1984

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *