Metallica niedawno gościła u Jimmy’ego Fallona w jego Tonight Show. Za kulisami programu każdy z członków zespołu podzielił się zabawnym wspomnieniem z dawnych koncertowych czasów. Poniżej wideo, a dalej tłumaczenie:

Na wstępie zaznaczyli, że musieli wybrać takie historie, które będą odpowiednie do telewizji, żeby cały program nie był jednym długim „piiiiiiiiiiiiiiiiii”. Nie mniej wybrali i tak ciekawe kąski (przynajmniej na tyle, żeby chciało się nam je tłumaczyć).

Kirk Hammett:

To wspomnienie z czasów Ride The Lightning. Byliśmy na trasie i albo nie mieliśmy czasu, albo kasy, żeby chodzić do pralni, więc żeby wyprać swoje skarpetki zakładałem je pod prysznic. Nakładałem szampon na włosy i to była ta „mydlana” część mojego „cyklu prania”. Potem spłukiwałem włosy i to było „płukanie” w moim „cyklu prania”. Potem trochę potuptałem i zdejmowałem skarpetki, wszystko ciągle pod prysznicem, potem je wyżymałem, wieszałem i voila, następnego dnia miałem czyściutkie skarpetki.

Lars Urlich:

Ty przynajmniej brałeś prysznic. (…) Na początku światowej trasy …And Justice For All musiałem lecieć do San Sebatián, które jest na samiutkiej północy Hiszpanii. Byliśmy wtedy w Anglii i dawaliśmy wywiady, potem wszyscy razem jechaliśmy na lotnisko. Ja utknąłem w korku i dotarłem na Heathrow po odlocie ostatniego lotu do San Sebatián. Musiałem więc lecieć do Madrytu. Tylko że to było w czasach, gdy nie było komórek, nie było tour managerów dostępnych na wyciągnięcie ręki itd., wylądowałem więc w Madrycie zupełnie sam około północy i musiałem dostać się do San Sebatián, które jest jakieś 400 km stamtąd, więc co zrobiłem? Wziąłem taksówkę. Tyle że ta taksówka była wielkości połowy tej kanapy, bardzo malutki, hiszpański samochodzik, a taksówkarz miał z 90 lat. Zapytałem, czy zabierze mnie do San Sebatián. Spojrzał się na mnie śmiesznie i ruszyliśmy. Wtedy, jak tylko wyjechało się z Madrytu, jakiekolwiek drogi ekspresowe, autostrady itd. przestawały istnieć. 30-40 mil poza Madrytem wpadliśmy więc na 1-pasmową drogę, w której dziur nie łatano odkąd ją zbudowano, a ja miałem przed sobą 6 godzin drogi (…). Jak dotarłem? Nie wiem, ale przeżyłem, by móc o tym opowiedzieć specjalnie dla Was.

Robert Trujillo:

Moja historia sięga 1991 r. i dotyczy Ozzy’ego. Byłem w trasie z Infectious Grooves. Otwieraliśmy dla Ozzy’ego na trasie Theather of Madness i był to w istocie pierwszy jej koncert w Austin w Teksasie. To było dość straszne, bo wszyscy skandowali „Ozzy! Ozzy!”, więc budynek cały drgał. Tak więc zagraliśmy, ledwie daliśmy radę, a potem sobie łaziłem tu i tam po backstage’u, podekscytowany, wypiliśmy parę piw z kolegami. Było bardzo ciemno i w jednym miejscu była góra kabli, szedłem nieco przyczajony, za mną paru chłopaków i potknąłem się o te kable, przewróciłem się i odciąłem zasilanie od monitorów. To było jak w zwolnionym tempie, spadam, te kable to takie wielkie wtyki i widzę jak się rozlatują. Ozzy właśnie podskakiwał, a tu nic, nagle cisza. Spojrzał się na gościa od monitorów i… zasadniczo więc odciąłem im prąd w trakcie koncertu. Uciekłem do cateringu, nonszalancko udawałem, że coś jem. Podszedł do mnie tour manager, wziął mnie na stronę i mówi, „To ty odłączyłeś zasilanie?”. Ja na to, „Tak, jedźmy do domu”, ale on był w sumie dość wyluzowany i powiedział, „Masz sporo szczęścia, Ozzy myśli, że wysiadł prąd w całym Teksasie, myśli, że to wina elektrowni. Nigdy więcej tego nie rób!”. Ja na to, „Dziękuję! Dziękuję!”. To był dla mnie dość przerażający moment w 1991 r. Lata później dołączyłem do zespołu. Nigdy nie powiedziałem o tym Ozzy’emu, więc teraz może mnie zwolnić!

James Hetfield:

Metal Church. Koncertowaliśmy z nimi od zawsze, to było jakoś pod koniec lat 80. Pamiętam, że była zima, chyba w Kanadzie, tam zawsze jest zima, więc… Byliśmy wtedy super dobrymi kumplami, graliśmy z nimi dużo i czasami zamienialiśmy się miejscami w busach, albo ja jechałem z nim, albo oni z nami. Pamiętam, jak raz wskoczyłem do nich i jechaliśmy na jakiś gig. Była wielka śnieżyca i zamknięto drogę i nie mogliśmy się dalej donikąd ruszyć. Siedzieliśmy więc w busie i mieliśmy wystarczająco piwa na jeszcze jakieś 4 godziny, a było nas sześciu. Na zewnątrz było strasznie zimno, a toalety były już pełne. Wymyśliliśmy więc tę grę, „Sikanie wkoło busa”. Musiałeś spróbować obiec strumieniem sików cały zamarznięty bus, chodziło o to, kto będzie miał najdłuższy sik. Jeeeeej! (…)

Bonusowo wykonania 2 nowych utworów – u Howarda Sterna i Jimmy’ego Fallona właśnie:


http://youtu.be/dBHSvxG-F_k

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *