W wywiadzie dla podcastu The Music (przeprowadzonego w październiku 2018 r., a opublikowanego teraz), Robert Trujillo, basista Metalliki, zapowiedział, że nowy album grupy powinien ukazać się szybciej niż poprzednie dwa. Jak powiedział:

Jestem podekscytowany kolejną płytą, bo wierzę, że będzie stanowiła kulminację dwóch poprzednich, a zarazem nową przygodę. Oryginalnych pomysłów nie brakuje, to piękno bycia w tym zespole.

Nowy album ukaże się szybciej niż poprzednie dwa… tym razem myślę, że będziemy w stanie wskoczyć do studia i zacząć pracę znacznie szybciej.

Obiecaliśmy sobie ruszyć z tym prędzej niż później. A jak szybko? Nie wiem. Jesteśmy non-stop w trasie. To trwa już 2 lata. W końcu pewnie będziemy potrzebowali małej przerwy. Dobrze będzie, jeśli ją zrobimy, bo koncertujemy bez wytchnienia.

Choć istotnie krótko po premierze Hardwired… To Self-Destruct padły ze strony gitarzystów zespołu zapowiedzi, że „nie chcą znów czekać 8 lat na kolejny album”, to zostały one dość szybko ‚zdementowane” przez Larsa Ulricha, który w osobnym wywiadzie zapowiedział, że chce, by Metallica koncertowała 5–7 lat przed ponownym wejściem do studia. W tej wersji premiera w 2021 r. byłaby najbardziej optymistycznym scenariuszem.

Trudno więc powiedzieć, czy powyższe słowa Trujillo sygnalizują zmianę w planach całego obozu, czy tylko powtarzają dawny sentyment głównych kompozytorów,  którzy zdecydowanie mniej od „małego Duńczyka” skupiają się na kondycji biznesowej zespołu, jeśli w ogóle. Jeżeli Ulrich obstanie przy swoim, można się tylko domyślać, czyj plan weźmie górę.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *