Max Cavalera, założyciel legendarnej Sepultury, napisał list do samego siebie z młodych lat. Pisze w nim m.in. o swojej rodzinie, uzależnieniach i o tym, że czuje się zdradzony przez swoich byłych kolegów z zespołu. Całość do przeczytania poniżej:

Max

Życie jest pełne niespodzianek i marzeń. Jeśli miałbym powiedzieć coś samemu sobie sprzed lat, powiedziałbym przede wszystkim by odnalazł swe marzenia, wierzył w nie i je zdobywał!

Zawsze czułem, że Bóg umieścił mnie na Ziemi, bym robił niezwykłe rzeczy i spotykał niezwykłych ludzi. Jestem bardzo dumny z rodziny, którą zbudowałem i żony, którą znalazłem, a była ona mi przepowiedziana przez pewną psychiczną panią z Brazylii. Powiedziała, że poślubię cudzoziemkę i pewnego dnia będę miał zamek. Wciąż czekam i pracuję na zamek, ale żonę znalazłem idealną. Jest nam razem bardzo dobrze. Pracujemy wspólnie, marzymy wspólnie i razem wyruszamy na przygody. Ona naprawdę była błogosławieństwem w moim życiu. Dała mi dwóch wspaniałych synów i adoptowałem innych pięciu, włączając w to Dana, który niestety nie jest już z nami ciałem, ale zawsze będzie duchem.

Chcesz jakąś radę? Słuchaj tej kobiety. Mówiła mi, bym stworzył markę moich spodni moro. Jednak nie zrobiłem tego, starałem się być buntownikiem. Jestem pewien, że byłem jednym z pierwszych ludzi, którzy nosili spodnie moro w metalowym świecie. Teraz jest to wszędzie. Więc posłuchaj jej, stwórz tą markę i bądź bogaty!

Inną rzeczą, której nie przewidziałem za młodu jest to, że niektórzy moi przyjaciele mogą mnie zdradzić i zabrać zespół który sam założyłem dawno temu w Brazylii. Jak mówiłem, życie jest pełne niespodzianek, ale wierzę, że wszystko jest tak, jak miało być. Pogódź się z tym. Nigdy nie sądziłem, że mogę toczyć taką walkę z uzależnieniem. Kiedy byłem młody uwielbiałem być pijany i na haju, ale zaczęło mieć to wpływ na moje muzyczne i osobiste życie.

Zmiana była potrzebna i dokonałem tego dzięki żonie i rodzinie. Zdecydowałem rzucić wszystko i być lepszą osobą. To było ciężkie, urodziłem się z zarazą uzależnienia we mnie, ale dziś jestem już od tego wolny. Muzyka jest znów moim głównym celem w życiu, więc moją radą jest to, byś nie zwlekał z tym tak długo, jak ja, by uczynić to dobrze.

Kocham moją rodzinę, prawdziwą metalową rodzinę, której nie zamieniłbym na nic w świecie. To była najbardziej niesamowita podróż w życiu, ale czuję, że jest dopiero w połowie ukończona. Wciąż mam dużo do zrobienia i zaoferowania… i wciąż czekam na mój zamek.

Max

Max Cavalera napisał do siebie list, w którym twierdzi, że jest zdradzony przez byłych przyjaciół z zespołu

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *