Max Cavalera udzielił ostatnio wywiadu Gregowi Prato z Songfacts. Poniżej przedstawiamy fragmenty wypowiedzi muzyka.

Jakich autorów utworów podziwiasz?

Lubię ludzi, którzy piszą riffy. Do moich ulubionych należą Tony Iommi, Chuck Schuldiner z Death, James Hetfield – wiesz, napisał parę świetnych riffów. Lubię też wiele nowych zespołów, których teraz słucham. Wszyscy mają dobre riffy, na przykład I Declare War, The Acacia Strain, Man Must Die czy Psychotropic. Lubię też Jima Martina z Faith No More – myślę, że jest wspaniałym gitarzystą, napisał też wspaniałe rzeczy. W ogóle w dorobku Faith No More jest sporo niesamowitych rzeczy. Więc to, czego słucham jest bardzo różnorodne. Ale Tony Iommi jest chyba moim ulubionym muzykiem piszącym riffy wszech czasów.

Co pamiętasz z pisania i nagrywania ‚Refuse/Resist’ Sepultury?

Wymyśliłem ten riff, bardzo mi się spodobał. Był to riff otwierający płytę „Refuse/Resist”. Zawsze myślę o zamieszkach, kiedy go gram. Wyobrażam sobie płonące samochody poprzewracane do góry kołami, porozbijane, podpalone wozy policyjne… O tym myślałem, kiedy to pisałem. A potem Igor (Cavalera) wymyślił to intro na perkusji, słychać tam brazylijskie bębny, brzmi to jak samba. To połączenie samby i metalu, nigdy czegoś takiego nie robiliśmy. Andy Wallace, który to produkował, poparł ten pomysł zderzenia się dwóch kultur, tej brazylijskiej i metalowej. Na początku nie sądziliśmy, że to się uda. Myślałem, że te dwa style są zbyt odległe od siebie, żeby je połączyć. A Andy Wallace był tam, żeby nam powiedzieć: „To jest możliwe, więc idźcie tam i to zróbcie”. Więc Igor zagrał intro na takim mniejszym werblu zwanym piccolo i wszystkim opadły szczęki. Ja za to w środek utworu wcisnąłem tę szybszą część, słychać tam wpływy Discharge. Takie jakby załamanie, w samym środku piosenka leci tak szybko jak się da.

Z kolei słowa pojawiły się w metrze w Nowym Jorku. Jechałem z Manhattanu do siedziby Roadrunner Records, a przede mną stał koleś z Czarnych Panter (radykalna amerykańska organizacja polityczna utworzona w celu ochrony czarnej mniejszości w USA i walcząca o jej prawa – przyp. red), miał takie ogromne afro na głowie i czarną skórzaną kurtkę. I na tej kurtce miał napisaną całą przemowę o Czarnych Panterach, o czarnej sile i całej tej reszcie. A na samym końcu było po prostu napisane ‚Refuse and resist’. Tak więc po prostu przerobiłem to na piosenkę [śmiech].

Można powiedzieć, że ‚Roots Bloody Roots’ jest przedłużeniem tego utworu, z takim typem perkusji.

Tak. ‚Roots’ to właściwie jest mantra. Pomysł pochodzi z Dalekiego Wschodu, gdzie takie mantry są w kółko powtarzane. Potrzebowaliśmy tylko jakiegoś bardzo prostego riffu, najprostszego jak się da. ‚Roots’ jest pełne takich minimalistycznych pomysłów, które są bardzo proste i bardzo mocne. Czasem trudniej jest napisać prosty utwór niż skomplikowany. Więc skomponowanie ‚Roots’ zajęło trochę czasu, ale gdy tylko znaleźliśmy ten właściwy riff, ten który rozpoczyna piosenkę, wszystko się ułożyło. Riff jest grany tylko na strunie B, cały strój jest obniżony do B. Refren, oczywiście, „Roots Bloody Roots” to hołd w stronę Black Sabbath i ich ‚Sabbath Bloody Sabbath’.

Bardzo podoba mi się też zakończenie, jak zaczyna się ta super-ciężka część. Wszystko idzie w dół i robi się ostro i brutalnie. Uwielbiam to. Słowa są bardzo proste. Chodzi o wiarę w siebie, żeby być dumnym ze swojego dziedzictwa, skąd się pochodzi. Myślę, że podczas nagrywania tego albumu poznałem wartość prostoty. Że czasami mniej znaczy więcej, niż gdybyś miał całą masę rzeczy. Nauczyliśmy się, że proste rzeczy mają ogromną moc, a ‚Roots’ jest pełne prostych riffów. Są proste utwory, które są naprawdę potężne, ale zrobione w bardzo surowy sposób.

Cały wywiad do przeczytania tutaj.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *