W wywiadzie dla argentyńskiego radia Vorterix Marty Friedman potwierdził niedawne słowa Nicka Menzy o tym, że Megadeth było o krok od zejścia się line-upu z czasów „Rust In Peace”, choć nie wspomina przy tym o otrzymaniu lekceważącej propozycji:

Nie wiem nic o historii Nicka, nie wiem co powiedział, nic o tym nie wiem, ale powiem wam tak: jasne, że oferowano mi powrót do Megadeth – i to nie tylko teraz, ale też innymi razy [w przeszłości]. Nie ma jednak żadnego powodu, abym wracał teraz do Megadeth.

Sam fakt, że jest wakat w zespole, nie znaczy, że „Oh, teraz mam szansę dołączyć do Megadeth”. Zupełnie nie ma ku temu powodu. Jednakże pozostajemy bardzo, bardzo bliskimi przyjaciółmi z Mustainem i Ellefsonem, z zespołem ogólnie, i kocham ich jak braci. Kiedy więc ze mną rozmawiają to słucham. Jesteśmy blisko. Wspieram ich i życzę im samych sukcesów i siły, i wszelkich wspaniałości. Ale samo to, że w zespole jest wolne miejsce, to dla mnie nie dość dobry powód, bym nagle odłożył wszystkie swoje sprawy i tak po prostu dołączył do ich zespołu. Nie i tyle.

To byłby OGROMNY krok wstecz. OGROMNY.

Naprawdę nie ma we mnie nostalgii. Rozmawialiśmy wcześniej [w tym wywiadzie] o świetnych chwilach, jakie Megadeth przeżyło w Argentynie [kiedy byłem w zespole]. To wspaniały kawał historii; tym to właśnie jest. Czas więc iść dalej i robić nowe rzeczy i nie gonić za przeszłością. Moim zdaniem będzie dla nich lepiej jak zrobią coś nowego, a ja zdecydowanie mam się lepiej robiąc rzeczy nowe i mogąc być artystą, którym jestem i którym chcę się stać. I nie ma powodu, aby gonić przeszłość.

marty friedman 2015

Spytany o to, czy heavy metal go nudzi, odparł:

Absolutnie. Nudzę się bardzo szybko tak czy inaczej, ale myślę, że jako gatunek, heavy metal w tej chwili staje się znacznie lepszy niż 10 lat temu, ponieważ eksperymentuje się znacznie więcej, mamy coraz więcej kolaboracji i dziwnych sposobów, na jakie heavy metal się zmienia, co sprawa, że staje się bardzo, bardzo żywy.

Jeśli posłuchasz [mojego ostatniego albumu] „Inferno”, gram tam z norweską grupą Shining, z saksofonem, a to bardzo świeże i nowe moim zdaniem, pojawia się po prostu wiele nowych elementów w ciężkich brzmieniach, które niekoniecznie istniały dekadę temu, czy 5 lat temu, tak więc mamy coraz więcej eksperymentowania w tej chwili i ja się w to wpisuję.

Nie chcę kiedykolwiek znudzić się ciężką muzyką, dlatego muszę starać się robić z nią coś nowego.

Nagrałem 12 solowych albumów i one wciąż rosły i zmieniały się nieco, jednak ja wciąż nadal jestem tym samym artystą. Lubię jednak robić wiele interesujących rzeczy. Lubię duże wyzwania. Lubię rzeczy, z których mogę być dumny. W Japonii robiłem rzeczy, za które jestem naprawdę wdzięczny i jestem też bardzo dumny ze swojego pobytu w Megadeth. Mamy fantastyczną historię, nie ma takiego drugiego zespołu na świecie; to wspaniała sprawa. Tak więc nieustannie staram się robić nowsze, bardziej ekscytujące i świeże rzeczy.

Podczas Guitarfest 4 kwietnia w Chile Marty’emu zadano pytanie o jego opinię nt. dołączenia Kiko Loureiro do Megadeth. Jego reakcję zobaczycie na poniższym wideo:

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *