W wywiadzie dla Celeveland Scene, Marty Friedman uzasadnił swoją decyzję o przeprowadzeniu się do Japonii w 2003 r., przy okazji porównując tamtejsze realia z amerykańskimi, które wg niego ostatnio mocno się zmieniły:

Grałem tam i jeździłem tam promując swój materiał może z 15, albo 20 razy. Przeprowadziłem się tam, bo zainspirowała mnie japońska muzyka. Pomyślałem, że mógłbym wnieść coś do tamtejszej sceny muzycznej i kontynuować prace nad swoją muzyką żyjąc w Japonii. To był powód mojej przeprowadzki. Mówię w ich języku od kilku lat w ramach hobby uprawianego pół-poważnie. Miałem, co trzeba, żeby zrobić to, co chciałem. Nie był to dla mnie zbytni szok kulturowy. Doznaję większych szoków kulturowych za każdym razem, kiedy wracam na trasę. Ameryka zmienia się znacznie bardziej niż Japonia.

Bardzo szybko zmienia się sposób myślenia ludzi. Kiedy tu dorastałem, nikt nie był poprawny politycznie, nikt nie martwił się o to, czy kogoś obrazi tym, w jaki sposób mówi. Ludzie byli po prostu normalni. Nie obchodziła ich polityka. Nie byli tak podzieleni w różnych kwestiach, zwłaszcza ludzie, z którymi sam mam do czynienia – muzycy rockowi i fani. Ich to obchodziło najmniej. Teraz ci ludzie chcą rozmawiać o polityce, a ja nie mam pojęcia, o czym oni mówią.

Nawet polityczna poprawność wymknęła się tutaj spod kontroli. Robiłem wywiad przez e-mail i mój publicysta powiedział, że musiałem coś wyciąć, bo ludzie poczuliby się urażeni. To nie było nic rasistowskiego, ani nic z tych rzeczy. Czepiali się najmniejszych rzeczy. Musiałem się na to zgodzić, bo nie znam tutejszego klimatu. Byłem zaskoczony tym, co może ludzi obrazić.

Jeśli lubisz muzykę, którą ktoś robi, nie powinieneś przejmować się tym, jaką jest osobą. To naprawdę bez znaczenia i odziera cię to z radości z muzyki. Gdyby Charles Manson nagrał album i podobałby mi się, na pewno bym się nie przejmował, kto za tym stoi. Ludzie słuchają muzyki, kochają ją i dobrze się bawią, a potem odkrywają, że wokalista jest republikaninem, czy coś i już im się nie podoba. Kto tutaj traci? Słuchacz.

Marty Friedman o tym, pod jakim warunkiem "wróciłby" do Megadeth

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *