heavyrock.pl

rock w sercu, metal we krwi

Lubimy spędzać w ten sposób czas – wywiad z DEATHINITION

18 Marzec, 2017

Witajcie! Osiem lat to kawał czasu, a właśnie tyle zajęło Deathinition spłodzenie debiutanckiej płyty. Dlaczego tak długo?

Igor: Czy ja wiem czy długo? Przecież nie robiliśmy jej osiem lat, najpierw nagraliśmy singiel, potem demo, potem EPkę, w międzyczasie kompletowaliśmy skład. Tak naprawdę zabraliśmy się za płytę dopiero jakoś w 2015r. Myślę, że można uznać, iż 3 lata nam to zajęło. Kerry King powiedział, że najłatwiej nagrać pierwszą płytę, bo nikt cię nie pogania. No i miałem to gdzieś z tyłu głowy. Chciałem nagrać jak najlepszą płytę, a nie jak najszybciej nagrać jakąkolwiek.

15801226_1677045348988150_1924911527_n

Kawałki na płycie pochodzą z różnych lat, przy czym te starsze zostały przearanżowane. Planujecie w przyszłości lifting innych staroci?

Igor: Fakt, jest kilka przearanżowanych staroci, ale kilka powstało też bezpośrednio przed sesją nagraniową. Myślę, że nie będziemy już wracać do starego materiału, a druga płyta będzie zawierać materiał całkowicie premierowy.

Nie da się ukryć, że styl zespołu uległ zmianie i z prostej łupanki ewoluowaliście w… no właśnie, jak sami określilibyście obecną stylistykę?

Igor: Wiesz, tak naprawdę nigdy nie chciałem, aby muzyka DN była prostą łupanką, zawsze miałem na uwadze, ze muzyka musi bujać, więc starałem się w jakiś tam sposób od początku bawić się rytmem, aby nie wyszła z tego monotonna młócka. Sam bym określił naszą muzykę jako nowoczesny thrash z elementami progresu.

Adi: Myślę, że na takie elementy progresu, jakie są na płycie, wcześniej po prostu nie mieliśmy warsztatu. Zmiany tempa i połamane metrum wymagają przede wszystkim bardzo dobrej sekcji. Witek z Miłoszem radzą sobie z takimi patentami, dlatego też mamy solidną podstawę, aby kłaść na to pozostałe instrumenty i wokal. Jednak czy w takim kierunku dalej będzie szedł nasz materiał to nie jest przesądzone. Niewykluczone, że materiał na druga płytę będzie nieco inny, może mniej skomplikowany. Kto wie?

Witek: Doświadczenie i umiejętności, które wyniosłem grając z poprzednią progresywno-metalową kapelą Last Vein z Gdańska pomogły stworzyć właśnie tego typu patenty, aczkolwiek nie ma się co czarować, nie byłoby ich, gdyby nie riffy umożliwiające położenie takich właśnie partii. Tak naprawdę połamane metra wnoszą korzyść jedynie wtedy, gdy nie jest to robione na siłę, gdy odbiorcy naszej muzyki nie zauważają, że „coś tam dziwnego stało się w kawałku”. Wtedy można naprawdę czuć się progresywnie spełnionym.

Album brzmi znakomicie, prezentujecie przy tym niebywałą formę studyjną. Czyżby w Invent Sound Studio wyciśnięto z was wszystkie soki?

Igor: Nawet nie spodziewałem się, że tak dobrze może to zabrzmieć, sesja była bardzo męcząca, a Szymon Grodzki to bardzo wymagający realizator, ale czasu spędzonego w Invent Sound nie zamieniłbym na nic innego. Była bardzo pracowita, ale przyjacielska atmosfera, szybko okazało się, że nadaję z Szymonem na tych samych falach, mamy podobne pomysły i spostrzeżenia. Doskonale odczytał to jak chcemy, żeby płyta zabrzmiała. Wiele nauczyłem się podczas tej sesji.

Adi: Mi również bardzo dobrze pracowało się z Szymonem. Przez kilka dni nagrywania wokali, mieliśmy wspólnie wiele dobry pomysłów i nagraliśmy mnóstwo ścieżek. Część z nich nie została wykorzystana na płycie albo została tak zmiksowana, że robi jedynie jako taki ledwo słyszalny smaczek, ale przecież nikt nie każe, żeby wszystko co zostało nagrane było umieszczone w ostatecznych miksach.

Witek: Praca z Szymonem każdemu z nas dała dużo do myślenia. Każdy z nas na pewno wzbogacił swój warsztat i zebrał sporo jakże cennego doświadczenia. Było to męczące, ale było warto, czego efektem jest świetnie brzmiąca płyta. Studio obnaża też Twoje błędy, więc jeśli myślisz, że grasz idealnie to w większości przypadków się mylisz. Ale to jak najbardziej na plus, bo dzięki temu wiesz na czym się skupić, co ćwiczyć.

DEATHINATION + MATERIA-1001

Czy na żywo już ogarniacie wszystkie smaczki?

Igor: Generalnie niektóre patenty i solówki gram nieco inaczej, ale studio to studio, a live to live i nigdy nie będzie tak samo. Co innego sprawdza się w studio, a co innego podczas gry na żywo, wątpię jednak, aby przeciętny słuchacz był wstanie to rozróżnić podczas odsłuchu.
Witek: Mimo, że minęło pół roku od nagrywania ścieżek na płytę, część rzeczy gram trochę inaczej, myślę tu głównie o przejściach, aczkolwiek cały szkielet numeru się nie zmienił. Jeśli chodzi o występy live, staram się grać numery tak jak je zarejestrowałem.

Największy postęp stał się udziałem Adiego. Jego wokale wskoczyły na doprawdy wysoki poziom. Jak go zmotywowaliście?

Igor: Adi brał lekcje wokalne i często chodził na salkę samotnie ćwiczyć. Może najlepiej niech sam się wypowie.

Adi: Chodziło mi o to, żeby doskonalić swoje umiejętności. Zagraliśmy sporo koncertów, a chcemy zagrać ich dużo, dużo więcej i to jeszcze lepszych. Zatem trzeba się szkolić, ile tylko można. Poszedłem na lekcje wokalu, bo stwierdziłem, że dobrze będzie jak ktoś da mi parę profesjonalnych rad. To naprawdę nie są jakieś duże zmiany, w zasadzie drobiazgi, ale one wpływają na wyższa jakość całości. Bardzo dużo ćwiczyłem też samemu na sali prób. Niekiedy były to stricte ćwiczenia wokalne, czasem covery i bardzo dużo utworów z płyty. Zwieńczeniem tego było nagranie płyty. Szymon, który nas nagrywał jest bardzo wymagający, jeśli chodzi o wokal. Wszyscy mnie tym straszyli. A okazało się, że cała praca nie poszła na marne, bo finalnie Szymon powiedział mi, że życzy sobie, żeby było więcej wokalistów takich jak ja. Taka opinia z ust człowieka, który zawodowo zajmuje się muzyką, niesamowicie buduje. Oczywiście, nie uważam, że płyta jest moim opus magnum, bardzo dużo pracy jeszcze przede mną, ale mogę zapewnić, że na tamtą chwilę dałem z siebie wszystko.

Ulubiony kawałek na płycie i dlaczego?

Igor: „Zmierzch wartości” za mądry tekst i połamany, ale chwytliwy zarazem refren. „Online” za groove w środku i na końcu.

Adi: Podobnie jak Igor, do mnie przemawia „Zmierzch wartości”, głównie za prostą kompozycje i chwytliwość. Bardzo również jestem zadowolony ze ścieżki wokalnej w „Złotej karierze”. Według mnie jest najbardziej melodyjna z całej płyty, ale również posiada niesamowity ciężar. Po części to na pewno zasługa tego, że akurat ten utwór zdecydowaliśmy się skomponować w obniżonym strojeniu.

Witek: Moim ulubionym numerem jest „Rytm konsumpcji”. Jest on najszybszy, ale jednocześnie niezwykle przebojowy, a to za sprawą tekstu Adiego, który świetnie pasuje do muzyki. Tekst o pędzącym, globalizującym się świecie położony na szybką i pędzącą muzykę, nie ma nic piękniejszego.

 

“Online” zaśpiewane jest w całości po polsku. Kiedy I dlaczego pojawił się takowy pomysł?

Igor: Chyba zaraz po wydaniu EPki, wiele było głosów że powinniśmy śpiewać po polsku, bo to pewnego rodzaju novum na scenie. Osobiście uważam też, że Adi dużo lepiej brzmi w naszym ojczystym języku.

Adi: Pomysł przez pewien czas był taki, żeby nagrać płytę po polsku i jeszcze raz po angielsku to samo. Czemu po polsku? Bo gramy w Polsce, więc padł pomysł, żeby napisać płytę dla naszych polskich słuchaczy. Pisanie tekstów po polsku to nie lada wyzwanie, bo nie można pisać już o byle czym. Prawda jest taka, że każdy błahy temat opisany po angielsku dla nieanglojęzycznych słuchaczy będzie brzmiał dobrze. Z językiem polskim dla polskich odbiorców to już problem. Tekst nie może być grafomanią, musi mieć przekaz i musi być mocny – takie są dla mnie wyznaczniki dobrego tekstu do thrash metalu po polsku. Na angielską wersję płyty zabrakło czasu i funduszy, dlatego zarzuciliśmy ten temat. Nikt z anglojęzycznych recenzentów nie zarzucił nam jak do tej pory, że to coś złego, że płyta powstała w naszym ojczystym języku, więc myślę, że jest OK.

O czym traktuje warstwa tekstowa?

Igor: Oddaję głos Adiemu.

Adi: Pierwsze utwory na płytę i pierwsze teksty, takie jak „Bliźniaczy Brat” czy „Pierwiastek Zła”, poszły na śmieci. Utwory były przekombinowane, a teksty zbyt osobiste. Wtedy wspólnie zastanowiliśmy się nad przyszłą formą naszej muzyki i stwierdziliśmy, że tekstowo ma ona poruszać tematy, które dotyczą nas wszystkich. Dlatego teksty są m.in. o mediach, Internecie, popkulturze, konsumpcjonizmie, manipulacji, dezinformacji. Z tym stykamy się codziennie, więc uznałem, że warto to muzycznie skomentować.

Płyta jest dostępna od miesiąca, jak została dotychczas odebrana przez słuchaczy?

Igor: Od wielu znajomych muzyków słyszałem bardzo pochlebne opinie, dotychczasowe recenzje też są raczej entuzjastyczne. Czekamy na dalsze reakcje.

Jakie są wasze oczekiwania względem tego krążka?

Igor: Mam nadzieję że otworzy nam on kilka furtek, chętnie pogralibyśmy latem na otwartych scenach.

DEATHINATION + MATERIA-1008

Dawno nie byliście na językach prawdziwków-hejterów. Czyżby za sprawą koncertów z Christ Agony?

Igor: Koncerty z Christ Agony były super, wątpię jednak, aby zdołały one przekonać do nas tę bardziej zatwardziałą część mrokmetalowej publiki. Myślę, że trzeba im dać trochę czasu na falę hejtu. Pierwsze zabawne jej oznaki już wylądowały na naszym mailu.

Metalowy Początek Roku, który organizujecie w Bydgoszczy od 4 lat, tym razem zaskoczył obsadą w nieco innym, niż zazwyczaj, klimacie. Jak się w tym odnaleźliście?

Igor: Dla mnie osobiście bez różnicy.

Adi: Był inny klimat niż zawsze, bo grały prawdziwe gwiazdy. Rozmawiałem z wieloma osobami i były one bardzo zadowolone z tegorocznej edycji. Osobiście też doskonale się bawiłem.

Witek: Ja się tam świetnie odnalazłem, na nic nie można było narzekać, a tym bardziej na to, że każda z kapel w zasadzie reprezentowała inny nurt muzyczny.

Półtora roku temu mieliście udział w odkryciu toruńskich talenciaków z Exist. Jak oceniasz ich rozwój?

Igor: Świetny band, bardzo utalentowani i zdyscyplinowani młodzi ludzie, oby starczyło im zapału. Technicznie stoją na bardzo wysokim poziomie, zwłaszcza jak na swój wiek. Mam nadzieję, że muzycznie będą rozwijać się równie szybko. Niestety nie słyszałem całej płyty, więc nie wypowiem się na jej temat, ale widziałem kilka występów na żywo i to robi wrażenie. Ja w ich wieku tak nie grałem.

Polska scena thrashowa wydaje się kurczyć. Dużo mniej upartych kapel zrezygnowało, z kolei młodzież ma przed sobą lata nauki. Widzisz jakichś następców?

Igor: Następców dla kogo? Dla nas? Myśmy jeszcze dobrze nie zaczęli, a weterani też jeszcze nie skończyli. Kat z Romanem nadal gra, na scenie można zobaczyć czasem Testora, Alastora czy Wilczego Pająka. Niestety scena jest tak mała, że nie wiem czy można w ogóle mówić o takim zjawisku. Natomiast faktycznie wiele kapel, z którymi jeszcze do niedawna regularnie dzieliliśmy scenę rozpadła się albo przekierowała swoją działalność na inny kierunek. Mało kapel to i ludzi pod sceną mało, niestety tak to działa. Nic na to nie poradzimy, musimy robić swoje.

Co, przez te wszystkie lata, sprawiało, że nadal wam się chce?

Igor: Bo to lubimy. W dodatku widzimy postęp. Jesteśmy coraz lepsi, coraz więcej ludzi nas docenia. Coraz lepsza organizacja życia zespołowego. To wszystko sprawiło, że Deathinition to bardzo ważna część życia każdego z nas. Lubimy spędzać w ten sposób czas.

Witek: Co tu dużo mówić, zgadzam się z Igorem, w dodatku jesteśmy z czterech różnych miast. Już tylko ten fakt pokazuje naszą determinację.

Znakiem czasów jest konieczność umieszczania płyty w formie cyfrowej na różnych platformach, z których fejm niby jest, ale kasiory żadnej. Gdzie można was posłuchać?

Igor: YT i jakieś inne chyba też. Adi?

Adi: Ponadto już jesteśmy dostępni na większości platform cyfrowych takich jak Spotify, iTunes, Napster, Tidal itd.

Dzięki za rozmowę!

Igor: Dzięki. Zapraszamy na koncerty, aktualna ich lista znajduje się na naszym FB w zdjęciu w tle, oraz w zakładce „wydarzenia”. Zapraszamy też na naszą stronę deathinition.pl.


Obituary: cały nowy album oficjalnie do odsłuchu Factor 8 rozpoczęło prace nad teledyskiem
Obituary: cały nowy album oficjalnie do odsłuchu
Factor 8 rozpoczęło prace nad teledyskiem






heavyrock.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone.
©2008-2017
Google