W najnowszym wywiadzie przeprowadzonym przez Chrisa Jericho perkusista Metalliki wyjawił kilka ciekawostek o muzycznych zainteresowaniach ś.p. Cliffa Burtona. Jest to na pewno ciekawa wypowiedź w kontekście częstych komentarzy, że Cliff nie dopuściłby do bardziej eksperymentalnej i mniej agresywnej muzyki Metalliki w latach 90.:

Jeśli posłuchasz, jaka jest różnica pomiędzy „Kill’Em All” i „Ride the Lightning”, to oczywiście paleta została rozszerzona. Nigdy nie eksperymentowaliśmy z harmoniami, melodiami… Melodia z „For Whom the Bell Tolls”, super-melodyjne outro w „Fade to Black” – wszystko to wniósł Cliff. Intro z „Fight Fire With Fire” też mniej lub bardziej było jego. Wszystko to brało się z jego znajomości muzyki klasycznej.

Studiował muzykę klasyczną i mógł usiąść i rozmawiać z tobą o Bachu i Beethovenie i Czajkowskim. Wiesz, w 1981 roku James Hetfield i ja nie siadaliśmy i nie rozmawialiśmy za dużo o tych klasycznych przedsięwzięciach. (śmiech) Mieliśmy trochę bardziej zawężoną perspektywę. Cliff kochał energię, kochał agresję, ale nie sądzę, że był wielkim fanem zespołów pokroju Iron Maiden. Pamiętam, jak na początku, kiedy zaczynaliśmy podróżować autobusem, gdy włączałem Maidenów czy coś w tym klimacie, on nie wyskakiwał z fotela, żeby machać głową do tej muzyki.
Puszczałem Maidenów, trochę Diamond Head, a potem on włączał „Rio Grande Mud” lub „Degüello” (albumy ZZ Top) lub jakąś płytę Yes, której nigdy wcześniej nie słyszałem. Nie wiedziałem co powiedzieć, a on tam siedział i bujał się do Jethro Tull. Jedną z jego ulubionych kapel było The Police, zawsze ich włączał.

Spektrum jego zainteresowań muzycznych było bardzo szerokie. Nie ograniczał się do tego, czego wypadało słuchać będąc w zespole metalowym – coś do czego oczywiście James i ja wtedy jeszcze nie dojrzeliśmy.

Cliff miał bez wątpienia najbardziej zróżnicowany gust muzyczny w tamtym czasie. Jeśli ktoś mówi: „Cliff nie zrobiłby tego, Cliff nie zrobiłby tamtego..” – to nie prowadzi do niczego, bo nie wiemy, jak mogłoby być. Weźmy na przykład „Enter Sandman”: to świetny riff i próbowaliśmy wielu rzeczy z Newstedem, ale skończyło się po prostu na waleniu ósemek – bo to zwyczajnie sprawdza się w tym kawałku! Nie sądzę, że Cliff powiedziałby: „Pieprz się, nie robię tego!”. Dla niego najważniejsze było to, co najlepiej sprawdzało się w danym utworze.

cliff-burton

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *