Niniejszym pragniemy przedstawić Wam – fanom głośnej muzyki, a w pewnej części również jej autorom – edukacyjny artykuł z CNN Health z mówiącym o swych problemach ze słuchem Larsem z Metalliki w roli głównej. Może warto zreflektować się nad jakąś formą zabezpieczenia się na przyszłość, podobnie jak Lars już w początkach swej kariery. Im wcześniej, tym lepiej, gdyż on mądry był już po szkodzie. Ale niech o tym wszystkim opowie on sam… a wraz z nim kilku naukowców. Powiemy też przy okazji co nieco o tym, jak dzisiejsza młodzież karmiona  MP3 zatraca nie tyle sam słuch, co zamiłowanie do produkcji najwyższych lotów.

Autor: Sephanie Smith, CNN

Albany, New York (CNN) – Hałas w hali koncertowej jest ogromny i pulsujący. Tłum skanduje „Metallica … Metallica!”

Lars Ulrich trzyma pałeczkę nad głową. Na ułamek sekundy wariactwo cichnie w przytłumiony wrzask. Ulrich uderza pałeczką i zostaje połknięty przez zdumiewający hałas – kapitalne gitary, grzmiący bas i swoje własne, szalone walenie w bębny.

Lars Ulrich, lat 46, perkusista Metalliki:

„Gram głośną, rockową muzykę od dobrych 35 lat. Nigdy nie miałem zwyczaju korzystać z jakichkolwiek zabezpieczeń.”

Wcześniej w jego karierze, bez ochrony dla uszu, głośny hałas zaczął podążać za nim i za scenę.

Lars Ulrich:

„To ciągłe dzwonienie w uszach. To nigdy jakoś nie odchodzi. Nigdy po prostu się nie kończy.”

Z tym, że dzwonienie nie jest [wywołane] dźwiękiem jako takim. To stan zwany szumami usznymi [łac. i ang. – Tinnitus] – postrzeganie dźwięku, gdy go nie ma.

Richard Salvi, znany ekspert w zakresie szumów usznych i dyrektor Centrum [Na Rzecz] Słyszenia i Profilaktyki [Center For Hearing and Wellness] na Uniwersytecie w Buffalo w Nowym Jorku:

„To urojone wrażenie akustyczne, tak jak urojony ból kończyny, gdy ma się amputowaną rękę, a mimo to czuje się w tej odciętej ręce ból. To samo wydaje się dziać, gdy doznajemy szumów usznych.”

Szumy uszne mogą być trwałe, lub przemijające. Najczęściej postrzegane są jako wysokotonowe dzwonienie w uszach, lecz również jako brzęczenie, gwizdanie, świstanie / syczenie lub trzaskanie.

Wg Amerykańskiego Stowarzyszenia [Do Zwalczania] Szumu Usznego [American Tinnitus Association – ATA] ponad 50 milionów osób w Stanach doświadcza szumu usznego w jakimś stopniu. W przypadku 12 milionów spośród dotkniętych problemem, hałas uniemożliwia normalne funkcjonowanie.

tunnitus facts szumy uszne dzwonienie

Wg Ulricha z początku dzwonienie w jego uszach było ledwie słyszalne. Stwierdził, że problem nasilił się podczas trasy koncertowej w 1988r., co dziwne – kiedy już spał.

Lars Ulrich:

„Zasypiałem często przy włączonym telewizorze i budziłem się w środku nocy, żeby go wyłączyć. Z tym że on wcale nie był włączony. Kiedy zdałem sobie sprawę, że robiłem to systematycznie, dosłownie wstając, żeby wyłączyć telewizor, który nigdy nie był włączony, uznałem, że być może mam jakiś problem.”

Teorie krążą, lecz naukowcy nie wiedzą, co konkretnie powoduje szumy uszne. Istnieje jednak wspólny mianownik: duży hałas.

Norma Mraz, dr audiologii w Atlancie, Georgia:

„Najczęściej wymienianą, znaną przyczyną jest ekspozycja na hałas, wysokie natężenia hałasu. Mogą pochodzić od maszyn, kosiarek do trawy, zabawek dla dzieci, iPodów. Rzeczy, na których działanie ludzie wystawiają się regularnie bez stosowania odpowiednich zabezpieczeń w celu ochrony swojego słuchu.”

Wg dr Mraz szumy uszne mogą powstawać wskutek uszkodzeń komórek włoskowatych narządu spiralnego [narząd Cortiego – właściwy narząd słuchu znajdujący się w ślimaku w przestrzeni zwanej schodami środkowymi (przewód ślimakowy) – przyp. tłum.], strukturze w uchu, która  przetwarza dźwięki z otoczenia na impulsy nerwowe wysyłane do mózgu.

Dr Mraz:

„To jak chodzenie po trawie. Gdy po niej stąpasz, z początku ugina się, ale [potem] odbija do pionu. Jeżeli będziesz chodzić tą samą ścieżką na okrągło, komórki włoskowate, czy też trawa, będą udeptane [na stałe]. Potem zaczynasz wydzierać trawę butami i w końcu masz gołą ziemię. To samo dzieje się z komórkami włoskowatymi. Nasze organizmy ich nie regenerują.

Gdy komórek włoskowatych zaczyna ubywać, możliwe że nasz mózg kompensuje to generując wrażenie ‚dzwonienia’ lub ‚brzęczenia’ w uszach.

R. Salvi twierdzi, że najprościej zrozumieć, w jaki sposób mózg tego dokonuje, przez wyobrażenie sobie słuchania stacji radiowej AM w drodze kilka mil za miasto. Koniec końców, sygnał radiowy zacznie zanikać.

R. Salvi:

„Sięgam do swojego radia i podkręcam regulator. Słyszę sygnał, ale również szum i zakłócenia. Przy szumach usznych ucho jest uszkodzone; już nie odbiera sygnału i nie wysyła go do mózgu, dlatego mózg w zasadzie zwiększa głośność. Zaczynamy słyszeć elektryczne zakłócenia mózgowej aktywności, które normalnie są stłumione lub ukryte.”

loud music

Ekspozycja na duży hałas jest tylko jednym z kilku możliwych czynników wywołujących szumy uszne. Wg ATA, urazy głowy i karku, niektóre guzy, nawarstwienia wosku [usznego] i medykamenty, takie jak aspiryna i niektóre antybiotyki również można obarczyć winą. Utrata słuchu związana z procesem starzenia się również może powodować szumy uszne.

Ulrich zradza, że jego dolegliwości nasilały się z czasem – po kilku długich, głośnych trasach z Metalliką.

Podczas gdy Lars doświadczał ciągłego, głośnego hałasu w dużych dawkach, pojedynczy, zgrzytliwy hałas [również] może wywołać wiele przypadków szumów usznych, np. hałas na placu budowy, czy podczas wymiany ognia i przydrożnych wybuchów, które musieli znosić weterani wojenni. Ostatnie badania Biura Polityki i Planowania w Departamencie ds. Weteranów [USA] uznały szumy uszne za jedną z najczęstszych [trwałych] dolegliwości u powracających z wojny weteranów.

R. Salvi:

„Wojsko generuje ogromną liczbę pacjentów z szumami usznymi”

Metody leczenia szumów usznych obejmują terapię dźwiękiem i sesje w poradni, które pomagają pacjentom zrozumieć, a nawet ignorować dzwonienie w uszach. R. Salvi twierdzi, że już samo przekonanie niektórych ludzi, że nie mają guza mózgu wystarcza, by złagodzić obawę przed szumami usznymi, co powoduje częściowe zmniejszenie niepożądanych dźwięków.

Gdy Ulrich zaczął cierpieć na zanik słuchu i szumy uszne na wczesnym etapie kariery, zaczął się zabezpieczać stosując zatyczki do uszu podczas koncertów. Choć jego stan wciąż mu dokucza, mówi że mogłoby być gorzej i na przestrzeni lat nauczył się to tolerować. Podkreśla, że martwi się o młodych ludzi, o tak zwane pokolenie iPodów, które słucha głośnej muzyki i nie jest zbyt wyczulone na punkcie dbania o swój słuch.

Lars Ulrich:

„Jeśli doznasz zadrapania na nosie, w tydzień problem zniknie. Jeśli zarysujesz swój słuch, lub go uszkodzisz, już nie wróci. Próbuję to unaocznić młodszym dzieciakom… gdy stracisz słuch, to go stracisz [na dobre] i nie ma na to żadnego lekarstwa.”

————————————–

Zgadzamy się z Larsem i uczulamy na problem wszystkich. Pragniemy również donieść o najnowszych rewelacjach. O ile na całkowitą głuchotę sposobu chyba nadal nie ma, o tyle na same szumy uszne już tak: dopiero co dwie uczennice college’u z Irlandii wpadły na skuteczną w 99% (i nagrodzoną na BT Young Scientist and Technology Exhibition) metodę usuwania tymczasowych szumów. Z kolei do permanentnej redukcji z pewnością przybliżyły nas zeszłoroczne odkrycia naukowców.

Przy okazji wzmianki o generacji iPodów od siebie chcielibyśmy również zwrócić uwagę na inny, bardzo istotny problem, który najlepiej przedstawia poniższy, krótki acz dobitny artykuł zaczerpnięty z Kopalni Wiedzy:
————————————–

ears bleed headphones

Opracowanie: Mariusz Błoński

Profesor Jonathan Berger z Uniwersytetu Stanforda od 6 lat prowadzi badania dotyczące preferencji muzycznych [u] studentów. Stwierdził, że popularność formatu MP3 powoduje, że ludzie stają się „głusi” na jakość dźwięków.

Profesor, który sam jest też kompozytorem i muzykiem, zauważył, że w miarę upływu czasu słuchacze nie tylko nie zauważają, iż format MP3 dostarcza dźwięki niższej jakości, ale również rośnie preferencja dla właśnie tego formatu zapisu. Słuchacze coraz bardziej przyzwyczajają się do płaskiego brzmienia MP3, a efekt ten jest jeszcze wzmacniany przez słuchanie muzyki na słabej jakości słuchawkach dostarczanych wraz z odtwarzaczami, czy na głośnikach komputerowych. Przyzwyczajenie zaś powoduje, że taka jakość uznawana jest za standard i coraz więcej osób woli słuchać stratnego formatu MP3, gdyż bardziej bogate dźwięki brzmią im dziwnie i obco.

Popularność MP3 powoduje też, że niektórzy producenci celowo tworzą utwory dla tego formatu. Przyznają przy tym, że efekt końcowy im się nie podoba.

Znany producent muzyki dance Rennie Pilgrem mówi:

Moim zdaniem muzyka z iPoda nie dorównuje jakością nawet taśmie magnetofonowej. Ale gdy ktoś się przyzwyczai do takich dźwięków, to odbiera je pozytywnie.

Z kolei Stephen Street, producent, który współpracował m.in. z The Smiths, Morrissey, Blur czy Kaiser Chief stwierdza:

Dźwięk jest zubażany, traci głębię i czystość. Wzdragam się na myśl, że wszystko nad czym pracuję w studio będzie słuchane na cholernym iPodzie.

————————————–

Pozostaje cieszyć się z faktu, że sprzedaż oferującej wyjątkowe brzmienie płyty winylowej w ostatnich latach gwałtownie rośnie. Polecamy więc inwestować w dobry sprzęt, również w stare dobre CD, oraz stosować pamieciążerne, ale bezstratne, cyfrowe formaty, takie jak .FLAC, czy apple-owski .ALAC (wspierane również przez co lepsze odtwarzacze). Chrońmy swoje uszy, ale i cieszmy się w pełni z ich możliwości.

15 Komentarze Lars Ulrich i naukowcy radzą na dzwonienie w uszach… oraz słów kilka o ‚pokoleniu MP3’

  1. kaczka6661

    oj tez mi czasem szumi w uszach, przewaznie po koncertach mi szumialo, ostatnio zbyt glosno chodzi moj komputer (zreszta od kurzu) i od tego, albo tez od zasypiania przy muzyce? kto wie, ale tez juz mi to nie przeszkadza, no chyba ze jest totalna cisza i tylko szum w uszach…

    Reply
  2. maciej

    jest XXI wiek i nikt nie będzie nosił gramofonu w plecaku żeby np. podczas spaceru słuchać muzyki. Niestety mp3 nie powala jakością ale czy mamy inny wybór? Mnie w mp3 bardziej denerwuje to że każdy utwór jest na wyciągnięcie ręki w sieci. Pamiętam czasy jak nie miałem internetu a bardzo chciałem posłuchać Master of Puppets. Kiedy pozyczałem od kumpla płytke aż nie mogłem wytrzymać idąc z nią do domu. Wtedy muzyka cieszyła o wiele bardziej gdy trzeba było zadać sobie troche trudu by ją zdobyć. Teraz niestety ta magia bezpowrotnie zniknęła :( Kto dziś wogóle oprócz nas prawdziwych fanów kupuje oryginalne CD?

    Reply
  3. h-a-r-v

    Ja kupuje winyle. Fakt, ze ze soba ich nie wezmiesz i ze nie wszystko na nich wydaja jest niezaprzeczalny, ale nie bez powodu wspomnialem o .flac. Nota bene nawet na kompie nie mam innych plikow audio, bo nie po to mam dobre kolumny i wzmacniacz, zeby sluchac mp3.. Chyba ze czegos nie ma w jakimkolwiek bezstratnym formacie w najglebszych zakatkach prywatnych trackerow, wtedy mowi sie trudno.

    Jednak nawet Apple zrobilo wlasny, specjalny format (.ALAC), zeby mozna bylo w ich zamknietych srodowiskach typu iPod cieszyc sie najwyzsza jakoscia. Wiec jak ktos chce, to moze, przenosne odtwarzacze nie stwarzaja juz dzis ograniczen. Dobre sluchawki, duza pamiec i jazda.

    Nie mam jednak zludzen, ze dzieciaki i tak obstana przy mp3, bo ta nazwa to juz symbol, dlatego m.in. dodalem caly ten watek, zeby z tym do nich (chociaz kilku) trafic. Wiekszosc nawet nie wie, ze jest jakis wybor, ale ktos naprawde kocha muzyke, a nie slucha tylko byle czego okazyjnie z nudow,to raczej nie da sie oszukac, bo to tak jakby przeczytac streszczenie zamiast ksiazki. Koniec koncow pamietasz to samo, ale przyjemnosci ukrytej w szczegolach zero.

    Pamietam jak sie przerzucalem na to wszystko. Niektorych kawalkow az nie poznawalem, bo sie nagle okazalo, ze w tle jest 2x wiecej partii takich czy owakich, ktore normalnie bledna gdzies w cieniu, lub ich wcale nie slychac, a tu nagle staja sie rownouprawnionymi sciezkami. Dlatego to uczucie ‚obcosci’, o ktorym sie wspomina, jest mi znane. Np. Down – Over The Under zdawal mi sie o wiele lzejszy i poczatkowo wolalem go w mp3, ale to oczywiscie durne myslenie. On byl po prostu plytki i bezplciowy w porownaniu do tego, co artysta faktycznie dostarczyl. Teraz nie tylko wydaje sie ciezszy, bo glebszy, ale i duzo dojrzalszy muzycznie. Na glupim DM tez slychac roznice jak cholera, przynajmniej w kilku kawalkach (choc tu akurat z uwagi na spieprzona robote w studio potrzebny jest nie tylko .flac, ale .flac z vinyla deluxe 45rpm, gdzie zakres glosnosci jest 2x wiekszy). Tak wiec ‚wolenie’ mp3 jest dla mnie niepojete, bo nawet jesli brzmi dziwnie z poczatku, to nie znaczy, ze gorzej. Trzeba tylko leb otworzyc (z powrotem) na bogactwo dzwiekow. Potem juz nigdy sie zdania nie zmieni.

    Reply
  4. tommik

    Jest jeszcze kwestia sprzętu, na którym się słucha. Nie zawsze da się tak łatwo wyłapać różnicę między lepszym a gorszym formatem. Mi w słuchawkach od mp3 w komórce wystarczy zwykłe mp3, ale w domu na Technicsie Japańskim już preferuję CD-audio i FLAC.

    Reply
  5. ..sT.ANgEr..

    hmm…bardzo to wszystko ciekawe…a może mi ktoś powiedzieć o co chodzi z tym WMA?co to jest?zawsze się nad tym zastanawiałam czy jest jakaś różnica między mp3 a WMA…kumple mi mówili, że WMA jest lepsze, ale wolę się jeszcze Was zapytać:)….

    Reply
  6. kaczka6661

    z tego co wiem wma to jest po prostu windows media audio czy cos takiego… przerabiane przez windows media player na mp3… wedlug microsoftu jest wieksza jakosc niz mp3, nigdy nie przepadalem za wma, troche wiecej zajmuje… flacow nie lubie bo plyta zajmuje od cholery duzo…. wole mp3 320mb/s, chociaz wiadomo ze to jeszcze nie to co flac czy audio… po prostu microsoft chcial stworzyc niezaleznie bo nie mial licencji na mp3 czy cos takiego…

    Reply
  7. ..sT.ANgEr..

    dzięki:)..czyli jednym słowem mówiąc, jeżeli ktoś słucha na okrągło muzyki (jak np ja), jeżdżąc do szkoły czy gdziekolwiek to najlepsze jest mp3…mało zajmuje, a jednak to jeszcze muzyka…jako taka ale jest;p…a w domu to i owszem można słuchać w lepszej jakości….tak jak to maciej powiedział jest XXI wiek i technologia idzie do przodu, a co za tym idzie także i my…;) pozdro:*

    Reply
  8. h-a-r-v

    WMA jest lepsze od MP3, ale to nie jest najlepszy stratny format. Teoretycznie najlepszy (pod wzgledem jakosci) jest MPC (slaby support), dalej AAC znane jako MP4 (zyskuje na popularnosci dzieki iTunes, tyle ze tam sa zabezpieczane) i OGG (otwarty, darmowy, ale nieobslugiwany przez iPody, choc przez cala reszte chyba tak – daje sie tez najbardziej kompresowac, potem AAC, a dopiero potem WMA). W praktyce niespecjalnie czuc roznice jakosci, wiec mozna kierowac sie rozmiarem. Roznice przy roznych bitrate jednak czuc juz zawsze, wiec V0 (320kbps) ew. najwyzsze VBR zalecane. Aczkolwiek w wielu przypadkach czuc roznice miedzy lossy a lossless nawet na zwyklych komputerowych jamnikach. Zalezy od produkcji.

    Reply
  9. maciej

    ja jakiś czas temu zainwestowałem w iPoda shuffle(no może nie do konca bo wymieniłem go za punkty na shellu :D)i jakość empetrójek(mówię o 320mb/s bo innych nawet nie ściągam) jest nieporównywalna do jakiegokolwiek odtwarzacza. Oczywiście nie jest to, to samo co vinyle i nigdy nie będzie ale to cieszy moje ucho o wiele bardziej niż jakieś pierdy wychodzące z najtańszego sprzętu. h-a-r-v nigdy nie powiedziałem że wolę mp3 od oryginalnych nagrań bo to nieprawda. Niestety realia w jakich żyjemy zmuszają nas do szukania innych rozwiązań.Jedyne co mozemy zrobić to starać się by były jak najlepsze i nie zadawalać się tandetą. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Pozdrawiam :)

    Reply
  10. h-a-r-v

    No dokladnie. Dlatego mowilem, ze vinyle to nie wszystko, co najwyzej do domu. Sa za to bezstratne formaty, w tym dla Apple. Choc z Shuffle widze, ze jest problem.. Ale nie do konca – obsluguje .WAV, hehe. Lepiej byc nie moze, tyle ze to 2x wiecej miejsca niz .ALAC ;]

    Reply
  11. kaczka6661

    ja jezeli wrzucam na moj odtwarzacz mp3 to w wersji 120mb/s i tak moje sluchawki (tandetne bo niestety creative oryginalne sie rozpadly) i tak nie wylapuja az tak kolosalnej roznicy, a do sluchania w plenerze mi wiecej nie potrzeba bo sie nie skupiam az zanadto na instrumentach… ja jestem za to milosnikiem kaseciakow, nie mam wielkiej kolekcji ale kilka jest, bardzo lubie kasety, plyty kiedys sie porysuja, lakier sie zerwie albo pekna a kasety przetrwaja… szkoda ze wyszly z obiegu… winyli nie mialem niestety okazji posluchac bo nie mam adaptera a szkoda

    Reply
  12. h-a-r-v

    Kasety moga sie rozmagnesowac, wkrecic, zerwac :p Dopiero co sprzedalem kolekcje kaset Death / Control Denied. Wole taka sama, ale vinylowa :] Choc CD sa chyba trwalsze, trudniej zlamac ;] No i chyba masz na mysli 128KBPS.. bo o MB/S to my chyba snic nawet nie mozemy, hehe. Wiadomo, ze jak sprzet lipny, to nie ma sie co masturbowac dzwiekiem, no ale sami na taki sprzet sie tez decydujemy, a zawsze moze byc lepiej, wiec to idzie w parze. Trzeba dbac o jedno i drugie. Sprzet wystarczy po prostu dobry, nie trzeba zaraz zlotych kabli i uj wie czego jeszcze, bo i tak w mig czuc roznice. Co do jakosci mp3 to tu masz dobry wykres: http://wiki.hydrogenaudio.org/images/2/2c/Lame-chart-2.png – nie wiem, co masz za sluchawki, ale pamietam, ze kiedys na mocno tandetnym sprzecie czulem duza roznice miedzy 128, a 192 (gowniany mp3 player / jamniki na zintegrowanej karcie). 192 vs 320 juz nie odczuwalem zbytnio, dopiero na jakims normalnym zestawie roznica zaczela byc zauwazalna (czyt. jakies Creativy 2.1 komputerowe z SB Live! 5.1 / iRiver T60 ze sluchawkami Sennheisera – bezstratne tez, ale w sumie czulem tylko, ze sa ‚czystsze’, ciut bogatsze, ale bez diametralnej zmiany doswiadczenia muzyki). No dzis to juz inna gadka, choc nie mam nie wiadomo czego, ale mysle ze jakikolwiek wzmacniacz i wieksze kolumienki juz za kilka stow pozwola uslyszec jak naprawde pracuja Flaci :] Jakies nowsze iRivery, iAudio, Walkmany, czy nawet iPody na pewno tez (z porzadnymi sluchawkami).

    Reply
  13. Pan Soczek

    “To ciągłe dzwonienie w uszach. To nigdy jakoś nie odchodzi. Nigdy po prostu się nie kończy.”
    For whom the bell tolls! Wiem, jestem zły ]:->

    Reply
  14. Pingback: Iron Maiden remasterują się dla iTunes i wmawiają Wam, że wszystko jest super | HeavyRock!

  15. Pingback: QUIZ: A więc twierdzisz, że odróżniasz dobrą jakość dźwięku od złej? | HeavyRock!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *