Wiemy jakie problemy rodzi funkcjonowanie rynku muzycznego i jak trudno zacząć początkującym artystą. Z tego tytułu postanowiliśmy przyjrzeć się platformie Distrokid. To startup umożliwiający dystrybucję muzyki w sieci.  Pomaga ona artystom i wytwórniom w sprzedaży nagrań w sklepach online i w serwisach strumieniowych (iTunes, Spotify, Pandora, Google Play, Amazon i wielu innych).

Platforma ułatwia formalne określenie zależności pomiędzy muzykami, wytwórnią i dystrybutorem. Pomaga także rozdzielić płatności/zyski/tantiemy na poszczególne, zainteresowane podmioty.

Distrokid w skrócie:

  • Niska cena – opłata dla muzyków to $19,99 rocznie za nielimitowane przesyłanie muzyki i zachowanie 100% tantiem. Rozliczenia mogą być dokonywane za każdy założony album (stanowią większość wypłacanych należności) i pojedyncze utwory.
  • Ładny, funkcjonalny design.
  • Inne funkcje: licencje dla coverów, automatyczne płatności przy kolaboracjach, porównywanie ContentID dla YouTube, dwie formy uwierzytelniania praw do muzyki i więcej.
  • Szybkie ładownie muzyki do sklepów online: zazwyczaj w okolicach 2 godzin.

Distrokid zaczął działać w 2013 roku, po blisko 12 miesiącach intensywnych prac. Przemysł muzyczny to zatłoczony rewir, w którym funkcjonuje ogromna konkurencja.  Platforma powstała dla osób, które chcą znaleźć drogę do dystrybucji własnej muzyki poza całym tym ogromnym bałaganem, który stworzył się w ostatnim czasie.

Distrokid w liczbach:

  • 500 albumów wysyłanych w ciągu dnia i ponad 250 tysięcy wysłanych albumów od początku istnienia platformy.
  • To ponad 2000 nowych utworów dziennie i ponad 1,2 miliona od początku istnienia startupu.
  • Ponad 100 tysięcy muzyków.
  • W ciągu 4 lat działania serwisu, muzycy zarobili 17 milionów dolarów, a ich muzyka była streamowana 3 miliardy razy.

 

Krótko o polityce biznesowej firmy:

Projekt tworzą tylko 3 osoby. Założyciel i programista w jednym oraz 2 osoby z obsługi klienta. Cała reszta jest w pełni zautomatyzowana. Platforma korzysta z wielu botów działających 24/7, odpowiedzialnych za m.in. weryfikację artworków, plików muzycznych, odpowiednie formatowanie nazw, nadzorujących sprzedaż i liczbę odtworzeni, a przede wszystkim za wypłaty. To główne czynniki odpowiadające za niewielki koszt obsługi i sprawną dystrybucję przesłanej muzyki.  Distrokid separuje się od wielkich, korporacyjnych bytów w świecie przemysłu muzycznego, które zdominowały rynek – misją startupu jest sprawienie, by świat był lepszym miejscem dla muzyków. Z naszej perspektywy, mają na to duże szanse.

Jak mówi Philip Kaplan, założyciel projektu:

Jesteś głupcem, jeśli oddajesz kasę dystrybutorom. Nie musisz używać Distrokid, ale proszę, nie oddawaj swoich pieniędzy, jeśli nie dostajesz w zamian sporej akcji promocyjnej, działań marketingowych, bo tylko to zasługuje na dzielenie się zarobkami z dystrybucji. Przykładowo, gdybyśmy brali 9% opłat z zysków dystrybucyjnych (a bierzemy 0%), niektórzy artyści musieliby nam oddać nawet po 100 tysięcy dolarów, za rozesłanie kilku plików. To nie jest w porządku.

Platformę znajdziecie na Facebooku i Twitterze.

Jeżeli jeszcze się zastanawiacie czy to rozwiązanie jest dla Was, wejdźcie na główną stronę startupu i przeczytajcie recenzje, m.in. znanych postaci z YouTube’a: Robba Scallona i Anthony’ego Vincenta.

Rob Scallon: Sitar Metal

 

1 Comment Kup pan muzę! Distrokid – upload and sell your music online

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *