Ten „najbardziej kontrowersyjny t-shirt w historii rocka” (wg Rolling Stone) przez blisko 25 lat był powodem wielu aresztowań, aktów oskarżenia, kar finansowych, zakazów, a także publicznych wyrazów oburzenia polityków i rozmaitych środowisk w wielu krajach.

cradle of filth jesus is a cunt t-shirt

Na przodzie masturbująca się zakonnica, a z tyłu wielki napis „Jesus Is A Cunt” (z ang. „Jezus To Pizda”). Wymyślili ją sobie Cradle of Filth w 1993 r. na okazję trasy z Emperor.

Jak wspomina dodanie napisu z tyłu ich frontman, Dani Filth:

Musieliśmy szybko zrobić nowy t-shirt przed trasą. Wymyśliliśmy już napis „Vestal masturbation” [„Masturbacja służebnicy bożej”] i zdjęcie do niego, ale brakowało nam nadruku z tyłu. Ktoś rzucił tę frazę podczas burzy mózgów wywołując rozbawienie w całym zespole. Śmialiśmy się z tego w stylu, ‚Boże, to czysta anarchia – wyobrażacie to sobie na koszulce?'”, po czym spojrzeliśmy na siebie konspiracyjnie w stylu, ‚Zrobimy to?’ I owszem, zrobiliśmy. Nawet wtedy jednak myśleliśmy, „Cóż, to trochę naciąga strunę.”

Nikt im nie chciał tego jednak wydrukować, a firma, która się w końcu zgodziła, wzięła gotówkę pod stołem i wszystko przeprowadziła „pod osłoną nocy”, mówiąc szeptem przy przekazywaniu paczki i zacierając wszelkie ślady współpracy.

W miarę wzrastania popularności zespołu nakład zaczął sięgać dziesiątków tysięcy egzemplarzy i było tylko kwestią czasu, aż kogoś to wkurzy.

Zaczęło się od aresztowania za jej noszenie i skazania za „bluźnierczy reprezentację na podstawie Aktu 1839” na grzywnę 150 GBP 29-letniego fana w Londynie w 1996 r. Potem t-shirt był źródłem kolejnych problemów.

W 1997 za to samo (a konkretnie za „zakłócanie porządku publicznego”) aresztowano czekającego na prom z Dover (UK) do Holandii samego perkusistę Cradle Of Filth (jechali grać na Dynamo Open Air), ale na szczęście zwolniono go po 2 godzinach.

W tym samy roku na Florydzie spotkało to również pracownika sklepu muzycznego, który stał w koszulce na parkingu, Choć ława przysięgłych uwolniła go od zarzutów, Amerykańska Liga Katolicka w wyniku tej sprawy zaczęła krucjatę przeciwko koszulce i zespołowi, którego „utwory przepełnione są odniesieniami do Szatana i czczenia diabła”.

W 2001 r. pewnemu właścicielowi sklepu w Glasgow policja zrobiła dwukrotny „wjazd”, po czym zaprzestał on sprzedaży t-shirtu (nie podobał się ówczesnemu burmistrzowi miasta, o czym mówił publicznie).

W 2002 i 2003 r. Sharon Osbourne zakazała Cradle Of Filth sprzedaży tej koszulki w trakcie Ozzfestów, na których występowali:

Wiem, że Sharon się to nie podobało [śmiech], ale sądzę, że to najprawdopodobniej wynikało z tego, że ta koszulka mogłaby odrzeć ze sprzedaży merch Ozzy’ego; myślę, że bardziej o to chodziło. I w tym rzecz – ludziom się podoba! Znam ludzi, którzy ją kupili, ale nigdy jej nie założyli, po prostu ją mają. Mówią, „To jest część historii!”

Tak jednak nie myślał pewien Szkot, któremu w 2004 r. za noszenie feralnej koszulki sędzia kazał „dorosnąć”, wyznaczając przy okazji grzywnę w wys. 150 GBP i nakazując jej zniszczenie.

Z kolei w 2005 r. pewien 19-letni Anglik za swój „szyk” zapłacił 40 GBP i odrobił 80 godzin prac społecznych.

W 2007 r. pewien sklepikarz w Szkocji po sprzedaży t-shirtu policjantowi pod przykrywką został oskarżony o „sprzedaż obscenicznych materiałów, powodowaną uprzedzeniami religijnymi”, lecz zarzuty później cofnięto. Być może dlatego, że sam doradził „tajemniczemu klientowi”, by tej koszulki nie nosił na ulicy, a w dodatku był to merch, który klienci sami u niego najpierw zamawiali – nie sprowadzał go z własnej inicjatywy.

W kwestii „nie noszenia tego na ulicy” wtóruje mu akurat sam zespół. Jak powiedział Filth:

Musiałbym być idiotą, by sądzić, że nie jest obraźliwy. Niebezpiecznie jest nosić ten t-shirt, kropka. Osobiście nie chodziłbym w nim teraz – tzn. mam 41 lat! Chodziłem w nim kiedyś, ale ludzie nie rozumieją, że jest na to czas i miejsce. Idziesz na koncert? Żaden problem. Ale niektórzy ludzie myślą w stylu, „Nie rozumiem, byłem sobie w markecie i aresztowano mnie za noszenie go!” To tak naprawdę po prostu kiepski osąd sytuacji z ich strony.

Istotnie. W właśnie w trakcie Bloodstock Festival, czyli na odpowiednim „wybiegu” dla tego typu mody, zrobiono to nieśmiertelne zdjęcie:

jesus is a cunt t-shirt bloodstock open air

Kiepskim osądem natomiast wykazał się w 2008 r. pewien nastolatek z Australii dostrzeżony przez kogoś uprzejmego publicznie, albowiem został aresztowany i skazany za „obraźliwie zachowanie”.

W Nowej Zelandii w tym samym roku t-shirt „zbanowano” całkowicie, a gdy w 2011 r. zrobiono wyjątek dla muzeum robiącego wystawę poświęconą t-shirtom (pod warunkiem, że ten będzie wisiał w specjalnej strefie „dla dorosłych” z wyraźnym ostrzeżeniem o jego obraźliwości), wiele środowisk nie kryło oburzenia. Jakaś kobieta w końcu wpadła z czarnym sprayem i zamalował szybę, za którą wisiał ów eksponat (jak na ironię tylko robiąc wokół niego jeszcze większy szum medialny, jak zauważa frontman Cradle Of Filth). Farbę zmyto i wystawa miała się dobrze już do końca – w sumie przez ok. 3 miesiące. Próbujący sprzedawać pod ladą merch z tym wzorem sklepikarze wciąż jednak dostawali tam kary finansowe.

T-shirt okazał się mieć więc prawdopodobnie większy wpływ kulturowy niż sama muzyka zespołu. Doczekał się wzmianki w jednym z odcinków „Californication”, w którym córka Hanka Moody’ego, głównego bohatera, przyznała się, że poszła w niej na koncert . W 2009 r. projektantka Ann-Sofie Back stworzyła całą linię koszulek z wariacjami masturbującej się zakonnicy, a wokalista reaktywowanego Curiosity Killed The Cat występował w niej tyłem naprzód, by wszyscy wyraźnie go widzieli (za co zyskał w oczach Filtha „spory szacunek”).

Dlaczego jednak akurat ta koszulka zyskała taką (złą?) sławę, podczas gdy zespół miał w zanadrzu niejeden obraźliwy motyw, np. „Fuck Your God”? Zdaniem Daniego:

„Cóż, „cunt” to wciąż matka chrzestna wszystkich przekleństw, czyż nie? To jakby jeden poziom wyżej od „fuck”. Ale głównie chodzi chyba o tematykę. To bardzo anarchistyczne stwierdzenie – nie satanistyczne, a anarchistyczne. To nie było wycelowane konkretnie w Jezusa; chodziło bardziej o fakt, że to bunt przeciwko czemuś. To naprawdę mogło być o każdym, Hitlerze, albo Elvisie.

Dodał, że „gdy w końcu zaciągną go pod bramy niebios”, na swoją obronę powie, „Cóż. To mógł być każdy. Masz szczęście, że wybraliśmy ciebie!”

Chyba jednak nie będzie takiej konieczności. Kilka dni temu Jezus sam bowiem przyszedł do niego po autograf:

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *