Co mają wspólnego: Zbigniew Hołdys, skandynawski black metal i Blink 182? Odpowiedź: mają wspólnego Skøv. Ten wrocławski band w swojej muzyce miesza to, co w black`u najlepsze z dobrym niszowym punkiem i punkiem mniej niszowym, bo kalifornijskim. A Zbigniew Hołdys się tym jara. Poznajcie Skøv, zanim stanie się modne. 

Jak wygląda – krótka w sumie – historia Skøv oraz Wasze wcześniejsze doświadczenia muzyczne?

Marcin: Cześć! Poznaliśmy się i zaczęliśmy wspólnie działać w listopadzie 2017 roku, jednak finalny skład zespołu uformował się dopiero na początku 2018. Większość z nas ma dość bogatą historię, jeżeli chodzi o granie w zespołach, w zasadzie tylko basista Piotrek zdobywa w Skøv  swoje pierwsze doświadczenia. Sam próbowałem wcześniej swoich sił w co najmniej sześciu różnych składach, jednak żaden z nich nie wyszedł poza „piwnicę”. Tym bardziej cieszy mnie, że trafiłem na chłopaków, z którymi szybko zabraliśmy się do konkretnej i ciężkiej pracy oraz nie czekaliśmy w nieskończoność, aby zaprezentować się publice. Reszta zespołu ma więcej doświadczeń scenicznych, przykładowo Mateusz, nasz główny riffmaker i gitarzysta, grał przez trzy lata w nieistniejącym już, grunge’owym Underheadge, gdzie zdobył spore doświadczenie koncertowe. Wojtek, drugi gitarzysta, występował z zespołami coverowymi w rodzinnym Bielsku, publikuje również swoją twórczość na YouTube. Zdecydowanie najbardziej spektakularne sukcesy na polu muzycznym ma Arbuz, nasz perkusista, który między innymi  wraz z punkrockowym Beer Coster’em dotarł do półfinału Must be the Music.  Kapela z biegiem czasu  się rozpadła, a Arbuza można było później zobaczyć w dobrze znanym w punk’owym środowisku Para Wino.

Póki co, na koncie macie materiał demo, trzeba przyznać że bardzo interesujący. Gdzie powstawał? Gdzie możne go legalnie odsłuchać?

Mateusz: Wojtek ma dobrego znajomego który prowadzi małe, domowe studio nagraniowe, i to on pomógł nam z naszym demo. Materiał został częściowo zarejestrowany w jego mieszkaniu i na naszej salce prób. Dzięki jego uprzejmości udało się nam nagrać 4 utwory, które możecie odsłuchiwać na Bandcampie. Dodatkowo, w przeciągu kilku dni, nasza muzyka zostanie opublikowana na serwisach streamingowych takich jak Spotify czy Deezer.

DEMO 2018 by Skøv

Wasza muzyka, mocno uogólniając definiowana jako black&roll, to stosunkowo mało popularny w Polsce gatunek. Z jakimi reakcjami się stykacie? Słuchacze jakich gatunków, zespołów zostają przy Waszej twórczości?

Marcin: Rzeczywiście, na palcach jednej ręki można policzyć zespoły które w Polsce parają się tego typu połączeniem punku i metalu. Trzeba  przyznać, że tak naprawdę nurt jest stosunkowo świeży, w porównaniu do bardziej utartych gatunków. Głównie dzięki Kvelertak’owi, który aktualnie zdobywa coraz większą popularność, supportując Metallikę podczas „Worldwired tour”, o tego typu dźwiękach mówi i pisze się coraz więcej. Co prawda, podczas naszych dotychczasowych doświadczeń współdzielenia sceny z inni zespołami, zazwyczaj jesteśmy tymi „najdziwniejszymi” – finalnie ten kontrast pomiędzy punkiem a blackmetalem wychodzi nam chyba na dobre. Słyszymy nawet opinie od osób, zupełnie nie słuchających ciężkiej muzyki, że znajdują w naszej twórczości coś dla siebie.

Jeżeli zaś chodzi o inspiracje – w zależności od członka zespołu, rozstrzał jest olbrzymi. Ja siedzę głównie w szeroko pojętym blackmetalu – od wszystkich klasycznych zespołów „drugiej fali” po wynalazki typu Carach Angern czy nasz rodzimy Behemoth.  Arbuz to punkrockowiec, który jest przesiąknięty kalifornijskim odłamem tej muzy i czasami lubi pograć dobry jazz. Chyba nie podpadnę mu zbytnio, jak powiem, że jego główną inspiracją był Travis Barker z Blink 182. Mateusz i Piotrek są maniakami skandynawskiego punka – chyba totalnej niszy nisz. Myślę, że wszystkie te personalne inspiracje można usłyszeć w naszej muzyce i fani podobnych klimatów znajdą tam coś dla siebie.

Jakie zespoły są dla Skøv największą inspiracją?

Mateusz: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Tak jak Marcin wspomniał wcześniej, każdy z nas porusza się w zupełnie innych klimatach. Rozstrzał jest ogromny. Ale z racji tego, że większość riffów wychodzi ode mnie, to czuć w naszych utworach duże wpływy skandynawskiego punk metalu. Często jest tak, że kiedy skomponuje coś w domu, a potem pokaże swój pomysł chłopakom, to podczas aranżowania utworu ten zmienia się diametralnie. Każdy wkłada coś od siebie i dzięki temu kompozycje nabierają klimatu Skøv.

Przygotowujecie się obecnie do nagrania singla. Będzie to kawałek „Wind”. Dlaczego właśnie on? Gdzie będzie go nagrywać?

Marcin: Wygrana w „Rockowaniu w ŁDK” dała nam możliwość sprawdzenia się w studiu łódzkiego radia. Jedną z nagród jest sesja nagraniowa trwająca jeden dzień. Zdecydowaliśmy, że aby wykorzystać ten czas w pełni poświęcimy go jednemu utworowi, dopieszczając go w każdym możliwym detalu. Wybraliśmy „Wind”, bo wszystkie jego elementy: zarówno riffy, konstrukcja i tekst, najlepiej oddają nasz koncept na pierwszy album. Ten utwór przez większość naszych występów live był naszym openingiem i „robił robotę”.

Na kiedy planujecie premierę nowego singla? Czy powstanie do niego także teledysk?

Mateusz: Możemy jedynie powiedzieć, że premiera singla nastąpi niedługo. Zapraszamy do śledzenia naszego FanPage’a, na którym wkrótce udostępnimy więcej informacji na ten temat. A jeżeli chodzi o teledysk, to w czerwcu rozpoczynamy pracę nad zdjęciami.

Zapewne singiel zapowiada duży album. Jakie macie plany jeśli chodzi o takie wydawnictwo?

Marcin: Intensywnie pracujemy nad pierwszym, dużym wydawnictwem. Mogę jedynie zdradzić, że będzie składało się z dziesięciu kompozycji, a duża część z nich nie była jeszcze prezentowana na żywo. Otrzymywaliśmy feedback od autorytetów polskiego rocka, jakoby naszą wielką siłą była autentyczność – dlatego postanowiliśmy, że materiał zarejestrujemy na własną rękę. Dokonujemy wszelkich starań aby nagranie było jak najbardziej spójne i profesjonalne. Jeżeli nie pojawią się jakieś niespodziewane okoliczności, LP zaprezentujemy wczesną jesienią.

Czy pierwsza płyta Skøv  będzie kontynuacją tego, co możemy usłyszeć na Wasze demówce?

Mateusz: Pierwsza, debiutancka płyta Skøv będzie nawiązywała klimatem do tego, co znajduje się na demie. Będzie w niej dużo klasycznego punku i blackmetalu, z czego bardzo się cieszę. Mogę śmiało stwierdzić, że będzie to coś nowego na polskim rynku muzycznym i mam nadzieję, że ta nowość zostanie dobrze przyjęta. Przekonamy się o tym już wkrótce, jesteśmy na etapie dokańczania materiału. Strasznie się jaramy, że ten projekt rozwija się w takim tempie i już niebawem będziemy mogli nagrać, a potem wydać płytę z naszymi kompozycjami.

Chcecie zainteresować swoim materiałem jakąś dużą wytwórnię? Gdzie chcielibyście się wydać?

Marcin: Chyba każdy młody zespół marzy o graniu pod największymi labelami tj. Nuclear Blast, Indie Recordings, A-F Records, czy Metal Blade Records. Na krajowym polu również znajdzie się kilka wytwórni, które darzymy sympatią ze względu na to, że wydają bandy, których słuchamy, jednak wiele z nich jest mocno ukierunkowanych na konkretne gatunki i może się okazać, że nasza muzyka, będąca fuzją stylów, które znajdują fanów w sumie odległych środowiskach, będzie trudna do zaszufladkowania. Zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego póki co robimy swoje, na własną rękę, zwyczajnie spełniając marzenie o graniu w zespole.

Jak wygląda Wasza aktywność koncertowa? Gdzie będziemy mogli zobaczyć Was na żywo w najbliższym czasie?

Mateusz: Ostatni czas był dla nas bardzo obfity w koncerty. Jestem bardzo zadowolony z tego, co udało nam się osiągnąć, szczególnie parząc to, jak krótko gramy razem. Teraz postanowiliśmy trochę zwolnić i w stu procentach skupić się na szlifowaniu materiału na LP. W najbliższym czasie Skøv będzie można usłyszeć na żywo dolnośląskim finale festiwalu „Emergenza”. Poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że do tego czasu zagramy jeszcze jeden koncert we Wrocławiu i w Legnicy. Wszystkie informacje będą podane na naszym FanPage’u.

Gdzie można śledzić Skøv  w Sieci na bieżąco?

Mateusz: Staramy się być aktywni na portalach społecznościowych. Chcemy, żeby nasi słuchacze wiedzieli, co się z nami dzieje. Dlatego Skøv można przede wszystkim śledzić na Facebooku (https://web.facebook.com/skov.poland/). Ponadto działamy również na Instagramie (https://www.instagram.com/skov.official/).

Dziękujemy za rozmowę – ostatnie słowo należy do Skøv!

Marcin: My również dziękujemy! Zapraszamy do odsłuchania naszego demka i na nasze social media. Stay tuned bo, być może, to już ostatnie chwile, aby móc posłuchać Skøv „zanim to było modne” ;)

 

 

 

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *