Konkurs zakończony.
Nagrody wygrywają: Łukasz (lukaszwalas) i Grzegorz (gregorius2000)
Gratulujemy! Napiszemy do Was maila. Szykujcie dane teleadresowe do wysyłki wybranego zestawu :) 

———————————————-

Po 8 latach wyczekiwania 18 listopada w końcu doczekamy się premiery najnowszego, podwójnego albumu Metalliki – Hardwired… To Self-Destruct. Wspólnie z istniejącym od 25 lat, niezależnym sklepem muzycznym AUDIOMAX z Siedlc mamy dla Was konkurs. Do wygrania są 2 albumy w różnych wydaniach kompaktowych – 1 w wersji standardowej i 1 w wersji polskiej (oba mają książeczkę). To nie wszystko. Osoba, której podarujemy wersję standardową, otrzyma także znaczki pocztowe Metalliki z naszej prywatnej kolekcji (zdjęcie zapodamy, jak wygrzebiemy z szafy, ale są w tym stylu), zaś zwycięzca wersji polskiej otrzyma w bonusie od sklepu AUDIOMAX jeszcze jedną płytę-niespodziankę – BARDZO polską :-)

Co trzeba zrobić? Zasady jak zwykle są proste:

  1. Mamy nadzieję, że lubicie Heavyrock.pl na facebooku
  2. Mamy też nadzieję, że album kupicie nie w sieciówce typu Empik, ale w którymś z polskich, niezależnych sklepów muzycznych (takich jak właśnie AUDIOMAX, a niestety nie zostało ich wiele w kraju, więc także je lubcie!)
  3. W komentarzu poniżej (na dole strony, nie na facebooku) napiszcie (koniecznie podając swój e-mail!) recenzję przynajmniej jednego z dotychczas opublikowanych, nowych utworów Metalliki. Pozytywną lub negatywną – do woli :-)
  4. Napiszcie też, który zestaw wolicie (wersja standardowa + znaczki, czy wersja polska + płyta niespodzianka)

Zwycięzców wybierzemy w środę 16 listopada. Poinformujemy Was o wygranej mailowo wieczorem tegoż dnia (o 20:00 zamykamy zgłoszenia). Jeśli do piątku w odpowiedzi wyślecie nam swoje pełne dane teleadresowe, płyta zostanie Wam wysłana jeszcze w dniu premiery.

Look what I came home to…IT LIVES!!! 🎉🎉🎉

Posted by Metallica on Sunday, 6 November 2016

Jeśli nie pamiętasz, albo nie słyszałeś jeszcze nowych numerów z Hardwired… To Self-Destruct, poniżej wszystkie klipy:

 



64 Comments KONKURS: Wygraj nową płytę Metalliki – „Hardwired… To Self-Destruct”

  1. Grzegorz

    Jako iż moja przygoda z Metalliką rozpoczęła się chwile po premierze Death Magnethic (w późniejszym czasie bardzo znienawidzonym przeze mnie) z wielkim zapałem śledziłem drogę czterech jeźdźców do wydania nowego krążka. Przyciskając „Play” po ukazaniu się na YouTube „Hardwired” kawałka modliłem się tylko o lepszy miks niż na wspomnianym wcześniej Death Magnetic. Od pierwszej chwili zaskoczyła mnie siła uderzenia intro. Zdziwienie narastało gdy lars rozkręcał się z perkusją. To była energia. Prawdziwe zaskoczenie zgotował mi jednak Hetfield. Zdecydowany agresywny i świeży wokal. Jakby o kilkanaście lat młodszy. Utwór rozkręcił się. Chłopaki szaleli i to była gra na poziomie Mety. Dobrej Mety. Ciekawa kompozycja zwrotek i refrenów, a potem przejście. Solówka jednak taka do jakich przyzwyczaił nas Kirk w ciągu ostatniego czasu. Tak… Za dużo waha. Po solóweczce jeszcze Hetfield na chwile wchodź z wokalem i znowu słychać tą agresję za którą tak tęsknili fani.(Przyznam że to wokal mnie najbardziej zachwycił w tym utworze). No i zakończenie z przytupem. Podsumowując. Utwór krótki ale solidnie kopiący cztery litery. Można uznać że chłopaki odwalili kawał dobre roboty i chwała im za to że postanowili posłuchać próśb fanów tworząc coś w starszych klimatach. Nie będę dyskutował nad oryginalnością. Mamy rok 2016 i zdecydowanie trudniej o ten składnik. Dodam tylko że zauważyłem podobieństwo głównego riffu do „Metal Militia” z Kill’Em All, ale to może świadczyć tylko że chłopaki naprawdę sięgają do korzeni (AC/DC wcale od nich nie odchodzili i nikt ich nie krytykuje za odgrzewanie kotletów). Kawałek oceniam na bardzo dobry z lekkim minusem. Zaostrzył on najbardziej mój apetyt przed nowym albumem. Nie mogę tego powiedzieć o dwóch pozostałych utworach. „Moth into flame” mimo większego rozbudowania oraz podkoloryzowania dał rade. Nie przekonałem się do niego od razu ale z czasem nawet pare rozwiązań w nim zawartych zaczęło mi się podobać. Nawet ze swoją już typową dla zespołu (w przeciwieństwie do Hardwired) długością nie zanudza tak bardzo jak np. następny „Atlas Rise!”. Ten kawałek z kolei nie kupił mojego serca wcale. Długi nudny i mimo tego że znów wracają nawiązania do ery lat 80, nie kopie tak po tyłku jak powinien. Może trzeba mu dać trochę czasu. Może to w całej kompozycji albumu znajdzie dla siebie lepsze miejsce. Na razie według mnie zdecydowanie odpada. Jednak, na podstawie tych trzech utworów już mogę stwierdzić że album ten w moim osobistym rankingu na pewno przebije „Death Magnetic”. Mam nadzieje że kawałki te, to nie najlepsze dzieła Metalliki z tego krążka.
    Wersja dla mnie obojętnie jaka. Po prostu chciałbym posłuchać tego albumu. Ale jednak jeśli już mam wybierać to wersja standardowa ze znaczkami (Znajdę dla nich miejsce w którymś z moich albumów filatelistycznych :D )

    Reply
  2. Nikodem

    „Hardwired” ma fajny riff fajny i ogólnie gitary nie pozbawione jaj, mimo że w sumie szlifowanie miksu to już taki trend. Fajnie gra Lars (jak na niego). Ogólnie niezły utwór jeśli chodzi o same instrumenty. Wokalnie jakoś tego nie czuje. Wiem, że James już nigdy nie wyciągnie takich dźwięków jak 20 lat temu, ale nadal nie do końca czuje tu jakieś emocje. Utwór jest fajny ale mam trochę wrażenie, że Metallica chcę zadowolić tą płytą wszystkich fanów. Mieliśmy powiew stylu z Master Of Puppets, czyli Lord of Summer teraz coś w stylistyce Kill ‘em all. Czas pokaże, ale mam wrażenie, że dostaniemy coś w stylu Death Magnetic. Płytę dobrą, jednak ale daleko jej będzie do poziomu z pięciu pierwszych albumów. Tak czy owak, nie mogę się doczekać! Wszystkim czekającym na nowe And Justice For All, czy Ride The Lightning chciałem przypomnieć, że czas nie stoi w miejscu ani się nie cofa. Teoretycznie podobno to możliwe, ale w praktyce jeszcze troszkę na takie cuda poczekamy. Rzygać mi się chce tego stałego marudzenia, jesteś zajebisty ultrathrashmetalfan, walisz wódę w żyły i żujesz węgiel. Oczywiście, że Kill ‘em All to też nie będzie, bo jak można nagrać taki sam utwór, taki sam krążek. Jeśli czyjeś upodobania kończą się na jednej płycie, to niech słucha jej bez przerwy. Jako fan oczekuję zawsze czegoś nowego, świeżego i zaskakującego. I jestem pewny ze ten krążek (a w zasadzie dwa krążki) takie będą!!!
    Wersję polską poproszę i CD niespodziankę.
    nikodem.niczyporuk@o2.pl

    Reply
  3. Agnieszka

    Pierwszy singiel „Hardwired” jest miłą niespodzianką ze szczyptą retrospektywnych przypraw. Szybko, ostro, konkretnie i do przodu! Czyżby czterej jeźdźcy thrashu postanowili kontynuować i rozwijać myśl twórczą najlepszych czasów swojej kariery? Sekcja rytmiczna porywa niczym „Battery”, zaś Hamett odchodzi od przydługich riffowanych wycieczek. Riffy są proste, luzackie i niezwykle energetyczne. Jasne, że to nie jest młócka z lat osiemdziesiątych, ale ma to jaja, ma groove i jakąś taką dziką punkową ekspresję, znaną z „Kill ‘em All”. Zresztą mi ten kawałek kojarzy się z jednym z największych hitów młodej Metalliki czyli „Metal Militia”. Któryś już raz słucham i bardzo sympatycznie to brzmi, oby więcej w tym stylu. Znów chce się człowiekowi wybrać na miasto po nowy album Metalliki w dniu premiery, jak to kiedyś bywało. Naprawdę nie jest źle, bo 7/10. Umiejętnie podsycają atmosferę przed premierą. Mam jednak nadzieję, że ten krótki singiel, to jedynie przedsmak całego potężnego i coś mi mówi, że bardzo dobrego albumu, który na nowo przywróci niedowiarkom wiarę w ten zespół.
    Poproszę wersję polską z płytą niespodzianką.
    jasna777@o2.pl

    Reply
  4. Błażej

    Atlas,Rise! Kawałek który dał mi w mordę już w pierwszym momencie, dobry ciężki riff, solidna perkusja, głos James’a
    stał się cięższy szczególnie podczas refrenu. Jest szybko i ciężko więc czego chcieć więcej? Mniej więcej chwile po trzeciej minucie riff po prostu rzuca nas na kolana
    Solo Wahmetta ma w sobie coś oryginalnego, taką odrobinę klasycznego rocka. Całość zachowana w porządnym tempie. Na tej piosence czuć też że gitara nie została wykastrowana
    ze swojego ostrego brzmienia. Teledysk też wygrywa z poprzednikami bo jest w nim zawarty klimat, i humor Mety. Moim zdaniem Atlas,Rise! najlepszy z dotychczasowej trójki.

    (Ja to bym chciał wersję Polską bo niespodzianka xD)

    Reply
  5. Paweł

    Moth Into Flame to najlepszy z trzech singli. Hardwired był trochę zbyt prosty i krótki, Atlas, Rise! to może by się w Garage Inc. wkomponował, bo brzmi ewidentnie jak cudzy utwór (niekoniecznie Maiden, dowolny zespół NWOBHM by pasował) grany przez Metallikę. Moth Into Flame natomiast nie pozostawia wiele do życzenia, takich kawałków chcemy od Mety. Nie trąci banałem, ale dupsko kopie, jak na współczesną Metkę to raczej wyżyny kompozytorskie i miejmy nadzieję, że na krążku panowie obiorą głównie taki kierunek – nieco bardziej progresywny i mniej prostacko rockandrollowy niż pozostałe single.

    Chciałbym wersję standard.

    Reply
  6. Adrian

    Bardzo długo nosiłem się z decyzją, ale ostatecznie wybrałem „Moth Into Flame”, jako że „Hardwired” mimo że dobre wydaje mi się bardzo prymitywne (z wielkim minusem za ‚urwane’ solo), „Atlas, rise” przynosi przyjemne skojarzenia z Iron Maiden, ale niestety odpada przez przekombinowane intro i przejścia.
    Ćma w ogień zaczęła się niepozornie w moim odczuciu. Na wstępie czuć było podobny posmak co przy Death Magnetic, ale im dalej, tym lepiej – odmienne od ich ostatniego wydawnictwa brzmienie sprawiło, że to podobieństwo nie było tak bolesne, a to co znalazło się potem do dziś siedzi mi w głowie, zwłaszcza przyjemnie harmonizowany wokalnie refren.
    Tematyka utworu nie jest może górnolotna (osobiście za apogeum lirycznych umiejętności Jamesa uważam okres mniej więcej od Metallica-Load/Reload), ale bardzo aktualna, w pewien sposób też adekwatna do ‚buntowniczego’ charakteru Czterch Jeźdźców. Pokazuje, że mimo wieku chłopaki nadal mają w sobie jakiś bunt, teraz nie pełen młodzieńczej agresji, a raczej perspektywy człowieka doświadczonego.
    Sama struktura utworu nie jest może czymś zaskakującym, ale Metallica swój kamień milowy położyła już dawno temu i nie musi nikomu niczego udowadniać. I to tym dla mnie jest właśnie cała płyta, jak i utwór „Moth Into Flame” – odejściem od sztucznego pompowania się, jak w przypadku Death Magnetic, że potrafi się grać jak za młodzieńczych lat. Czuć od twórców dojrzałość, zdolność do pogodzenia się z przemijającym czasem i granie tak jak im pasuje… w czym zawsze byli najlepsi.

    Reply
  7. Łukasz

    „Moth into Flame” to zdecydowanie najlepszy utwór z wydanych trzech do tej pory. Ma ciężką zwrotkę powoli przechodzącą w bardziej melodyjny refren. Solo także całe szczęście nie jest zabite Kirkową „kaczką”. Utwór nie jest „przegadany” i przekombinowany. Każdy riff ma swoje miejsce gdzie idealnie pasuje (w odróżnieniu od np. „Atlas, Rise!”). Podsumowując jest to idealnie skrojony kawałek, gdzie zostały tylko pasujące do siebie fragmenty. Ponadto wg mnie ma najbardziej klimatyczny teledysk z wydanych trzech, więc jest radość i dla oka i dla ucha.

    Zdecydowanie prosiłbym o wersję polską + płytę niespodziankę :)

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *