Czy to co gramy to wysoce energetyczny metal? Może hardcore? Może ten riff przypomina najlepsze lata nu-metalu? Pewnie wszystkiego po trochu, a pewnie jeszcze więcej” – HeadShot Five zupełnie niedawno przedstawił światu swoją najnowszą EP-kę. Podejście do pracy chłopaków nie pozostawia złudzeń, co do tego, że warto ten materiał sprawdzić. „Wiele rzeczy robiliśmy, a później zaczynaliśmy od nowa. Wiele zmienialiśmy, żeby następnego dnia wrócić do poprzedniej wersji”. I to słychać. A co słychać u HeadShot Five? Rozmawiamy z Sebą i Gandhim, odpowiednio wokalistą i perkusistą zespołu.

W bieżącym roku mijają 4 lata Waszej działalności – jak w tym kontekście oceniacie swój rozwój?

Seba: Idziemy stabilnie do przodu, stawiając sobie poprzeczkę coraz wyżej. Cztery lata temu, gdy zaczynaliśmy, najważniejsze było po prostu zagranie próby na satysfakcjonującym poziomie. Obecnie mamy na głowie promocję najnowszego wydawnictwa, szukania kolejnych miejscówek do grania koncertów, pisanie nowego materiału… i czasem zagranie próby. Doświadczenie robi swoje, ukierunkowanie naszych działań również. Mamy coraz lepsze brzmienie, a nasze występy są coraz bardziej szalone. Jesteśmy już na tym etapie, że jeśli się zatrzymamy, to równie dobrze zespół może przestać istnieć.

Gandhi: Przeszliśmy w tym czasie chyba przez wszystkie możliwe etapy istnienia zespołu – formowanie, euforia, komponowanie, budowanie cierpliwości do siebie nawzajem, przypominanie, wejście w reżim ćwiczeniowy, umawianie prób ad hoc, zrywanie terminów prób, zwątpienie, „położenie” koncertu, pytania „co dalej?’’, radość z sukcesu…

Rok bieżący, to także przede wszystkim wydanie nowej EP-ki. Jak długo pracowaliście nad tym materiałem i jak w Waszej opinii ma się on w stosunku do dema z 2016 roku?

Seba: Na wstępie wypadałoby wspomnieć, jak wyglądała finalizacja utworów demo. Większość materiału w wersji instrumentalnej powstała jeszcze w pierwszej połowie 2015, kiedy to w połowie roku dołączyłem do składu, jako wokalista i ostatnie brakujące ogniwo. Nie mając zagranej ani jednej wspólnej próby, postanowiłem najpierw skupić się na wymyśleniu i dograniu linii wokalnych do kilku gotowych już utworów. Udało się na tyle dobrze, że nawet nie znając się osobiście z resztą zespołu, nagle byliśmy już na tej samej ścieżce. Kilka miesięcy później, po uzupełnieniu o kolejne kawałki, demo było ukończone. To co? Wchodzimy do studio? Nic bardziej mylnego, materiał należało „przetestować”, grając jak najwięcej koncertów i obserwować, czy mamy coś co chwyta wystarczająco mocno słuchaczy. W 2018 mieliśmy pewność, że skoro jest dobrze to trzeba działać i znaleźć studio odpowiadające naszym oczekiwaniom… Wracając do sedna pierwotnego pytania, to sam szkielet utworów nie zmienił się znacząco, za to zmieniliśmy się nieco w podejściu do tworzeniu muzyki jako doświadczenia. Kiedyś to był żywioł, teraz to więcej decyzji i eksperymentowania z brzmieniem.

Gandhi: EP-ka jest bogatsza o nowe pomysły brzmieniowe, zmienione elementy kompozycji, bardziej odzwierciedla to, jak poszczególne utwory brzmią na żywo.

Gdzie rejestrowaliście EP-kę i kto zajmował się jej produkcją? Jak oceniacie przebieg i efekt tej współpracy?

Seba: Materiał na EP-kę zarejestrowany został w całości w poznańskim Perlazza Studio pod okiem Przemysława „Perła” Wejmanna w połowie 2018. Nasz gitarzysta Grzegorz uznał, że to najlepszy wybór. Daleko od Lublina, ale też bardzo zależało nam na porządnie zarejestrowanych ścieżkach audio, w szczególności perkusji. Setki utworów zarejestrowane w tym miejscu, a my z naszymi czterema na pierwszej wspólnej wizycie w studio… Presja? Trochę tak. Sam proces nagrywania przebiegał całkiem sprawnie i w miłej atmosferze. Perła ma swój styl pracy, wypracowany przez lata, nastawiony na szybkie i efektywne rejestrowanie kolejnych instrumentów.

Gandhi: Przemek „Perła” Wejman był wymagający, ma przebogate doświadczenie, jest nieocenioną kopalnią rad-porad ale i krytycznych słów… Działaliśmy pod presją ograniczonego budżetu i ściśle założonego czasu nagrań i miksu. Po tej sesji wiemy też dużo więcej o sobie jako muzykach, potrafimy bardziej precyzyjnie określić nasze potrzeby realizacyjne i to czego oczekujemy finalnie.

Seba: Decyzje podejmowaliśmy wspólnie, nie były nam bezwzględnie narzucane. Wszystkie ścieżki audio zostały nagrane w 6 dni. Niestety, na etapie miksów i masteringu „na odległość” wszystko się posypało i rezultat był daleki od naszych oczekiwań. Ciężko mi określić, czy taki specyficzny styl pracy, tym razem już mocno narzucony przez Przemysława, w naszym przypadku po prostu się nie sprawdził i nie miał na to szans, czy też zwyciężył nasz brak doświadczenia przy produkcji muzyki w taki, a nie inny sposób. Najważniejsze, że nie poddaliśmy się i może nie od razu, ale w końcu ruszyliśmy z przygotowaniem własnych miksów. Grzegorz i ja staliśmy się architektami nowego brzmienia opartego na wcześniej zarejestrowanych w studio ścieżkach. Trwało to długo, bo aż kilka miesięcy, ale w zasadzie nie mogło być inaczej. Wiele rzeczy robiliśmy, a później zaczynaliśmy od nowa. Wiele zmienialiśmy, żeby następnego dnia wrócić do poprzedniej wersji… Pełni dumy, ostateczny rezultat tych sesji wydaliśmy w okolicach kwietnia tego roku w postaci fizycznej na CD z pomocą AiMix Studio, a następnie w Internecie, gdzie tylko się dało.

Właśnie, gdzie można legalnie odsłuchać ew. kupić to wydawnictwo?

Seba: Każdy kto ma dostęp do Internetu może w każdej chwili posłuchać całego wydawnictwa w serwisie YouTube. Osoby szukające nieco lepszej jakości mają taką możliwość poprzez wszystkie najpopularniejsze serwisy streamingowe (Spotify, Deezer, Tidal i kilka innych). Przewidzieliśmy również możliwość zakupu i pobrania w jakości bezstratnej za symboliczną kwotę na stronie BandCamp, a skoro ta wypowiedź zaczyna wyglądać jak broszura reklamowa to wypada jeszcze napisać: ale to nie wszystko! Mamy także bardzo ładnie wydany CD w digipacku, który dostępny jest… wyłącznie na naszych koncertach.

Przygotowujecie się do nagrania klipu. Jaki macie na niego pomysł i kiedy rozpoczynacie pracę?

Seba: Tak, zgadza się. Mamy konkretne plany na teledysk do utworu „Into the Storm”. W zasadzie, to klip powinien być już dawno gotowy, ale problemy ze znalezieniem lokalizacji odpowiadającej zamysłowi ze scenariusza nas przerosły. W połowie sierpnia robimy drugie podejście i teraz nie ma opcji, żeby się nie udało. Co do pomysłu, to nie chcemy go jeszcze zdradzać, bo to ma być coś, co widza zaskoczy odmiennością od teledysków innych kapel. Nie mamy budżetu, więc nie będzie wybuchów, całkowitej destrukcji i rozmachu godnego Michaela Baya, ale za to podjęliśmy współpracę z bardzo utalentowanym reżyserem Bartoszem Gorzelem. Wszystko zmierza ku dobremu.

Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na Into the Storm?

Seba: W zasadzie, to nie był nasz wybór. Kiedy usiadłem do rozmowy z Bartoszem, zapytałem go, do którego utworu chciałby zrobić teledysk. Wybrał „Into the Storm”, mając świadomość, że zapewne wolelibyśmy „Deep Down”. Dla mnie osobiście najbardziej liczy się jak najlepszy rezultat, gdzie wizualizacja ma idealnie współgrać z muzyką. Myślę, że oba utwory mają tę singlową siłę przebicia, więc ostatecznie to było na zasadzie: ok, zróbmy to!  Obgadaliśmy przekaz liryczny „Into the Storm” i w ciągu kolejnych tygodni dopracowaliśmy koncept. Bartosz przywiązuje dużą uwagę do symboliki i przekazu, ja z kolei do dynamiki w korelacji z warstwą audio. Dużo pracy jeszcze przed nami, ale będzie warto.

Jak sami definiujecie swoją muzykę? Co jest Waszą największą artystyczną ambicją?

Gandhi: To co gramy i jak gramy, to wypadkowa naszych prywatnych upodobań, zebranych doświadczeń. To energetyczna muzyka, mieszanka różnych styli muzycznych. Pozbawiona jakichkolwiek kalkulacji. Artystyczna ambicja – koncerty, koncerty, koncerty… Pewnie, że chcielibyśmy zajmować się tym zawodowo, ale wiemy jak jest. Nie możemy z dnia na dzień rzucić wszystkiego, czym zajmujemy się na co dzień i zająć się tylko graniem. Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że w pewnych sprawach nic nie musimy… Granie jest dla nas przyjemnością, a nie koniecznością.

Seba: Też przyznam, że naszej muzyki nie definiujemy w jakiś szczególny sposób. Jasne, mogę napisać, że dużo muzyki z lat 90-tych nas inspiruje i to musi się przekładać w jakimś stopniu na to co robimy. Czy to co gramy to wysoce energetyczny metal? Może hardcore? Może ten riff przypomina najlepsze lata nu-metalu? Pewnie wszystkiego po trochu, a pewnie jeszcze więcej. Jeśli po naszym koncercie ktoś mi mówi: „fajnie gracie i przypominacie mi zespół, który bardzo lubię”, to ja na to „dzięki, ale nigdy nie słyszałem tego zespołu, a znam sporo”. Czasami ludzie po prostu przyrównują muzykę do tego, co znają najlepiej, albo że komuś nasz występ skojarzył się z Black Flag, ale nie ze względu na muzykę, a energię na scenie. Ogólnie mi to, że wzbudzamy zainteresowanie, w pełni wystarcza. Co do ambicji, to robić coraz więcej muzyki, grać coraz więcej koncertów, mieć fanów którzy powiedzmy za te 30 lat wciąż będą pamiętać nasz zespół…

Czy HeadShot Five to jedyna formacja, w której się udzielacie? Jak wygląda Wasze doświadczenie w graniu?

Seba: Tak, obecnie każdy udziela się tylko w jednym zespole i jest nim nasze H5. W zależności od wieku, każdy ma większy lub mniejszy bagaż doświadczeń. W moim przypadku, od zawsze wokal, a zaczynałem od składów, które czasami nawet nie doczekały się nazwy i znikały. Mój poprzedni duży projekt to zespół Cauter, który zresztą wciąż funkcjonuje z nowym wokalistą. Chłopaki, gdzie ten nowy album!?

Gandhi: Niektórzy z nas grają/śpiewają non stop, inni mieli 20 lat przerwy i wrócili do grania w związku z powstaniem zespołu…

Gdzie i kiedy będzie można w najbliższym czasie sprawdzić Was na żywo?

Seba: Mieliśmy plan, co do zorganizowania dużej imprezy w Krasnymstawie, aczkolwiek z przyczyn niezależnych od nas to się nie udało. Jesteśmy obecnie w trakcie szukania alternatyw. Będzie się działo, ale bez w 100% potwierdzonych dat i miejsc nie chcemy zapeszać. Jeśli ktoś chciałby nas zaprosić na koncert w swoje strony to śmiało. Jeśli czyta to jakiś inny zespół i chciałby coś wspólnie zorganizować, to jesteśmy gotowi. Tymczasem na naszym kanale YouTube mamy udostępnionych sporo archiwalnych nagrań z występów na żywo.

Gdzie na bieżąco można śledzić Waszą aktywność?

https://www.facebook.com/headshotfive

https://www.youtube.com/headshotfive

Dziękujemy za rozmowę – ostatnie słowo należy do HeadShot Five!

Wspierajcie nowe lokalne zespoły ze sceny alternatywnej! Odsłuchujcie nagrania w swoich ulubionych serwisach i komentujcie! Przybywajcie tłumnie na koncerty! Bez tego wkrótce przestaną istnieć i z czasem nie będzie już niczego odkrywczego, bo każdy zespół musi od czegoś zaczynać!

 

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *