Gitarzysta Slayera, Kerry King, udzielił wywiadu w listopadowej edycji radiowego show Full Metal Jackie. Mówi między innymi o przyszłości zespołu,  grze bez Jeffa i graniu nowych utworów na przyszłej trasie. Transkrypcja sesji Q&A została umieszczona na serwisie Blabbermouth.

kerry king

Full Metal Jackie:Slayer, oczywiście, wyrusza w pierwszą od dwóch lat trasę po Północnej Ameryce [zaczynającej się pod koniec października]. Trwa do końca listopada. Ostatnio byliście w trasie całe lato [w Europie] z Paulem [Bostaphem, perkusja] i oczywiście Garym Holtem [gitara, również w Exodusie]. Podczas ostatnich pięciu miesięcy kiedy zdaliście sobie sprawę, że ten skład był gotowy, by wejść do studia czy pracować nad nową muzyką?

Wiesz, jakby nie patrzeć, zaraz po dołączeniu Paula zacząłem uczyć go nowego materiału, bo mam już około trzynastu czy czternastu utworów [napisanych na kolejny album]. Więc gdy nie mieliśmy żadnej rozpiski co do trasy, musieliśmy uczyć się materiału, mówiłem coś w stylu „Dobra, przez ten czas musimy się zebrać i zacząć pracę nad nową muzyką, więc kiedy przyjdzie pora, będziemy gotowi mając 90% prac pod ręką”.

Kerry, fani metalu na całym świecie byli zdruzgotani śmiercią Jeffa Hannemana. Czy jego styl i to, co dał zespołowi, utrzyma się i wciąż będzie inspiracją Slayera, nawet po jego odejściu?

Tak sądzę, bo wiesz, kiedy grasz na gitarze naprzeciwko kogoś – Jeff ze mną czy ja z Jeffem – myślę, że nasze style wzajemnie się inspirowały. Myślę, że w niektórych rzeczach jakie napiszę, ludzie będą mówić, „Łał, to brzmi jakby Jeff to napisał”, a rzeczy które on napisał sprawiały pewnie, że mówili „Chłopie, to brzmi jak coś napisanego przez Kerry’ego”. Ale wiesz, byliśmy razem tak długo, że przelewaliśmy sobie nasze style wzajemnie. Myślę więc, że będzie po prostu bez zmian, jak zawsze pójdziemy na przód, [ale] po prostu jednego członka mniej, co jest kijowe dla każdego.

To pierwsza dłuższa trasa Slayera od kilku lat. Czego najbardziej się spodziewacie?

Ta, to pierwszy raz od przynajmniej sześciu czy siedmiu lat. Za każdym razem jak jeździliśmy po Stanach, było to na [Rockstar Energy Drink] Mayhem [Festival] albo na trasach Slayer/[Marilyn] Manson czy też trasach Slayer/Megadeth, więc maksymalnie mogliśmy grać [razem z czasem na scenie] godzinę i pięć [minut], godzinę i dziesięć [minut], ale tutaj, będziemy grać godzinę trzydzieści [minut], godzinę trzydzieści pięć [minut], czego nie mieliśmy okazji robić w Stanach od bardzo dawna. Lubię jeździć w pełne trasy jako headliner, bo jeśli jesteś ostatnią, grającą osobą, większość ludzi traci pieniądze by przyjść i zobaczyć ciebie. Chciałbym więc dać im coś, co zapamiętają pierwszy raz od dość dawna.

Czego możemy spodziewać się w setliście z reszty trasy? Zamierzacie zaprezentować trochę nowej muzyki przed jej wypuszczeniem?

Żadnej nowej muzyki. Myślę, że o wiele lepiej jest, gdy ludzie znają muzykę, zanim pójdą usłyszeć ją na żywo, bo jest ona tak zawiła czy szybka, że nie byliby w stanie jej ogarnąć. Nie jest to po prostu zbyt przyjazne doświadczenie dla fana zespołu. Wiesz, ja wiem że jest YouTube i że [sfilmowane odegranie czegokolwiek nowego] byłoby tam dzień po naszym zagraniu, wierzę jednak, że ludzie powinni mieć nagraną [studyjną – red.] wersję, gdzie wszystko brzmi tak, jak chciałbyś by brzmiało i gdy już widzą to na żywo, wiedzą czego się spodziewać.

Muszę powiedzieć, że zgadzam się z tobą, bo kiedy słuchasz nowych utworów na żywo pierwszy raz, nie wiesz czy słuchanie ich na żywo to najlepszy sposób na ich poznanie. Chciałbym wpierw poznać muzykę, zanim posłucham jej na żywo.

Taa, według mnie podczas gry jest zbyt wiele zmiennych. Myślę, że utwór byłby odegrany dobrze. Wyszedłby dobrze, ale jeśli któryś mikrofon wysiądzie, albo komuś pęknie struna… Jest za dużo zmiennych  podczas gry na żywo, by słuchać czegoś po raz pierwszy, tak sądzę.

Wracając do lata, wiem że przez ostatnie parę lat byliście na kilku zagranicznych trasach. Pierwszy występ bez Jeffa, kiedy odszedł, musiał być ciężki.

Jest ciężko. Byłoby o wiele ciężej, gdybyśmy grali z kimś, z kim nie robiliśmy tego wcześniej. Gary był z nami dwa i pół roku, więc było to dla nas tak łatwe, jak myślę, że mogło być. W obliczu tragedii porzućmy niedolę. Wiesz, stajesz w obliczu tragedii. Musimy zmagać się z tym w najbliższej przyszłości, jeśli nie przez resztę czasu – tak długo, jak zespół istnieje. Stracić członka zespołu i wciąż być czołowym zespołem, ciągle iść na przód, to coś dosyć nietypowego. Ludzie opuszczają zespoły i idą dalej, robią coś innego, ale mając kogoś, kto był kompozytorem zespołu przez większą część tych 30 lat, a teraz już go nie ma, to trochę coś innego. Myślę, że będziemy uczyć się, jak stawić temu czoła przez kolejne kilka lat.

Czy kiedykolwiek wątpiłeś w przyszłość zespołu?

Nie. Jestem jednym z tych ludzi, którzy uważają, że jeśli Tom [Araya, bas/wokal] czy Jeff nie byliby w zespole, nie powinien się on wciąż nazywać Slayer. Zawsze jednak myślę, że to raczej gdy ktoś odejdzie, a nie umrze. Widzę małą różnicę, bo teraz mój partner w komponowaniu został mi odebrany; jednak nie odszedł. A ja wciąż jestem w miejscu, gdzie muszę pracować. I nie chcę nowej pracy; lubię swoją pracę. [śmieje się]

A propos pracy nad nową muzyką. Możesz powiedzieć cokolwiek o harmonogramie czy też czego i kiedy możemy się spodziewać?

Mój harmonogram, który zawsze jest bezsensowny, mówi by wejść i zacząć [nagrywać nowy album] w styczniu; to jest to, co postaram się zrealizować. Paul i ja pracowaliśmy nad wszystkim do momentu, w którym będzie to dopracowane do 80-90%. Mamy zamiar być tak dobrze wyszkoleni w graniu nowej muzyki, że kiedy już wejdziemy do studia, nagranie zajmie, miejmy nadzieję, mniej czasu. Było już jednak powiedziane, że planujemy styczeń. Mam też nadzieję na szybki cykl nagrywania, bo mam już 7 utworów z gotowym tekstem, których jeszcze nie słyszałem. Więc mam nadzieję, że to wszystko sprawi, że całość pójdzie szybciej. Chciałbym mieć album już w maju. Przed wszystkimi letnimi [festiwalami], być w Europie, Stanach, gdziekolwiek.

3 Komentarzy Kerry King o przyszłości Slayera: „Będzie bez zmian, tylko o jednego członka mniej”

    1. h-a-r-v

      To byl blad w tlumaczeniu. Kerry uzywal idiomu („business as usual”), ktory po polsku nie ma nic wspolnego z biznesem rozumianym jako cos komercyjnego. Poprawilem.

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *