W wywiadzie  The Toronto Star Kerry King został zapytany o prace nad następnym, planowanym na 2014 r. albumie Slayera:

Rozważamy styczeń (jako czas rozpoczęcia sesji nagraniowych). Podkreślam słowo ‚rozważamy’, ponieważ jak tylko coś powiem, to musi dojść do opóźnienia. Ale rozważamy ten termin. Ja i Paul (Bostaph) mamy 11 dem i zostały jakieś 4, których muszę jeszcze go nauczyć. Więc tyle jeśli chodzi o mój materiał. Ale z tymi 11 albo 15 kawałkami będziemy już mocno do przodu.

Odnośnie kierunku, w jakim podąża nowa muzyka Slayera:

Najbardziej niebezpieczne pytanie to: „Ile wasz następny album będzie różnił się od poprzedniego?” Nie będzie. To nie znaczy, że następne 10 kawałków będzie brzmiało dokładnie jak poprzednie, ale przecież nie za to nas lubicie – nie jesteśmy zespołem, który musi być jak kameleon i zmieniać się co kilka lat i robić całkowity zwrot w inną stronę. Nie po to słucham metalu. Słucham metalu, bo lubię brzmienie zespołów. Nie chcę, by brzmieli inaczej niż zwykle. Ludzie zwariują przy naszym nowym materiale. Jestem dumny.

Kerry wypowiedział się też o tym, jak czuje się wiedząc, że Jeff już nie wróci:

Przestał grać z nami w lutym 2011. To było dziwne… Byłem na to bardziej przygotowany od całej reszty. Wciąż jest dziwnie. Ale jeśli o mnie chodzi, dla mnie przytrafiło się to (poczucie, że Jeff nie wróci) na początku 2011, gdy to się zaczynało.

Na temat dalszego grania Slayera po śmierci Jeffa:

To moja praca. To zajebista praca, pełna zabawy, ale w gruncie rzeczy to moja praca. Jeśli ktoś bliski umiera, nie przestajesz pracować, rozumiesz? Nawet, jeśli to osoba, z którą pracowałeś, wciąż musisz zarabiać. Więc koniec końców żyjesz z tym i ruszasz do przodu.

kerry king jeff hanneman

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *