RED HOT CHILI PEPPERS. Kalifornizacja

Bartek Koziczyński

Wydawnictwo InRock

Drugie wydanie „Kalifornizacji” uzupełnione zostało o opis ostatniego piętnastolecia. Opis bardzo dokładny, zajmujący w sumie więcej miejsca niż biografia z czasów, gdy RedHoci nie grali jeszcze popowej papki. Zarzut? Zarzut.

Jako dawny fan zespołu nie dowiedziałem się nic nowego, za to otrzymałem dawkę bezużytecznych, polukrowanych informacji o słabiźnie, jaką uprawiają już niemal dwie dekady. Kronikarska skrupulatność to pozytywna cecha, pod warunkiem zachowania odrobiny dystansu. W przypadku kapeli, która skończyła się jeszcze w XX wieku, wmawianie czytelnikowi, iż są w stałej, doskonałej formie, wzbudza niesmak. Uśmiałem się przy tym setnie, czytając o najnowszym gitarzyście, któremu „solówki nie przychodzą naturalnie”, za to „budującym brzmienie” przy pomocy setek efektów.

red_hot_chili_peppers_kalifornizacja_IMAGE1_258402

Czepię się też doboru zdjęć. Hillel Slovak załapał się raptem na jedno. Tylko tyle znaczył…

Mimo wszystko, warto było poświęcić parę godzin choćby po to, by odświeżyć genialne „Freaky Styley” i „Mother’s Milk”.

Bezkrytyczni fani będą jednakowoż uradowani, a że do nich adresowana jest niniejsza pozycja, sukces pewny.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *