Rob Halford został uhonorowany nagrodą „Man of the Silver Mountain” na trzeciej corocznej gali rozdania nagród imienia Ronniego Jamesa Dio, która odbyła się 17 marca. Portalowi Loudwire udało się przeprowadzić z muzykiem krótki wywiad, w którym został zapytany między innymi o swój wkład w album „This Is Your Life” i własne przemyślenia na temat zmarłego Dio. Fragmenty znajdziecie poniżej.

Czy możesz powiedzieć, co znaczy dla Ciebie otrzymanie tej nagrody za współpracę z fundacją Ronniego Stand Up and Shout?

No cóż, to było dla mnie nieoczekiwane. To jest dla mnie dodatkowa nagroda. Sam byłem po prostu podekscytowany możliwością udzielenia się na albumie „This Is Your Life”, dołączenia do Douga Aldricha, Vinny’ego Appice’a, Jeffa Pilsona i Scotta Warrena, zaśpiewania w utworze „Man of the Silver Mountain”. To była niezwykła okazja. Świetnie było także uczestniczyć w procesie zwiększania świadomości ludzi na temat wszelkich rodzajów raka tak, by umożliwić przepływ gotówki na leczenie.

Później, kiedy powiedzieli mi, że chcą mi dać za to nagrodę, pomyślałem sobie: „Całe to przeżycie nie może być lepsze”, więc jestem bardzo zaszczycony i to wspaniała okazja żeby podziękować fundacji, wszystkim, którzy w tym uczestniczyli, a także fanom.

Wspomniałeś pracę nad „Man of the Silver Mountain”. Czy mógłbyś opowiedzieć trochę o sesji nagraniowej tego kawałka i współpracy z ze wspaniałymi muzykami?

No cóż, tutaj muszę się do czegoś przyznać. Byłem w tym czasie zajęty pracą z Judas Priest, więc pozostali, dzięki swojemu warsztatowi muzycznemu i talentowi nagrali wersję instrumentalną utworu, a następnie przesłali ją mnie, żebym dodał do niej ścieżkę wokalu. Wiem, że jest to nietypowy sposób robienia tego typu rzeczy, ale mieliśmy ograniczenia czasowe i trudno było zebrać wszystkich w jednym miejscu w tym samym czasie. Chłopcy byli razem i  ostatecznie przesłali mi wersję instrumentalną, a ja myślałem sobie: „Czy jest już gotowa? Czy jest już gotowa? Chce ją usłyszeć, chce ją usłyszeć!”.

Kiedy pierwszy raz usłyszałem tę aranżację… Jest wspaniała, prawda? Naprawdę świetnie sobie z tym poradzili, ponieważ kiedy zajmujesz się klasycznym kawałkiem takim, jak ‚Man Of the Silver Mountain’, nie ma sensu robić kopii. Musisz spróbować nadać temu oryginalne brzmienie i wydaje mi się, że to jest dokładnie to, co oni zrobili. Stworzyli unikatowy, nowy moment. Jestem bardzo zadowolony z ostatecznego brzmienia utworu.

Ronnie był ogromnie utalentowaną i uwielbianą jednostką. Czy mógłbyś opisać swoje pierwsze doświadczenie z nim związane i podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tego, jakim był człowiekiem?

Zawsze powtarzam, że pierwszą rzeczą, jaka przychodzi mi na myśl kiedy wspominam Ronniego jest jego otwartość. Niektórzy ludzie w świecie rock’n’rolla są niezwykle trudni, podczas gdy Ronnie był zawsze kontaktowy. Mogłeś z nim porozmawiać o czymkolwiek w dowolnym czasie i nie mówię tutaj tylko o muzykach, mówię o jego podejściu do fanów. Fani byli siłą życiową dla Ronniego Jamesa Dio. Kochał swoich fanów z pasją i to było szczere, prawdziwe uczucie. Kiedykolwiek byłem z Ronniem, zawsze ktoś za nim podążał. Rzadko kiedy był sam, ponieważ zawsze rozmawiał z fanami, dawał autografy i tak dalej. To tylko jeden z wielu czynników, który powoduje, że ten człowiek stał się legendą.

Halford mówi o Dio

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *