Niclas Müller-Hansen ze szwedzkiego serwisu Metalshrine przeprowadził ostatnio wywiad z grającym na klawiszach w Dream Theater Jordanem Rudessem. Poniżej przeczytacie kilka najciekawszych fragmentów.

Czy tworząc swój ostatni album, odkryliście jakieś nowe sposoby pisania piosenek?

Cóż, odkryliśmy, że możemy wziąć nasz styl i wznieść go na nieco wyższy poziom i wciąż czuć dzięki niemu, że to my i to naprawdę działa, choć to był eksperyment. Przez ten cały czas staraliśmy się, by nasze piosenki były zwięzłe, a na tym albumie są zwięzłe jeszcze bardziej.

Grając w takim zespole jak Dream Theater istnieje w ogóle jakikolwiek limit w błądzeniu  z brzmieniem, z którego słyniesz? Czy musisz po prostu trzymać się wyznaczonych granic?

Po pierwsze, Dream Theater to jest szeroko pojęty stylistycznie świat i dużo rzeczy może się w nim zawierać, może w nim być trochę udziwnień, może w nim być trochę jazzowego klimatu, może być tam wiele różnych rzeczy. Są też rzeczy, które z pewnością nie wlecą przez nasze okno. Najlepszym przykładem jest zespół Radiohead. Piszą te swoje piosenki, a potem tworzą jakieś dziwne elektroniczne rzeczy. My natomiast nie działamy w ten sposób. Pracowaliśmy ciężko przez wiele lat, by stworzyć określone ramy muzyczne, są one takim jakby wspólnym językiem dla muzyków, którzy tworzą taki gatunek muzyki. Pamiętam, jak kilka lat temu dostałem potężną bibliotekę perkusyjnych brzmień zwaną „Battery”.  Na najbliższej sesji zespołu jammowaiśmy sporo z nią i dostarczyło nam to wiele zabawy i śmiechu, ale pamiętam jak na koniec Mike Portnoy powiedział: „To było niesamowite, ale nie moglibyśmy nigdy zrobić czegoś takiego!”. Miał rację, za bardzo się to różniło od tego, co graliśmy.

Wspomniałeś w którymś z wywiadów, które czytałem, że Mike Mangini [obecny perkusista] wniósł do zespołu trochę matematyki. Co przez to rozumiesz?

Tak właśnie jest i sam wciąż tej matematyki się uczę. Zazwyczaj możesz dzielić rytmy na dwójki albo triole z jakimiś akcentami pomiędzy, ale odkąd zacząłem pracować z Mike’em, cóż. On myśli w większych liczbach, np zamiast 5-ek ma w głowie 19-tki i tak właśnie myśli. To, co zrozumiałem, to fakt, że ma bardzo matematyczny umysł. Jest geniuszem, gdy trzeba przerobić liczby na wzory muzyczne. Fajne jest to, że może podrzucić taki ‚matematyczny’ pomysł, a wtedy John i ja możemy to wykorzystać, zapisać pod postacią jakichś nut i zrobić z tego muzykę. Jest to bardzo ciekawy dodatek do naszego świata, fascynujący i odlotowy. Wychodzą z tego rzeczy, których ja bym nie stworzył, bo zwyczajnie nie myślę w taki sposób.

Co sądzisz o przemyśle muzycznym? Jesteś nastawiony optymistycznie, czy pesymistycznie?

Mogę powiedzieć, że z jednej strony jestem podekscytowany, że mogę być kimś, kto cieszy się postępem technologicznym i wszystkimi metodami odkrywania muzyki i docierania do niej. Pomimo tego, jestem smutny i zły, ponieważ ten postęp strasznie utrudnia drogę młodym zespołom, by mogli się też z tego cieszyć. Może to dlatego, że jest za dużo takich rzeczy i ludzie nie wiedzą, gdzie szukać zespołów. Słyszy się o serwisach music-streamingowych, który płacą jakieś pieniądze muzykom za streaming ich utworów. Mam np. Spotify, uważam, że jest ok, ale na miejscu artysty, który dopiero zaczyna, byłbym podirytowany. Świat i przemysł muszą poważnie zastanowić się nad tym, w którą stronę to zmierza. Takie coś nie pozwala przetrwać kreatywnym muzykom. Jest łatwiej dotrzeć do muzyki, ale jak na tym zbić pieniądze? Każdy, z kim o tym rozmawiam, potwierdza, że to po prostu jest trudniejsze, niż kiedyś.

Jordan Rudess: "Serwisy music-streamingowe nie pozwalają rozwijać się kreatywnym muzykom"

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *