Nie od dziś wiadomo, że frontman Eagles Of Death Metal, Jesse Hughes, nie przepada za Axlem Rosem – oczywiście z wzajemnością. Konflikt zaczął się w roku 2006, kiedy to na prośbę Rosa, Orły Death Metalu zostały wyrzucone z trasy podczas której supportowały G’N’R. Żeby tego było mało, Axl nazwał zespół Jessego, „The Pigeons Of Shit Metal” – co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Gołębie Gówno Metalu”. („Pigeon” w języku angielskim ‚gołąb’, ale i ‚frajer’)

W niedawnym wywiadzie udzielonym witrynie BraveWords, Hughes w swoim stylu powiedział, że nie czuje urazy i co roku w okolicach Świąt Bożego Narodzenia informuje o tym legendarnego wokalistę. Chciałby również nagrać z nim kilka świątecznych kawałków. Jak miałby nazywać się ich zespół? Oczywiście The Pigeons Of Shit Metal.

Jesse dosyć ostro wypowiedział się też na temat obecnej sytuacji panującej w Guns N’ Roses:

Axl Rose, mylnie i niesprawiedliwie, identyfikowany jest z nazwą Guns N’ Roses. Denerwuje mnie to. Ja widzę to tak – Guns N’ Roses to Duff McKagan, Izzy Stradlin, Slash, Steve Adler, a dopiero później Axl Rose. Kiedy ten gość został w zespole sam, było to jedynie G’n’R, ponieważ ‚uns’ oraz ‚ oses’ przekształciło się w Velvet Revolver. Jeśli Gunsi chcą ponownie zagrać razem, Axl powinien wreszcie, kurwa, dorosnąć i na to pozwolić. Nie chcemy chyba, aby Guns N’ Roses poszedł w ślady zespołu Menudo, w którym grało już chyba z milion osób. Nie chcemy też, aby stali się jak Ringling Bros. and Barnum & Bailey Circus – bracia Ringling od dawna nie żyją, a ty nadal możesz zobaczyć występ ich cyrku.

jesse_hughes

 

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *