“(…) największym z największych sukcesów zawsze będzie dla nas to, że są osoby, które naprawdę kochają to, co robimy, doceniają to i nadają temu sens” – mówi Jakub Żelechowski, gitarzysta Rain in Florence, nowej formacji na metalcore-owej scenie, która wkrótce wyda naprawdę dobrze zapowiadający się album.

 

Korzenie Rain In Florence sięgają roku 2016 – wówczas jeszcze nazywaliście się Answering Babylon. Jak, dlaczego i kiedy tamten projekt wyewoluował w Rain In Florence?

W 2016 roku poznałem się z naszym drugim gitarzystą, Maćkiem Malewiczem na obozie muzycznym. Maciek był jedyną osobą tam, która słuchała metalcoru oprócz mnie, więc zaproponowałem założenie zespołu. Wymyśliliśmy nazwę Answering Babylon bardzo na poczekaniu, ponieważ nie mieliśmy innego pomysłu i wiedzieliśmy, że wkrótce ją i tak zmienimy. We wrześniu 2016 roku nagraliśmy pierwsze demo. Ja byłem na krzyku, nagrałem bas i gitary, Maciek dograł resztę gitar, perkusja została nagrana przez sesyjnego perkusistę, a czysty wokal przez naszą znajomą. Demo było naprawdę czymś asłuchalnym i beznadziejnym, wiec nigdy go nie wypuściliśmy na światło dzienne. Wszystkie piosenki z tego dema jednak poprawiliśmy i ukażą się na nadchodzącej płycie. Nazwę Rain in Florence wymyśliłem ja, jakoś na początku 2017 roku i szczerze mówiąc, nie ma ona jakiegoś głębszego znaczenia. Cały skład dopiero skompletowaliśmy w kwietniu 2017 roku, a oficjalną datę rozpoczęcia działalności zespołu datujemy na maj 2017, czyli wydanie debiutanckiego singla „Sailing Ship”.

Jak wyglądają Wasze najważniejsze osiągnięcia?

Na etapie undergroundowego zespołu samo to, że gramy koncerty poza rodzinnym miastem i mamy pod sceną więcej niż 30 osób jest już dużym osiągnięciem. Produkcja muzyki, wydawanie jej i produkcja teledysków również nie jest czymś prostym. Każda kolejna wydana piosenka jest dla nas wielkim sukcesem. Ale największym z największych sukcesów zawsze będzie dla nas to, że są osoby, które naprawdę kochają to, co robimy, doceniają to i nadają temu sens. Póki co nie jest ich bardzo dużo, ale najważniejsze, że są.

Czy muzyka Rain In Florence to metlacore z definicji czy macie na swoją twórczość szersze spojrzenie? Jak sami ją określacie?

Jak dotąd, jest to metalcore z definicji. Pierwsza płyta także jest 100% metalcorem z definicji. Nasza przyszła twórczość jednak już idzie bardziej w stronę różnych hybryd. Mamy napisany materiał już na 2 płyty. Pierwsza, jak już mówiłem – 100% metalcore. Druga…? Będzie djentowo, będzie hardcorowo, będzie elektronika, będzie trochę rapu, będzie niższe strojenie, będą wpływy melodic death metalu itp.

Niedawno zaprezentowaliście klip do utworu „I Owe You Nothing” zapowiadajacy album o tym samym tytule. Zatrzymajmy się przy klipie i samym utworze. Jak doszło do współpracy z Shannonem z The Order Of Elijah?

The Order of Elijah zawsze był jednym z moich ulubionych zespołów. Pomyślałem, że napisze do ich wokalisty i się po prostu zapytam, czy nie zechciałby się nam dograć. Jak widać proste rozwiązania czasem są najlepsze haha.

Kto produkował ten klip? Jak sami oceniacie efekt końcowy?

Klip został wyprodukowany przez Perfect View Studio, na czele którego stoi Patryk Kogut. Praca była ciężka, ale Patryk i jego ekipa z Perfect View to profesjonaliści, którzy widać, że kochają to, co robią i robią to naprawdę porządnie. Według nas klip wyszedł mistrzowsko.

Dzięki temu teledyskowi i jego publikacji na kanale Beheading The Traitor udało Wam się dotrzeć do zagranicznej publiki. Zauważyliście większe zainteresowanie?

Tak, zauważyliśmy większe zainteresowanie oraz to, że ludzie z zachodu są trochę bardziej wymagający co do tej muzyki. Większości się podoba, jednak na pewno, jeśli chcemy dostać się także na rynek zachodni musimy jeszcze doszlifować parę rzeczy.

Klip zapowiada album „I Owe You Nothing”, którego premiera ma mieć miejsce na przełomie zimy i lata bieżącego roku. Na jakim etapie produkcji albumu jesteście?

Mamy gotowe gitary, bas, perkusje i część wokali. Pozostało naszemu wokaliście jeszcze „dokrzyczeć” 4 piosenki i będzie wszystko nagrane. Poza tym jeszcze utwory nie mają mixu ani masteringu.

Czy oprócz Shannona Lowa, na płycie pojawiają się jeszcze jacyś goście?

Na pewno pojawi się Ernest Kozłowski z zespołu Eris is my Homegirl oraz mamy jeszcze w planach ściągnąć jednego wokalistę, ale póki co, nie będę zdradzał kto to, żeby nie zapeszać.

Planujecie kolejne klipy promujące „I Owe You Nothing”?

Tak, prawdopodobnie pojawi się jeszcze jeden, ale to nic pewnego.

Jak wygląda Wasza aktywność koncertowa? Gdzie będziemy mogli zobaczyć Was na żywo w 2019 roku?

5 stycznia zagraliśmy bezbłędny gig we Wrocławiu razem z zespołami IAMONE, Lincz oraz Jenna Eight*. Póki co, nie planowaliśmy jeszcze koncertów i pewnie do maja się z nimi wstrzymamy. Jednak w lecie prawdopodobnie odwiedzimy Poznań, Kielce i Trójmiasto.

Dziękujemy za rozmowę – ostatnie słowo oddajemy Rain In Florence!

Również dzięki za rozmowę, zachęcamy wszystkich do oglądania naszego najnowszego klipu oraz innych utworów, które wydaliśmy.

[zdjęcie koncertowe: Ruslan Russel Shrubenko]

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *