Zaglądając za kulisy działań wielu zespołów nowego pokolenia okazuje się, że w dzisiejszych czasach często nagrywają się przed koncertami, by potem udawać na żywo, że naprawdę występują. Z kolei przedstawiciele „chrześcijańskiego rocka” to w 90% ateiści, którzy tylko udają, żeby zarobić na naiwnej niszy. Zatem po kolei.

W wywiadzie dla From Zero To Hero (wideo poniżej) Schmier, frontman Destruction, wyjawił kulisy oszukańczych działań metalcore’owych i in. „nowoczesnych” kapel:

To szalone. W przypadku niektórych kapel nic nie jest na żywo – tylko perkusja. Jak u tych wszystkich kapel laptopowych. Dopiero co graliśmy na jednym z festiwali w Rumunii [Rockstadt Extreme Festival – red.] i zespół grający po nas, sławny metalcore’owy band – ale nie chcę podawać jaki [chodzi o Parkway Drive – red.] – miał trzy laptopy. Trzy! Po co komu trzy laptopy? Ile ścieżek tym puszczacie? To kurwa śmieszne.

Obecnie można tak dobrze oszukiwać, że wiele zespołów to robi. To straszne. Nie podoba mi się taka ewolucja. To w zasadzie katastrofalne dla rock and rolla. Obecnie tak łatwo jest dobrze oszukiwać, że nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Mamy teraz całą tę zaawansowną technologię i trudno jest wykryć, kto oszukuje a kto nie.

Powiedziałbym, że jeśli jakiś zespół brzmi na żywo zbyt dobrze, to nie jest na żywo. Wiecie co robi wielu wokalistów? Przed trasą wchodzą do studia, nagrywają wokale od nowa w wersji na żywo, a potem po prostu śpiewają z playbacku. Mój przyjaciel nagrywał dla kilku tych oszustów. Nie chcę podawać nazw kapel, ale to się dzieje we wszystkich gatunkach. Powiedzmy, że w rock and rollu mniej, ale im bardziej nowoczesny jest zespół, tym bardziej oszukuje. To nie jest w porządku i to naprawdę jest oszustwo wobec fanów. Jak chcecie posłuchać albumu, to idźcie do domu, bo na żywo to tylko pieprzone ścieżki, nic tylko playback.

Uważam, że rock and roll zawsze był szczery, a przez całe te nagrywane wcześniej ścieżki przestał taki być. Oczywiście ludzie chcą dobrego brzmienia i dobrego występu, ale nie potrzeba do tego odtwarzanych ścieżek. Teraz łatwo jest oszukiwać.

To samo robi się w studio. Wiele zespołów wchodzi do studia i zapętla gitary. Zapodają perkusję w perkusyjny komputer i wrzucają to na matrycę, więc perkusista nie musi zagrać ani jednej kurwa nuty. Oszukiwanie w tych czasach jest łatwe i dlatego tak wielu ludzi to robi.

Gdzie się dzisiaj podziała szczerość i duma w rock and rollu?

Z kolei Tim Lambesis z „chrześcijańskiego” As I Lay Dying, o ironio odsiadujący wyrok za nieudaną próbę zlecenia zabójstwa żony, powiedział w szczerym i interesującym wywiadzie dla Alternative Press m.in. jak to naprawdę jest w przypadku kapel grających „chrześcijański rock”. Oto fragmenty wywiadu:

Studiowałem filozofię w koledżu. Myślałem, że spróbuję tego, żeby zrozumieć co ludzie myślą, żeby potem pomóc im lepiej zrozumieć chrześcijaństwo. Sądziłem, że pomoże mi to bronić wiary. Byłem naiwny. (…)

Są zespoły grające na chrześcijańskich festiwalach, które nie są chrześcijańskie, ale spieniężają chrześcijańskie czeki, sprzedają płyty w chrześcijańskich sklepach. Może jeden, czy dwa są chrześcijańskie, ale większość nie. Racjonalizują to mówiąc,”Chcę zarobić”, albo „Cóż, jeden z nas jest chrześcijaninem”, albo gorzej – znam jeden zespół, który mówi, „Cóż, nie chcemy zawieść swoich fanów, bo tak bardzo ich kochamy”.

Koncertowaliśmy z większą ilością „chrześcijańskich zespołów”, które nie są tak naprawdę chrześcijańskie, niż z takimi, które są. W ciągu 12 lat koncertowania z As I Lay Daying powiedziałbym, że może 1 na 10 „chrześcijańskich” zespołów, z którymi występowaliśmy, jest w istocie chrześcijański. W zasadzie ja nie byłem pierwszym w As I Lay Dying, który przestał wierzyć. Tak naprawdę byłem trzeci. Pozostała dwójka, która pozostała chrześcijanami, przestała o tym mówić i jestem całkiem pewien, że w końcu też porzucili wiarę. Rozmawialiśmy o tym, czy przestać brać kasę z „chrześcijańskiego rynku”. Mieliśmy to dziwne, „szlachetne” poczucie w stylu, „Cóż, nie przekazujemy żadnych złych idei. Po prostu śpiewamy o prawdziwym życiu. Te dzieciaki powinny słuchać o prawdziwym życiu, bo żyją pod kloszem.”

Cóż, wiele z nich tak żyje. Co się działo, kiedy prosili o wspólną modlitwę?

Pamiętam jak na jednym chrześcijańskim festiwalu pewien redaktor poprosił jednego z nas, by opowiedział o tym jak odnalazł Boga, a on po prostu zaniemówił i pozwolił udzielić odpowiedzi jednemu z tej dwójki, którzy nadal wierzyli. Mieliśmy potem z tego ubaw, ale śmialiśmy się tylko dlatego, że to było bardzo niezręczne. Kiedy dzieciaki chcą się z nami modlić po koncercie mówię, „Hmm, śmiało, odmów modlitwę!” Po prostu pozwalam im się modlić. Na koniec mówię, „Amen”. Jeśli modlitwa z moją ręką na ramieniu sprawia, że czują się lepiej, to nie chcę im tego odbierać. Kiedy prosili, żebym się za coś konkretnego pomodlił, mówiłem, „Nie lubię modlić się na głos, ale zabiorę to ze sobą do busa.”

Żeby co? Przesyłać pozytywne wibracje?

Tak, to było tchórzliwe, patrząc wstecz. Ale czy naprawdę chciałem [wszem i wobec] udzielać wielkich wyjaśnień? Przed aresztowaniem planowałem koncertować tyle lat, ile nam naprawdę zostało – cztery, może pięć. Chciałem zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy i całkowicie z tym skończyć, być w domu z dziećmi, mieć tyle pieniędzy, ile potrzebujemy. Gdybym nawet musiał pracować w McDonaldzie łatwo byłoby płacić rachunki, bo dom byłby spłacony i potrzebowalibyśmy tylko jedzenia.

tim lambesis 2014

2 Comments Jak chrześcijańskie i metalcore’owe kapele oszukują swoich fanów?

  1. kecaj

    Nie rozumiem dlaczego wszyscy tak hejtują nowoczesne kapele. Djent, metalcore, nu metal. Oczywiście sporo kapel z metalcore jest tragicznych ale jest też sporo naprawdę dobrych. Zresztą jak w każdym gatunku da się znaleźć jakieś perełki
    Co do używanie trzech laptopów. Być może jeden to sample w tle, drugi to midi do sterowania oświetlenie i backup. Choć nie powiem na „brutalu” brzmieli rzeczywiście aż za dobrze. W porównaniu z chociażby Unearth którzy mieli znakomite brzmienie ale było widać że grają na żywo, a Parkway Drive po takim newsie zaczynam mieć wątpliwości.
    Co do oszukiwania to swego czasu widziałem testy kempera (w uproszczeniu wzmacniacz który „pobiera” brzmienie innych wzmacniaczy) i tam jakiś inżynier dźwięku pokazywał jak można coś nagrać o połowę wolniej i później przyspieszyć na to Keith Merrow powiedział że on nigdy tak nie robi bo to zabija po prostu muzykę.
    A co do kapel chrześcijańskich to ci ludzie po prostu zarabiają na czym się da. Jakiś członek zespołu wyznaję tą wiarę ludziom się ubzdurało że są kapelą chrześcijańską to to sprzedają. Tak samo wszystkie satanistyczne bandy. Zresztą gitarzysta As i Lay Dying kiedyś opowiadał o tym że długo się bronili przed tym że są chrześcijańską kapelą bo Tim wyznaję tą wiarę z czasem na to przystali. Ja tam nie winie kapel za takie zachowanie większość kapel black metalowych będzie wciskać ludziom że w domu robią czarną mszę i jedzą koty bo tego oczekują ludzie i to się sprzedaje. A w rzeczywistości zakładają hawajską koszulę i oglądają modę na sukces. Każdy sprzedaje taki a nie inny wizerunek sceniczny. Jak ludzie sobie wymyślą że jesteś kapelą chrześcijańską to czemu z tego nie korzystać.
    Tak na marginesie ciekawi mnie czemu nie ma islamskiego rocka albo żydowskiego death metalu ale rock chrześcijański to jest niby gatunek

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *