Rzeczą, której nie lubi żaden recenzent jest słodzenie, zwane potocznie „włażenie w dupę potencjalnym gwiazdom”, lub jak woli jeden mój znajomy „słodkie lizanie rowa”. I ja się pod tym podpisuję. Faktycznie najgorszym co można zrobić jest stworzenie przed człowiekiem wizji sukcesu, po postawieniu przez niego dopiero pierwszych kroków do jego osiągnięcia. Problem pojawia się, kiedy pierwszy krok okazuje się milowym. W przypadku Hellhaim nie możemy za bardzo mówić o przecieraniu nowych szlaków. Panowie znaleźli swoje poletko, stanęli na nim, hamsko wyrżnęli wszystkie przysłowiowe drzewa dookoła, postawili fort i powiedzieli „Ssijcie”. W ogóle bez skrępowania wymieszali sobie death, thrash, black, heavy, power metal z hard rockiem i rock and rollem. A wiecie co jest najlepsze? Zrobili to fenomenalnie.

heavyrock

Osoby, które czytują Heavyrock, pewnie doskonale zdają sobie sprawę, że uwielbiamy się czepiać najmniejszych potknięć. Oczywiście w celu motywacji, polska scena metalowa ma zbyt wiele perełek, by pozwolić im na pozostanie nieoszlifowanymi. I nagle przychodzi do człowieka płyta Hellhaim. I sobie człowiek myśli „Uuuuuu ale poszydzę”. Gówno. Nie poszydzę. Można odtwarzać tę płytę w nieskończoność. Można szukać wad, niedociągnięć, można czepiać się jej nowoczesności i zróżnicowania (szczególnie ludzie, którzy mentalnie pozostali w latach 80/90-tych uwielbiają to robić, ale to grupa ludzi, która nie poznałaby dobrej płyty, nawet gdyby zarobili nią w papę, więc olać ich). Nic tej płycie nie jest w stanie ubliżyć. „Slaves of Apocalypse” niczym Matka Natura broni się sama.

Co my tu mamy:

a) Agresywny kawałek łączący rocka z death oraz heavy metalem? CHECKED – „Decimator”

b) Wielowarstwowy kawałek, mający znamiona ballady, nie unikający jednak ciosów młotem w twarz? CHECKED – „Slaves of Apocalypse” (Warto zwrócić uwagę, że ma 8 minut, jest najdłuższy na płycie, a i tak będzie się go zapętlać)

c) Przesiąknięty hard rockiem kawałek w stylu KISS, mający znamiona power metalu? CHECKED – „Lawless” ( ten kawałek jest w ogóle świetny, trwa trzy minuty, a bawi bardziej niż ostatnie progresywne wysrw…..a z resztą miałem nie kląć. Niż ostatnie podrygi Dream Theater, tak przecież muzycznie skomplikowane i rozbudowane)

d) Lekko melancholijny kawałek z chwytliwym refrenem, organami, vibrato głosem, mocną solówką w stylu Iron Maiden oraz riffami na modłę Accept? CHECKED – „Eclipse” (A kiedy człowiek myśli, że już zabawniej i przyjemniej być nie może, na sam koniec wchodzi gitara akustyczna z pianinem)

A to przecież nie wszystko co na tej płycie jest. I też nie wszystko co ona oferuje. To i więcej trzeba jednak odsłuchać. Przyswoić. I dać się porwać. Hellhaim odwaliło kawał dobrej roboty. Tak całkowicie uczciwie boję się trochę o ich kolejną płytę. Postawili sobie poprzeczkę ekstremalnie wysoko. Połączyli w spójną całość skrajnie różne elementy muzyki metalowej. I udało się. Bardzo dobrze udało. Z subiektywnego punktu widzenia ta może śmiało aspirować do stania się jedną z najważniejszych dla młodego pokolenia fanów heavy metalu w Polsce i bez żenady może być sztandarem polskiego grania za granicą. Pozostaje trzymać za nich kciuki i mieć nadzieje, że dalej będą szli tą drogą. Chociaż kto wie, może skok w bok by akurat im nie zaszkodził? Czas pokaże!

Ta płyta może nie spodobać się jednej grupie: tym, którzy uważają, że współczesny metal jest wtórny, nudny i nie ma już nic do zaoferowania. Są to jednak ostatnie osoby, których zdanie powinno być brane pod uwagę. Muzyka jak organizm – rozwija się. A Hellhaim pokazało, że podejmując ryzyko można rozwinąć się w szybkim tempie.

 

Ocena: 10/10 (tutaj w ogóle nie ma nad czym debatować)

Skład:

Mateusz Drzewicz – wokal/ keyboard

Piotr Konicki – gitara

Albert Żółtowski – gitara

Piotr Omelańczuk – bas

Michał Konicki – perkusja

Setlista:

  1. The Vortex Trials
  2. Decimator
  3. Slaves of Apocalypse
  4. Lawless
  5. Blackjack
  6. Golgotha
  7. Anneliese (The Exorcist)
  8. Eclipse
  9. Ghosts of Salem

 

2 Komentarzy Hellhaim – „Slaves of Apocalypse”: Recenzja

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *