Mrok, lód, śnieg i góry – zawsze zastanawialiśmy się, jak długo przyjdzie nam czekać w Polsce, kraju o górzystym południu, na zespół, który zupełnie, jak kultowe skandynawskie kapele sprzed dekad będzie grupą zwykłych kolesi zajaranych metalem, którzy na co dzień żyją w świecie z okładek ostatnich płyt Bathory – np, w Zakopanem. I mamy, Frozen Night.

Czym jest Heavy Alternative Metal? Jak rozwiniecie to sformułowanie?

Patryk: Heavy Alternative metal jest to nazwa, którą określamy gatunek naszych utworów, jest to mix heavy metalowych riffów przeplatanych wstawkami z innych podgatunków metalu, m.in metalcore, thrash, stąd dodatek alternative. Od klasycznego heavy metalowego brzmienia różni nas też przede wszystkim wokal, w którym można nawet doszukać się grunge’owej maniery, a także takie ewenementy, jak scream, fry czy growl. Takie techniki w klasycznym heavy metalu raczej nie występują.

Frozen Night, jest składem 6-osobowym… dlaczego? Jaki cel w finalnym kształcie Waszego brzmienia ma współistnienie aż 3-ech gitar?

Kobi: Na początku do składu zespołu należało pięciu członków. Kolejnego gitarzystę dodaliśmy szybką, spontaniczną decyzją. Idące za tym bogatsze instrumentarium odblokowało nam wiele nowych możliwości eksperymentowania i bawienia się z muzyką. Na chwilę obecną nie wyobrażamy sobie zespołu Frozen Night bez trzech gitarzysty. Jest to coś, co nas charakteryzuje i czyni naszą muzykę wyjątkową spośród innych zespołów.

Macie nowego basistę, co wnosi do zespołu?

KaPe: Maks już z nami kiedyś grał , ale nasze drogi się rozeszły. Teraz, dzięki niemu w zespole czuć świeżość i mamy jeszcze większą chęć do działania.

Jak w ogóle wygląda historia Frozen Night?

KaPe: Odkąd pamiętam, zawsze chciałem grać w zespole, zawsze cieszyło mnie oglądanie live-ów i wyobrażanie sobie,jak czują się ludzie po tej „drugiej stronie”, jak to jest grać dla kilku tysięcy osób. Cała historia zaczyna się od poszukiwania składu, ja i Szymek graliśmy tylko covery Iron Maiden u mnie w domu, ale niestety nam to nie wystarczało. Po dwóch latach w końcu znaleźliśmy gitarzystę, który już z nami niestety nie gra, basistę Maksa oraz wokalistę, Mikołaja. Pierwszą nazwą zespołu był Death Wing, a pierwszy koncert zagraliśmy w salce kościelnej. Po pewnym czasie dołączył do nas Patryk, a nazwę zmieniliśmy na Frozen Night. Od tego czasu bardzo dużo się zmieniło, bardzo często wymienialiśmy członków zespołu, aż doszliśmy do etapu, w którym każdy wiecznego chce i w końcu możemy iść do przodu.

 

Przygotowujecie się obecnie do nagrania nowego singla – co to będzie za utwór?

Niko Malova: Utwór, który nagraliśmy jest obecnie najcięższym numerem jaki posiadamy w naszym repertuarze. Opowiada o nocnej marze, którą każda osoba indywidualnie do swoich przeżyć i doświadczeń sobie personifikuje. Skupiliśmy się przede wszystkim na tym, by ta piosenka miała swój klimat i trafiała do odbiorców swoim przekazem.

Gdzie planujecie rejestrację nowego kawałka?

Patryk: Rejestracja nowego kawałka prawdopodobnie będzie miała miejsce w Psychosound Studio w Krakowie na ulicy Wrocławskiej.

Gdzie na bieżąco możemy śledzić Waszą aktywność.

Bartosz Klama Klamerus: Naszą działalność można śledzić na Facebooku. Regularne wrzucamy tam posty na temat tego, co dzieje się u nas w zespole, więc jest to najlepsze źródło informacji. Mamy także konto na Instagramie. Tam też pojawiają się nowości, ale zgodnie z ideą instagrama są tam głównie zdjęcia. Zapraszamy: Facebook oraz Instagram.

Waszą główną lokalizacją jest Zakopane. Jak żyje się metalowcom w najpopularniejszym kurorcie zimowym w Polsce?

Niko Malova: Właściwie, niczym szczególnym się to życie nie wyróżnia. Dużym plusem jest to, że w sezonie przyjeżdża masa osób, co umożliwia złapanie przeróżnych kontaktów z przeróżnymi ludźmi, którzy interesują się tematem muzyki. Nie zmienia to faktu, że jest ciężko, zwłaszcza że w Zakopanem jak i na Podhalu, bardzo niewiele dzieje się związanego z taką działalnością, jak nasza.

Czy w Zakopanem funkcjonują inne zespoły? Jest tam gdzie grać koncerty?

Niko Malova: Zespołów jest mnóstwo, jednakże w zdecydowanej większości są to zespoły folkowe, regionalne. Jeśli chodzi o podobne zespoły jak my, no naprawdę jest ich jak na lekarstwo. Z koncertami to wygląda tak, że  mamy swoją jedną, dwie miejscówki gdzie często koncertujemy, ale teraz już powoli zaczynamy działać dalej. Na razie poza Zakopanem, graliśmy jeszcze w Nowym Targu i w Krakowie, a w planach jest już granie w odleglejszych miejscach.

Co jest Waszym obecnie największym zespołowym marzeniem?

Nagranie EP-ki,  granie dużo koncertów i czerpanie radości z tego co robimy.

 

 

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *