Czasem może się wydawać, że współczesna muzyka ciężka jest już mocno skostniała, że wszystko było i zostało zagrane w każdy możliwy sposób. Pewnie, w dobie narastającej wtórności to zdanie jest zatrważająco celne, jednak nie stuprocentowo, na szczęście. Zawsze znajdą się kapele, które potrafią wymyślić coś nietuzinkowego i zaskakującego. Ot chociażby taki Hellvoid. Da się grać mieszankę doom metalu, stonera i rock’n’rolla nie mając w składzie żadnej gitary? Da się!
Cześć ! Macie niezłe tempo, już kolejna EP-ka. Czy takie „parcie do przodu” jest zamierzone?
Mateo:
Witaj, tempo jest raczej standardowe, spójrz na większość nowych kapel. Napieranie to pewien standard który zamienia się w rytuał, jeśli nie budujesz siebie w necie czy poprzez utrwalanie nagrań i gryzienie desek większości scen w swoim kraju&poza to nie istniejesz. Z drugiej strony im dłużej zespół istnieje tym bardziej surowo jest oceniany i przyjmowany, z drugiej strony niema w nas czegoś takiego jak pośpiech i robienia na ” szybko, byleby było „. Mimo wszystko, dziękuję że dostrzegasz nasze działania. Warto również wspomnieć że w ciągu tych dwóch lat zdążyliśmy zmienić perkusistę a niedługo nadejdzie jeszcze jedna zmiana w składzie, trochę smutna ale owiana w pełni przyjacielską atmosferą.
Maciej:
Mateo ma sporo racji w tym co mówi, choć przyznam szczerze, że z naszej dwójki to ja bym chciał aby żelazo było ugniatane młotem na gorąco! Taki temperament, co zrobić. Całe szczęście że mam w kapeli człowieka, który czasem sprowadza mnie na ziemię i zachęca mnie przemyślenia swoich cholerycznych decyzji.
Kto stoi za okładką „Eyes Of The Lucifer”? Kawał dobrej roboty. 
Mateo:
Dziękuję za uznanie. Za okładką stoję ja, czyli Mateusz ” Mateo ” Karsznia. Jeśli znasz kogoś kto ma ciekawą muzykę i chce ciekawy obraz to możesz polecić;). Poniekąd to moja pasja która przekształciła się w możliwość zarobku stałego, a wszystko zaczęło się kiedy osoba zajmująca się okładką do ” Gloomy Wizard ” dała ciała. Poszliśmy na cmentarz z naszym fotografem, zrobiliśmy parę zdjęć Maćkowi, ja nałożyłem na to tony tekstur i innych bajerów i tak o to powstał Choca… pierwsza  moja okładka która została dobrze przyjęta i spowodowała że dostałem z miejsca parę zleceń i to wszystko trwa po dziś dzień.
Maciej:
Pamiętam jak nad grobami stałem w stroju czarodzieja i zastanawiałem się nad możliwą reakcją ludzi przechodzących gdzieś w oddali. Jedna z koleżanek poznała mnie na tej okładce. Nie zgadniecie po czym! Po uszach! haaha!
unnamed
Trochę koncertujecie, graliście min. na dwudniowym feście w Katowickiej Korbie, nad którym trzymaliśmy patronat. Jak wspominacie ten wieczór?
Mateo:
Chciałbym go wspomnieć, ale go nie pamiętam;) .. żartuję! Bardzo wyrównany poziom muzyczny. Nie było słabszego występu tego wieczoru. Trochę przeszkadzała nam obsuwa przez którą weszliśmy dość późno i nerwowo na scenę + zmiana kolejności w line up. Wiadomo że obsuwy to standard, ale ja po prostu jestem na nie wyczulony bo to oznacza że coś jest nie tak w kwestii organizacji i w eventach które robimy z Hellvoid jest wszystko na tip top. Pierwszy raz widziałem żeby ludzie czekali na tak mało znany zespół jak my a było już grubo po 00:00. W ogólnym rozliczeniu gig udany, organizator wiedział jak nas ugościć (pozdro Polew!)
Maciej: Koncert miał miejsce w legendarnej katowickiej Korbie. Jakże miało to nie wyjść dobrze? Źle wspominam tylko ciasne siedzenia w polskim busie (tak, wtedy mieliśmy awarię auta i nie mogliśmy sobie pozwolić na bezpośrednie połączenie ). Przyjechaliśmy dużo za wcześnie, zatem melanż rozkwitł jeszcze przed rozpoczęciem się  imprezy. O dziwo czułem się w dobrej kondycji by zagrać show na samym końcu eventu. Oczywiście zwieńczyliśmy cały wieczór afterem u Tomka. Teraz już wiem, dlaczego jego dom to dla wielu zespołów jaskinia pełna wspomnień i przygód. Nazwałbym to Rytualną Dewastacją Organizmu.
Jakie kolejne plany na koncerty Hellvoid?
Mateo:
Grać, grać i siać tłuszcz gdzie popadnie! Jest pomysł na traskę po Europie i pare eventów pojedynczych poza Polską.
Maciej:
Jak wypuściliśmy Epkę, to by wypadało jakieś video promocyjne do tego dorzucić! Do Gloomy Wizarda wyszły dwa teledyski, to z nową produkcją wypadałoby podtrzymać tą tradycję :). A poza tym to ruszamy nasz dwubasowy traktor na koncerty z Cowshedami. To są dopiero dziki! Pozdro dla nich! Btw. Planuję sobie kupić ich koszulkę, ale czekam na moment, kiedy je wypuszczą  do sprzedaży :P
Chodzą słuchy, że zanosi się u was na zmianę w składzie. Czy uchylicie proszę rąbka tajemnicy?
Mateo:
Tak, zmiana już jest przyklepana. Właściwie pozostaje nam zgrać się z nowym członkiem.A kto to będzie to już w swoim czasie.
Maciej:
Ja tylko dodam, że ten nowy to niezły knur. Pasuje do nas i koniecznie ma do spełnienia jeden wymóg ( o którym jeszcze nie wie). Musi zapuścić wąsa.
Patrząc po tytułach, zainteresował mnie „Voidborn”. O czym jest ten numer?
Maciej:
Voiborn to instrumental. Nie posiada żadnego tekstu. Tytuł utworu miał zachaczać o temat science fiction, gdyż takie obrazy miałem w głowie opracowując tą kompozycję z Jakubem.
Może to głupie pytanie, ale… dlaczego nie ma was na Metal Archives? NIe próbowaliście ? NIe jesteście zbyt metalowi?
Mateo:
Jeśli nasza nowa EP pójdzie w eter to pewnie poczynimy kroki w tę stronę. Z czego wiem to za pierwszym razem uznali że jesteśmy „faktycznie” za mało metalowi. Ale ja tam się nie dziwię nasze pierwsze nagrania nie były jakieś ciężkie, za to nowa płyta jest wypchana po brzegi takimi dźwiękami.
Dlaczego „Superhaze” jest bonus trackiem?
Mateo:
Superhaze był nagrywany w zeszłym roku stricte jako singiel, no i nie jest w stereo. Jednak, uznaliśmy że fajnie jakby był na jakimś nośniku i uznaliśmy że jako bonus track na nowej EP zrobi swoje.
Maciej:
Cóż ja mogę rzec. Faktycznie Superhaze jest piosenką inaczej zmiksowaną. Nagraliśmy ją na długo przed sesjami nagraniowymi „Eyes of The Lucifer”. Odstaje przez to delikatnie od reszty. Ale gramy wciąż ten numer na koncertach i czerpiemy z niego radość.
Czy oprócz płyt macie dostępny jakiś merch?
Maciej:
Mieliśmy koszulki, ale część sprzedaliśmy, a drugą część rozdałem znajomym po pijaku. Nie był to duży nakład i wciąż nie mam czego się wstydzić. Miało to sens w kwestii marketingowej. Teraz złożyłem zamówienie na następny nakład, ale zanim on dopłynie do nas z drugiego końca świata, to już dawno przepijemy własne domy, samochód, instrumenty kończąc na własnej godności. Nie no…. Żartowałem. Będziemy grać koncerty cierpliwie czekając. Jak ktoś jest spragniony już teraz naszego loga na swojej piersi to polecam stronę cupsell.pl :P!
Dzięki za wywiad panowie, ostatnie słowo idzie do was!
Mateo:
Dzięki za wywiad. Średnia hawajska dla każdego!
Maciej:
Niah! To jest życie! Pamiętajcie! Na dzieci najlepszy jest spirytus!

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *