Świetne wieści ma dla fanów legend thrashu – Slayera i Exodusu – Gary Holt, który tym pierwszym zastąpił Jeffa Hannemana, a w tym drugim jest oczywiście główną postacią. W wywiadzie dla Washington Times zapytany został o nadchodzące płyty obu zespołów. Wyjawił co nieco na ich temat, m.in. w kwestii spodziewanych terminów i postępu w pracach, jak również opowiedział o realiach godzenia zadań w obu kapelach, paru fanach Slayera, którym nie przypadł do gustu i in.

gary holt exodus slayer

 

– Czy nowy album Exoudusu jest na warsztacie?

W tej chwili zaczynam kompilować riffy i dochodzę do tego etapu, i będę także kontynuował pisanie podczas nadchodzącej trasy Slayera. Zasadniczo mam przerwę od slayerowego świata aż do kwietnia. Tak więc wykorzystuję ten czas wolny, by upewnić się, że zrobię kolejny album Exodusu.

 

– Kiedy ludzie mogą spodziewać się go usłyszeć?

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, latem przyszłego roku.

 

– Masz już tytuł dla albumu?

A ni cholery [śmiech] Nadal jesteśmy bardzo daleko od wybrania tytułu. Tzn., są pomysły naskrobane na papierze tu i tam, ale to zwykle wyjaśnia się bliżej ukończenia całości.

 

– Czy Slayer również rozpoczyna pracę nad nową płytą?

Nagrywanie powinno rozpocząć się jakoś może pod koniec tego roku. Tak więc, jak dobrze pójdzie, zrobię dwie pieczenie na jednym ogniu i dam radę koncertować z obiema kapelami jednocześnie. Kto wie?

 

– Czy nagrasz cokolwiek ze Slayerem?

Wygląda na to, ze prawdopodobnie zagram solówki na tej płycie, ale wszystkie utwory są już napisane. Kerry [King] ogarnie to wszystko. Mam pełne ręce roboty tak czy siak, więc prawdopodobnie będę bujał się między L.A. i San Francisco.

 

– Tom Araya powiedział, że istnieje kilka utworów Jeffa Hannemana, nad którymi pracował. Miałeś okazję ich posłuchać i czy Slayer zrobił z nim już cokolwiek?

Nie, wiem że mają trochę materiału, rozumiesz, myślę że masę pozostałości po World Painted Blood, ale nie słyszałem ich jeszcze, więc nie mogę skomentować. Jestem pewien, że byłoby super fajnie, by coś z jego ostatnich dokonań trafiło na album Slayera. To byłoby świetne.

 

– Jak to było zastępować Jeffa Hannemana?

Dla mnie nie było w tym niczego dziwnego. Wiesz, wiele ludzi zakłada, że to jakaś wielka, straszna sprawa, ale zapominają, że ja tam grałem muzykę ze swoimi najstarszymi przyjaciółmi, w tym z Jeffem. W dawnych czasach jeździliśmy razem w trasy i to ja z Jeffem byliśmy wtedy dwójką, która spędzała razem czas non-stop. To nie była więc straszna sytuacja, rozumiesz, po prostu grałem muzykę ze starymi, dobrymi przyjaciółmi, którzy byli w sytuacji, w której potrzebowali pomocy, a ja akurat byłem w sytuacji, w której mogłem asystować. Fajnie było pograć nieco legendarnych utworów napisanych przez inny zespół, to jedne z moich ulubionych rzeczy, a ja miałem okazje je pograć, rozumiesz?

 

– Czy twoim zdaniem fani Slayera w pełni cię już przygarnęli?

Tak. Szybko zbliżamy się do 3 lat jak już gram ze Slayerem i miałem w tym czasie ze trzech upierdliwców [śmiech], co myślę, że jest dość kurwa małym procentem tego jak większość ludzi, zdaje mi się, mnie odbiera. A jeden z tych natrętów miał bardzo fajny charakter i bawiliśmy się sytuacją. Inny koleś miał najgorszy skullet jaki w życiu widziałeś i kompletnie mnie zjeżdżał i rozciągał swoją koszulkę Slayera w stylu, wiesz, ‚Yeah, słuchajcie Slayer, pierdolę was!” A ja na to, „Chłopie, zapłaciłeś, żeby przyjść zobaczyć Slayera wiedząc, że Jeffa tu nie będzie, więc mógłbyś podejść i powiedzieć raczej „Yeah, Slayer, a ciebie pierdolę!” Płacisz za to, żeby to obejrzeć! Jestem bardzo gruboskórny i to mi nigdy nie przeszkadza , i mógłbym kazać ochronie Slayera skopać go na śmierć, ale powstrzymałem się w jego przypadku. Nie przeszkadzał mi zbytnio.

 

– Jak ciężko jest żonglować pomiędzy Exodusem, Slayerem i własną rodziną?

Cóż, poszedłem dziś do lekarza, by sprawdzić swój słuch i [okazało się], że mam zbyt wysokie ciśnienie [śmiech]. To chyba pokazuje, na ile jest łatwo tak tym wszystkim żonglować. Wiesz, od dawna nie pracowałem tak ciężko nad swoim zdrowiem, staram się o siebie dbać i nie załamać się ani nie zemdleć od naporu pracy. Tzn., można by mieć gorsze problemy niż dwa odnoszące sukcesy zespoły, przez które masz wciąż co robić, a do tego szczęśliwa rodzina.

 

– W grudniu Exodus gra w Slims w San Francisco. Jak często grywacie w tak małych miejscach jak to?

To nasz pierwszy występ w San Francisco od długiego czasu, więc powinno być fajnie. W zw. z całą tą sprawą ze Slayerem ostatnio w Bay Area graliśmy chyba po drugiej stronie w Oakland. To było na tę małym koncercie upamiętniającym Paula Baloffa. Nie zrobiliśmy niczego jako headlinerze w San Francisco od jakichś trzech lat. Powinno być naprawdę dobrze, o tak.

 

– Czy myślałeś kiedykolwiek o napisaniu autobiografii?

Wiesz co, ludzie prosili mnie o napisanie książki o całym moim życiu w thrash metalu – zwłaszcza, że mam bezpośrednie dojście do praktycznie każdej pierwotnej kapeli z branży przez same znajomości i de facto grę w dwóch z nich. Sam nie wiem. To zupełnie inne wyzwanie, nad którym musiałbym spędzić o ileś więcej czasu [śmiech]. Może w przyszłości, nie wiem.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *