W wywiadzie dla magazynu Revolver z 2008r., Dave Mustaine tak mówił o „chemii” pomiędzy członkami Megadeth w trakcie tworzenia albumu Rust In Piece:

Zanuciłem niemal każdą nutę gitarowych solówek Marty’emu Friedmanowi i napisałem Nickowi większość partii na perkusję oraz niemal każdą basową nutę, którą odegrał Ellefson.

Dla Guitar World w 2009r. jeszcze sobie dosłodził:

Ludzie słyszeli, jak mówiłem, że „wyśpiewałem” Marty’emu solówki w studio i tak było. Tak samo robiłem z Jeffem [Youngiem], Chrisem [Polandem] i Alem [Pitrellim]. W przypadku Chrisa Brodericka zrobiłem to tylko dwa razy na „Endgame”, a są tam dosłownie setki tysięcy nut.

Teraz w wywiadzie dla San Antonio Metal Music Examiner (audio poniżej) zapytano Marty’ego Friedmana o to,  ile  kreatywnego luzu faktycznie miał w trakcie tworzenia Rust In Piece:

Jeśli chodzi o to, ile miałem do powiedzenia, to ostatnie słowo chciałem mieć tylko w kwestii swojego grania. W tej kwestii miałem więc kompletną kontrolę tego, co grałem. Nie byłem zainteresowany zmienianiem czegokolwiek w tym, co robili inni tak długo, jak mogłem robić to, co chciałem robić. Oczywiście wszystkim musiało podobać się to, co robię ja, więc chciałem mieć pewność, że wszystkim się podobało. Ale to ode mnie zależało kompletnie to, co chciałem grać. To wszystko, czego chciałem. Nie chciałem przychodzić i zmieniać wszystkiego w kwestiach zespołu, jego polityki, czy czegokolwiek, czy nawet w sposobie komponowania. Chciałem jedynie, wiesz, żeby moja gitara została nagrana po mojemu, co jest w istocie jedynym sposobem, w jaki w ogóle gram na gitarze. Nie jestem dobry w adaptowaniu się do czyichkolwiek życzeń w kwestii tego, żebym miał grać inaczej; nigdy nie byłem w takiej sytuacji, więc nie byłbym typem gościa, który dałby sobie powiedzieć, „Zagraj to tak a tak”. Jeśli więc o mnie chodzi, miałem pełną swobodę, jaką chciałem mieć w tej kapeli. Było fantastycznie.

Zapytany o to, czy śledzi bierzące poczynania Megadeth, odparł:

Nie śledzę ich zbytnio tutaj w Japonii. Jestem zaangażowany w lokalną, japońską scenę, więc nie zbaczam zbytnio z tej drogi, by za czymś podąrzać (…) Ale jestem w zdecydowanie dobrych stosunkach z nimi wszystkimi i jestem pewny, że wydali cokolwiek wydają jest fantastyczne. Wiem też, że Kiko to wspaniały gość i wspaniały gitarzysta, więc jestem pewien, że nowy album to czad na całego.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *