Każde z nas ma czasem taki dzień, gdy z wielkim bólem wstaje z łóżka, a z jeszcze większym myśli o przebiegu całego dnia. Wszyscy znamy chwile gdy jedyne o czym myślimy, to szybkie samobójstwo dla świętego spokoju, ale hej! Jest jedna rzecz, która daje nam wszystkim siłę by walczyć dalej, by się nie poddawać. Są też koncerty, które uczucie ognia w sercu pobudzają jeszcze mocniej. Takim też koncertem, był występ kapeli M.o.s.s.a.D na deskach bydgoskiej Estrady, i wiecie co? Niech żałuje każdy kto nie przybył na tą heavy metalową ucztę. Niech żałuje ten, kto nie wysłuchał chwalebnych pieśni o polskiej koronie, walce i chwale.

Heavyrock

10 września 2015 roku, do Bydgoszczy zawitał poznański zespół M.os.s.a.D, będący na trasie koncertowej z Netherfell oraz gwiazdą wieczoru, rosyjskim bandem GRAI. Zadanie mieli trudne – przygotować ludzi na długą noc z folk metalową muzyką. Czy mu podołali? Sprawdźmy. Ludzi na ich koncert przyszło stosunkowo niewielu. 30-40 osób. Rzecz jasna na samo wydarzenie, przyszło więcej, ale albo stali przy barze i pili piwo, albo koło klubu paląc papierosy. Jednak Ci, którzy nie pozwolili by używki wzięły nad nimi górę, zeszli na dół. I nie mogli spodziewać się tego, co na nich czekało. Mocny Heavy Metal. Nie folk. Heavy Metal. I to nie byle jaki. Swoją drogą nigdy tego nie rozumiałem – ludzie płacą pieniądze za koncerty, a potem nie idą zobaczyć kapel za które zapłacili. Ale dobra. To inny temat. Teraz skupmy się na M.o.s.s.a.D.

www.youtube.com/watch?v=WybenYKGuMM

Koncert rozpoczęło instrumentalne intro, zapowiadające nadejście grzmotu i tętentu końskich kopyt. Wprowadziło aurę bitwy i upadłej korony. Gdy zabrzmiały ostatnie dźwięki, a ludzie zaczęli gromadzić się pod sceną, jedni bliżej, drudzy dalej, nastał czas na potężne uderzenie. Razem z nim przyszedł utwór „Król”. Ludzie byli zaintrygowani, bo jak to tak. Koncert folk metalowy, a Ci heavy metal grają? Przecież tak nie można, powiedzieliby niektórzy. Otóż, kur…a można! Gdy weszły gitary Kuby Skibińskiego i Łukasza Stemlera zaczęło się na dobre. Publika w tym jeszcze momencie wahała się. Jedni stali sztywno, inni popijali piwko, jeszcze inni, i ci mnie irytowali najbardziej, stwierdzili że nie po to płacili za folkowy koncert by słuchać heavy metalu. Strasznie to irytowało. Na szczęście kapela, się nie zniechęcała. Robert Burzyński bił w wojenne bębny, Artur Rogaliński uderzał w bas wydobywając potężne dźwięki, a zważywszy na niemiłe wydarzenia w Słupsku, na wcześniejszym koncercie, należy mu się za to szacunek. A nad wszystkim patronował wokal Kuby, zachęcający do wspólnej bitwy pod sceną. Ta miała dopiero nadejść. W następnej kolejności panowie zagrali „Ostatnią bitwę”. I wykonali ją świetnie. Prawdę mówiąc bałem się, że kawałek spieprzą. Jednak moje obawy były niesłuszne, bo wykonali go z ogromną energią. Ludzie zaczęli też podchodzić bliżej sceny, poszedł pierwszy headbang, kilka też osób zeszło do nas z baru. Dźwięk dzwonów w tym utworze zapowiadał zmianę.

M.o.s.s.a.D

Zmiana przyszła razem z utworem „Wilk”. Kilka osób śmiało ruszyło pod scenę. Inni śpiewali razem z kapelą, co było dla mnie ogromnie pozytywnym aspektem koncertu. Dla samego M.o.s.s.a.D’u też wiele to znaczyło. Zaczęła się zabawa. Nie tak wielka jak się spodziewałem, ale jednak. Od kapeli energia biła na kilometr. Panowie dawali z Siebie wszystko co byli w stanie. Urządzili heavy metalową ucztę.

Po dawce siły i energii jaką uderzyli w publiczność, przyszedł czas na lekkie spuszczenie z tonu. Z głośników zabrzmiały dźwięki ballady „Wieczny sen”. Zastanawiające było, że właśnie w tej chwili ludzie najśmielej ruszyli bliżej zespołu. Refren śpiewało wiele osób. Kapela pokazała, że nie tylko potrafią dumnie śpiewać o chwale polskiej historii, ale także przyklęknąć nad trudnym tematem miłości i jej konsekwencji. Przy tym cały czas oddziaływała na słuchacza, a echem po klubie odbijały się słowa: „Noc zapadła, w wieczny sen!”.

Kolejny utwór był dla mnie zaskoczeniem, a dla publiki wezwaniem do stoczenia pod sceną boju. Mowa tu o „Powstańczej krwi”. Utworu o Powstaniu Wielkopolskim. Pieśń o bohaterstwie polskich powstańców oddziałał na tyle mocno, ze zaczął się robić młyn, pod sceną headbang, a co po niektórzy, nieśmiało bo nieśmiało, ale podrygiwali nogami i głowami. Zdecydowanie był to milszy widok, niż drętwota jaka wystąpiła na początku.

Gdy zapanowało już poruszenie pod sceną i stróżki poty lały się z kapeli na scenie, panowie zagrali jeden ze swoich starszych utworów „Killer”. Dało słyszeć się thrashowe naleciałości, wulkan energii i uderzenie czystej agresji. Idealny akcent pod koniec koncertu. Publika, wzięła to wszystko na Siebie. Ten utwór odsiewał spokój, i gardził harmonią. Tak samo też zachowali się ludzie pod sceną. Agresja weszła między fanów metalu. Wielu pewnie była szkoda, że M.o.s.s.s.a.D musi zejść ze sceny.

Wiecie co mnie poruszyło? Publika, która pierwotnie stała jak słupy soli, teraz skandowała „M.o.s.s.a.D, M.o.s.s.a.D!”. Wywołali wilka z lasu. Na bis zespół zagrał, jedyny na tym występie anglojęzyczny wałek „Falling Down”. Uczciwie rzecz biorąc, miałem nadzieję, że go zagrają. Niektórzy wówczas poszli już do baru. Ich strata, bo na sam koniec kapela zachowała utwór pełen siły i potęgi. Jednak wszystko co dobre, kiedyś się kończy, a koncert M.o.s.s.a.D skończył się po „Falling Down”.

M.o.s.s.a.D

Dla takich koncertów warto wychodzić z domu. Potężna dawka heavy metalu, w wykonaniu Poznaniaków, jednych przygotowała na późniejsze występy, innych wprawiła w zastanowienie, że może jednak warto wspierać młodą scenę, a u jeszcze innych wywołała oburzenie, że niektórzy bardziej bawili się na nich, niż na przykład na Netherfell. Jeden z uczestników koncertu wyraził zresztą swoje zdanie na temat M.o.s.s.a.D’u krótkim komentarzem brzmiącym: POKAŻCIE SIUSIAKI, czego mam nadzieję kapela nie słyszała. No cóż, tacy też są. Na szczęście, M.o.s.s.a.D wzbudził wśród wielu jak najbardziej pozytywne emocje. Mam nadzieję, że zawitają do Bydgoszczy znów i dadzą dłuższy występ. CHWAŁA IM!

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *