Mieliśmy się wczoraj trochę pośmiać z 5FDP i tego co zaszło za ich sprawą podczas koncertu w Memphis, ale nim zdążyliśmy się za to zabrać zespół sprawę wiarygodnie wyjaśnił, a do tego wszystko popsuł zapowiadając nowy album i dając próbkę nowego utworu. No cóż…

Może od razu do rzeczy: nowy album Five Finger Death Punch nazywał będzie się „Got Your Six” i wyjdzie jeszcze w tym roku. Poniżej fragment nowego kawałka:

A co stało się minionego wieczora? Po wykonaniu jakichś 6 utworów Ivan Moody (wokal) zrobił się nieco humorzasty [z ang. ‚moody’ – łapiecie?! nie? ok…] zaatakował Jeremy’ego Spencera (perkusja) słownie przez mikrofon nawiązując do jego nowo wydanej książki. Panowie zeszli ze sceny. Frontman został, bełkotał coś do fanów bawiąc się perkusją kolegi, wrócili, spróbowali grać jeszcze raz, kompletnie się nie zgrywali, panowie w trakcie kontynuowali „dyskurs”, wszyscy znów opuścili scenę, Ivan rzucił mikrofon. Całość powtórzyła się kilka razy, aż w końcu już nie wrócili. Że też musimy (?) pisać o takich pierdołach… W każdym razie całość sprawiała na tyle złe wrażenie, że w sieci praktycznie założono, że zespół się właśnie rozpadł. Dorzucano do tego wiadome problemy alkoholowe Moody’ego, etc. Okazało się jednak inaczej.

Wideo:

W dwóch niezależnych oświadczeniach główni bohaterowie stwierdzili kolejno, że:

Ivan: od początku były problemy z (kluczowym na scenie) odsłuchem, ale zdecydowali się grać zamiast opóźniać występ o kilka godzin, by to naprawiać, narastającą frustrację wyładował na scenie, nigdy nie było mu tak wstyd, jutro zagrają znów w Houston, a fanom w Memphis wynagrodzą sytuację, zaś hejterzy mogą skończyć się cieszyć, bo zespół donikąd się nie wybiera.

Spener: Zasadniczo to samo jw. + Ivan przeprosił.

five finger death punch

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *