Eric Peterson (Testament) udzielił wywiadu dla From Hero To Zero. Poniżej przetłumaczone fragmenty i wideo z wywiadem:

O różnicy w byciu muzykiem dziś a 30 lat temu:

Gdy zaczynaliśmy, w naszym gatunku, w thrashu, było może 10 kapel na kontrakcie i kolejne 20-30 bez kontraktu. Teraz mamy ze 2 tysiące na kontrakcie i 2 miliony bez, więc gatunek urósł mocno, aż nie do wiary. Myśl, że mój zespół jest częścią wzorca określonego typu muzyki, jest dość fajna (…).

O spadku popularności metalu w latach 90.:

To było świetne. Zaczęło się robić… thrash metal zawsze był przeciwko pozerom i fałszywym ludziom. Thrash był prawdziwszy. Zawsze nabijaliśmy się z ludzi, którzy chcieli być w rockowej kapeli tylko po to, żeby być w rockowej kapeli, zaliczać dziewczyny, mieć długie włosy, czy cokolwiek. Ale wydawało się, że thrash metal zaczął podążać właśnie tą ścieżką. Nawet my zaczęliśmy używać lakieru do włosów, robić sobie przedziałki i inne debilne rzeczy. To niejako odsiało słabeuszy i obnażyło zespoły, które nie były prawdziwe, bo przerzuciły się na grunge’owe ciuchy, albo na muzykę, która nazywała się „alternatywna”.

Kapele takie jak Slayer, Testament, czy Exodus i wiele innych thrashowych bandów obstało jednak przy swoim, tak sądzę. Nie przerzucili się na nic. Było ciężko. Sprzedaż płyt nam spadła, ale rynek stał się o wiele mniejszy. Wiedzieliśmy, że będzie to tylko specyficzny okres w muzyce, więc wyszliśmy z tego – wydaje mi się – niejako na szczycie, bo nigdy nie straciliśmy gruntu pod nogami.

O ogólnym spadku sprzedaży płyt:

Dzisiaj dotyczy to wszystkich. Mamy Metallikę, która zwykła sprzedawać 100 milionów płyt. Teraz sprzedają milion. Dla nas zmiana nie była zbyt wielka. Sprzedawaliśmy może 300-400 tysięcy w Stanach. Teraz to bardziej 100 tysięcy, albo nieco poniżej. Dla nas była to lekka zmiana. Ale dla wielu kapel, które były na szczycie, sprzedaż poszła mocno w dół. Dla nich to było pewnie jak, „Wow, wariactwo”.

Czy Testament musi koncertować więcej, by wychodzić na plus?

O tak, zdecydowanie. Skoro nie sprzedajesz zbyt wielu płyt, bo sprzedaż spadła o połowę dla wielu zespołów, albo o 2/3, to musisz więcej koncertować. Ale myślę, że nasza muzyka jest przeznaczona do grania na żywo. To nie jest uspokajająca muzyka, którą włączasz i myślisz, „Oh, od razu lepiej się czuję.” Testament jest przeznaczony do grania na żywo, by fani mogli być z nami i doświadczyć tej energii. Kochamy to. Uwielbiamy koncertować.

 

Napisz, co myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *