To do czego dążymy to Rock’N’Roll; czyste szaleństwo, rozkosz z grania i euforia podczas śpiewania. To energia, której nie zrozumiałby nawet Einstein i nie mógłby jej opisać równaniami. Utwory wprawiające w niesamowity klimat, niesamowitą radość. Z jednej strony muzyka, która już istnieje i leci w radio, w internecie, w odtwarzaczach CD, a z drugiej strony coś oryginalnego i szalonego” – niekiedy trzeba odpocząć od thrashowego brudu, deathmetalowego ciężaru, corpsepaintu, djentów i groove`ów na metalową modłę. Niekiedy chce się czegoś czystego, przejrzystego z dobrym riffem i melodią, jak w latach dziewięćdziesiątych. Czegoś takiego, jak Erannie.

Jak wygląda historia zespołu Erannie? Pamiętacie moment, w których narodził się pomysł na ten zespół?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Zespół Erannie powstał jesienią 2015 roku. Dość przemyślaną decyzją był fakt, że nie wyszliśmy na scenę bez przygotowania. Przez pół roku graliśmy na próbach pewien początkowy materiał, który swoją drogą, nie zawierał żadnych coverów. Nazwa Erannie pojawiła się w połowie 2015 roku, kiedy to pewnego razu wszedłem na salę prób z tekstem „Mam nazwę! Jesteśmy Erannie!”. Wszyscy jednogłośnie uznaliśmy, że ta nazwa ma w sobie pewien urok i od tej pory zaczęliśmy się z nią utożsamiać. Od 2015 roku sukcesywnie nabieraliśmy doświadczenia aby być coraz wyżej. Sam debiut zespołu został podkreślony przez zakończoną sukcesem zbiórkę charytatywną, zorganizowaną w Zarzeczu. Pojawiły się małe występy, w tym WOŚP, a także koncerty w okolicznych klubach i imprezy plenerowe.

Jak wyglądają Wasze najważniejsze osiągnięcia?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Erannie do tej pory nie spotkało się ze złym odbiorem. Mam wrażenie, że każdy słuchacz szuka w tym zespole czegoś dla siebie. Wszyscy łapią energię, która spływa ze sceny i dają jej się ponieść. Zespół nie odseparowuje się od widowni i fanów, bo to oni tworzą Erannie. Każda możliwość występu na różnych scenach, jest dla nas sukcesem. Dlatego też dobrze wspominamy występ podczas Rajdu Politechniki Krakowskiej czy pokazanie się wśród całkiem obcych zespołów. Każdy konkurs ma coś do zaoferowania, ale najważniejszym osiągnięciem dla nas jest to, że możemy się pokazywać, grać i razem z ludźmi przeżywać koncerty.

Sebastian „Jimi” Gałaś: Najważniejsze osiągnięcia? To takie, z których nie przywozisz dyplomów, a fajne wspomnienia, które sprawiają, że masz ochotę działać. Mamy za sobą udane koncerty przed naprawdę dużymi publicznościami. Jednak to, co daje największą satysfakcję to fani, którzy potrafią przemierzyć kilkaset kilometrów, by pojawić się na naszym koncercie. W najbliższym czasie mamy sporo planów, jednak o tym zapewne usłyszycie już wkrótce,

Erannie definiuje się jako zespół Rock’N’Rollowy. Jak bardziej dookreślilibyście swoją muzykę?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Erannie to zespół rockowy. Najbliżej i najchętniej określam go jako Rock’N’Roll. Dlaczego? Od Erannie emanuje niesamowita energia, którą przekazujemy podczas swoich koncertów. Moglibyśmy określać się jako rockabilly, czy woogie-boogie, ale nie to gramy. To do czego dążymy to Rock’N’Roll; czyste szaleństwo, rozkosz z grania i euforia podczas śpiewania. To energia, której nie zrozumiałby nawet Einstein i nie mógłby jej opisać równaniami. Utwory wprawiające w niesamowity klimat, niesamowitą radość. Z jednej strony muzyka, która już istnieje i leci w radio, w internecie, w odtwarzaczach CD, a z drugiej strony coś oryginalnego i szalonego. Określajcie Erannie okołorockowo, hardrockowo, balladowo, progresywnie, jak tylko chcecie. W naszej muzyce liczy się nie gatunek, a przede wszystkim wyniosłość energii nad resztą.

Sebastian „Jimi” Gałaś: Erannie to zespół grający przede wszystkim energetycznego rocka. Podczas koncertów nie bierzemy jeńców. Skoro już wpadłeś, bądź pewien, że nie pozwolimy Ci zostać pod ścianą. Erannie to energia, jaką żyjemy na scenie i którą chcemy się dzielić z odbiorcami. To właśnie dlatego całokształt naszego grania najlepiej opisują te dwa słowa.

W swojej twórczości stawiacie na język polski. Nie jest to w krajowym rocku czy hardrocku popularne. Próbowaliście pisać jakieś kawałki po angielsku? Myślicie o tym?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Język jest pewnym narzędziem, którym na co dzień się posługujemy. Nie bez powodu język angielski jest przewodnim w każdym rodzaju granej muzyki. Dużo ciężej jest utrzymać estetykę i przekaz w języku polskim, gdyż dużo w nim niewygodnych słów, tak w śpiewaniu, jak i w słuchaniu. Jest to pewien hołd dla tego języka – pewne wyzwanie. Kiedy każdy wybiera drogę komercji i prostoty, ja pisząc po polsku chcę być wiarygodny i ambitny.

Sebastian „Jimi” Gałaś: To co robimy w Erannie jest autentyczne, dlatego jak dotąd nie myśleliśmy o przejściu na język angielski. W Polsce jest mnóstwo zespołów, które z większym bądź mniejszym powodzeniem używają języków obcych. Śpiewając po polsku, wierzę, że lepiej dotrzemy do naszych słuchaczy. Bo muzyka, to nie tylko forma i kompozycja. To również energia, którą o wiele łatwiej przekazać, gdy odbiorca jest w stanie ją zrozumieć.

Przygotowujecie się do premiery nowego klipu – ile możecie o tym teledysku powiedzieć dziś?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Teledysk oczywiście będzie uzupełnieniem tego, co jest najważniejsze – czyli muzyki. Będzie to prosta fabuła, z nieoczywistym przekazem. Tylko po to, aby odbiorca sam mógł sobie w głowie tworzyć własną wizualizację piosenki i utożsamić się z postawionym w piosence problemem. Historia pokazana w teledysku jest uzupełnieniem całego tekstu i mam nadzieję, że każdy ujrzy w tym swoją koncepcję „Zapomniałem”.

Kiedy odbędzie się premiera?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Premiera będzie miała miejsce w połowie grudnia, a wszystkie szczegółowe informacje można znaleźć na naszej stronie na Facebooku, na którą serdecznie zapraszamy.

Co zapowiada ten klip? Erannie planuje płytę? Kiedy?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Co zapowiada klip? „Zapomniałem” hah. Teledysk jest małym początkiem odpowiedzi na wołanie fanów – graliśmy już „Zapomniałem” na scenach, dlatego też chcieliśmy pokazać ten kawałek, także tym, którzy go nie mogli usłyszeć na żywo. Uważam, że ta piosenka zasługuje na klip. Ma w sobie energię, ma w sobie esencję Erannie. Płyta jest inną sprawą – nie jest jeszcze zapowiadana, ale jest pewne, że zbieramy się do wydania własnego krążka.

Jaki album Wam się marzy? Jaką płytę chcielibyście nagrać i oddać słuchaczom?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Najważniejsze dla mnie przy wydawaniu płyty będzie to, aby nie znalazły się na niej przypadkowe piosenki. Chcę, aby płyty miały swój przekaz. Albo będzie to przekaz gatunkowy, gdzie płyta będzie ociekała soczystymi riffami lub refleksyjną bluesową gitarą. Albo przekaz koncepcyjny, gdzie cała płyta będzie tworzyła całość – będzie opowiadać jakąś historię, czy poruszała pewne tematy. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby nie dać się popędzać ani przez komercję, ani presję czasu – wena przychodzi sama. Zacząłem już pisać piosenki na trzecią płytę, mimo, że pierwsza jeszcze czeka na 2 kawałki. Jest to niezależne od chęci – nie piszę na przymus. Czekam na natchnienie. „Potrzebowałem nabrać weny do swoich ust” ~ jak śpiewam w „Zapomniałem”.

Jak wygląda Wasza aktywność koncertowa? Gdzie i kiedy będzie można sprawdzić Was na żywo?

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Muzyka jest dla nas najważniejsza, więc uparcie dążymy do tego, aby móc dla Was wszystkich grać nieskończenie długo. Już zaraz pojawimy się w Warszawie na GAPA Festival 13. grudnia, a niedługo później czekają na nas Gostyńskie Rockowania. Cały rok 2019 zapowiada się niezwykle pracowicie i mamy nadzieję, że przyniesie nam wiele dobrego. Wystarczy tylko wypatrywać, co dalej w planach i rezerwować czas, abyśmy mogli Was zobaczyć przy barierkach.

Dziękujemy za rozmowę – ostatnie słowo należy do Erannie!

Radosław „Kudłaty” Ćwikowski: Przeżywamy ciężkie czasy, gdzie nie zawsze to, co prawdziwe ma największą wartość. Muzyką chcemy pokazać, że to, co płynie z nas samych, zawsze będzie najważniejsze i nie da się tego zastąpić. Życzę wszystkim czytelnikom rock’n’rolla w sercu i uśmiechu na twarzy. Dzięki wielkie.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *