Rita Haney, dziewczyna Dimebaga Darella, która wciąż odpowiada za część spraw związanych z jego twórczością, w wywiadzie dla podcastu Talk Toomey (pełne audio poniżej) odniosła się do wielu kwestii zw. z przeszłością i przyszłością Pantery.Tłumaczymy poniżej wybrane fragmenty.

dimebag darell pantera

O tym, czy Pantera zeszłaby się, gdyby nie zamordowano Dimebaga:

O tak! Jak najbardziej tak myślę. Tzn. Darell sam wykonał w tym kierunku krok i zadzwonił do Rexa w swoje urodziny, 20 sierpnia 2004 r., i planował ponownie z nim porozmawiać. Więc tak, zdecydowanie. Bo wiem, że w sercu Pantera była dla niego najważniejsza – to zawsze w nim tkwiło. Nie ważne jak to nazwać – Damageplan, czy jak – to w nim było zawsze. I wiem, co czuł, kiedy wracał do domu. Czuł, że musi coś udowodnić. Nie chciał robić tego dłużej z Patem Lachmanem [frontmanem Damageplan]. Pat zaczął sprawiać problemy i mieli przez to kłopoty. Mam kilka wiadomości głosowych od Darella, w których mówił mi o rzeczach, które Pat wyprawiał. Mówił, „Nie chcę pracować z tym kolesiem. Chcę go wyrzucić. Po prostu nie chcę, żeby ludzie myśleli, że ciężko się z nami pracuje.” Tak czuł. Więc tak, zdecydowanie wierzę, że stali by dziś na scenie razem.

(…)

Problemy z Patem okazały się niejako szczęściem w nieszczęściu, bo Dimebag pod koniec honorowo zostawił trzy utwory w jego skrzynce pocztowej, żeby napisał do nich teksty, ale on tego nie robił i dalej zachowywał się jak palant. Skoro więc niczego nie napisał, one nadal leżą niedokończone. Osobiście, jako fanka, chciałabym usłyszeć w nich Philipa i Rexa. Może więc pewnego dnia Vinnie otworzy się na to. Bardzo bym chciała. Wiem, że Darell zrobił wiele notatek, ręcznie spisał wiele rzeczy i pomysłów, nagrał je też na taśmie. Podkreślał, że zawsze chodzi o Panterę, o to, żeby to wyszło w mocnym stylu. Myślę, że byłoby dobrze, gdyby fani usłyszeli te ostatnie kilka utworów tak, jak wiem, że on słyszał je w swoim sercu.

Czy jej zdaniem Vinnie Paul i Phil Anselmo będą kiedyś znów rozmawiali?

Z Vinnie’em nigdy nie wiadomo. Nic mnie chyba nie zaskoczy. (…) Otworzył się ostatnio na wiele rzeczy. Nie chcę powiedzieć, że jego stosunek się ocieplił. Ale czas czasami leczy rany. Jako fanka chciałabym bardzo widzieć, jak wskakują razem na scenę i grają razem kilka kawałków – żeby po prostu upamiętnić poległego brata. (…) Urazy za rzeczy, które były naprawdę bolesne, pozostaną na zawsze. Nie sądzę, by dało się przez nie przebrnąć, po prostu z czasem oddalamy się od nich. Więc… nigdy nie mów nigdy, Vinnie potrafi zaskakiwać.

O spekulacjach dotyczących reunionu Pantery z Zakkiem Wylde’em na miejscu Dimebaga Darella:

Ci czterej goście, którzy tworzyli Panterę, byli braćmi. Nie sądzę, byśmy mogli nazwać Panterą cokolwiek bez udziału któregokolwiek z nich. Potrzeba było ich czterech, by stworzyć tę magię i chaos. Dużą rolę odgrywa w tym szacunek dla Dime’a. (…) Nie zrozumcie mnie źle – chciałabym, żeby wyskoczyli i zagrali kilka utworów, zwłaszcza z przyjaciółmi Dime’a, ale nie sądzę, by można było obarczyć tym brzemieniem jednego człowieka; to zbyt ciężkie i zbyt emocjonalne. Wiem, że nawet dla Zakka. Ale świetnie byłoby zobaczyć, jak gra kilka utworów, a Kerry King kolejne kilka… Cholera, dorzućmy też Phila Demmela – to kozak. Zrozumiałabym więc coś w rodzaju oddania hołdu Dime’owi, ale nie widzę, żeby cokolwiek jeszcze mogło się nazywać Panterą. To byłoby zbyt silne emocjonalnie dla każdego z tej trójki – Rexa, Philipa, a zwłaszcza Vinnie’ego – rozglądać się na lewo i prawo po scenie i nie widzieć go tam. Myślę, że to dla nich trudne nawet dziś – iść w swoją stronę i grać w zespołach, w których grają.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *