12 lutego ukazał się nowy album Speculum, ale osoby, które o tym wiedzą, spokojnie zmieściłyby się do jednego tramwaju – nikt nie musiałby stać, a całkiem prawdopodobne, że i dla torby z zakupami znalazłoby się miejsce. Dorwaliśmy więc Krzysztofa Radzimskiego vel Dr.Yry i zapytaliśmy jak to z tym nowym krążkiem jest. Przy okazji porozmawialiśmy też o Pawle Kukizie, Must Be The Music, korupcji w branży muzycznej, piłce nożnej i kilku innych ciekawych sprawach. Zapraszamy!

Dr_Yry

Teksty w twoich kapelach dotyczą zazwyczaj społeczeństwa i takich rzeczy, które nas na co dzień dotyczą. Coraz mniej zespołów tak robi. Z czego to wynika?

Może się boją, może nie umieją? Nie wiem. Zresztą moje starsze teksty są raczej prześmiewcze, teraz dopiero się zrobiły nieco bardziej poważne.

‘Żydritual’ jest prześmiewczy, a jednocześnie dotyka istotnego problemu.

No i został kompletnie niezrozumiany. Puszczanie naszych piosenek w publicznych radiach było zabronione, bo któryś z redaktorów posłuchał pierwszej zwrotki i uznał, że jesteśmy zespołem antysemickim, więc nie możemy pojawiać się na antenie.

Poważnie?

No tak to niestety wygląda. Jakiś tam ważniejszy redaktor włączy sobie płytę, przesłucha 10 sekund na początku utworu, 15 na końcu i tyle.

Wasza pierwsza płyta nie odbiła się zbyt szerokim echem.

Nie było możliwości zagrania dużej ilości koncertów. Mamy nadzieję, że teraz to się zmieni. Piotrek był mega zajętym gościem, angażował się w wiele projektów, mieliśmy perspektywę 2, 3 weekendów w roku, które też ciężko było zająć akurat tym.

Jak dorwaliście Tymona?

Zadzwoniłem do niego i zapytałem, czy by nie chciał z nami zagrać. Przesłuchał materiał, zgodził się i… ciach.

Miał duży wkład w muzykę? Bo kawałki mieliście gotowe jeszcze kiedy wokalistą był Piotrek.

Mieliśmy jakieś tam szkice. U nas to jest tak, że muzykę robią Kiwi z Badhedem, a my dostajemy gotowy półprodukt, który szlifujemy i układamy w całość – wiesz, żeby zwrotki były i tak dalej. Te wszystkie klawisze i dęciaki zostały zrobione, że tak powiem, za ery Tymona.

Tymon pochodzi z trochę innej planety niż Piotrek.

Nie no, to raczej podobny front – wesoła, prześmiewcza muzyka, choć teraz wiem, ze Piotrek pracuje nad jakimś poważniejszym metalowym projektem.

Tymon raczej kojarzy mi się z Zappą, jazzem, takimi klimatami, a Piotrek to metaluch bardziej.

Oni mają bardzo otwarte głowy i są naprawdę dobrze obeznani w muzie. Beatlesi, Zappa czy Patton to główne inspiracje Tymona i chciał nieco tego Zappowskiego czy Pattonowskiego klimatu poprzemycać. To słychać, no ale wiadomo, że nie brzmimy jak Mr. Bungle – musielibyśmy wszyscy pod nich grać, no a to taka mieszanka wychodzi.

Łatwiej jest napisać poważny tekst, czy prześmiewczy, ale mądry?

I do jednego, i do drugiego trzeba się porządnie przyłożyć. Wiesz, można napisać jakąś głupotę – takiego ‘Ladyboya’ czy ‘Złoty Pociąg’ to napisaliśmy z Tymonem w 10 minut, bo nie poruszamy tam zbyt głębokich treści, chociaż i te piosenki mają jakieś przesłanie. Ale nad konkretnymi tekstami trzeba trochę posiedzieć. Nad ‘Szewcem Wawelskim’ siedzieliśmy 3 dni, bo musieliśmy przerobić tekst na język staropolski. Żeby napisać poważny tekst, muszę mieć „moment”. Tak jak w przypadku kawałka ‘Bóg Tak Chciał’, kiedy to miałem wkurwa po śmierci mojego przyjaciela i gadaniu różnych ludzi, że „widocznie tak mu było pisane, Bóg tak chciał, zabrał go do siebie, niezbadane są wyroki boskie” i inne tego typu frazesy. Wkurza mnie taka mentalności ludzi i ja to w tym tekście z siebie wydaliłem – to jest tez najpoważniejszy tekst, jaki napisałem w życiu.

Myślałeś kiedyś o udziale w „poważnym” projekcie? Kiedy ludzie widzą, że w składzie jakiegoś zespołu jest Dr. Yry spodziewają się, że będzie zabawnie i trochę kabaretowo.

Nie wiem, jak bym się w czymś takim odnalazł. Chociaż Speculum jest poważnym projektem, w tym sensie, że podchodzimy do tego najpoważniej jak się da. Chcemy grać dużo koncertów, chcemy przed nimi grać próby, chcemy żeby to wszystko było profesjonalne – a nie, że wychodzimy grać na najebce i błędy robimy. W El Dupie ludzie się z czegoś takiego cieszą, pomyłki przekuwamy na zalety. Tutaj nie ma na coś takiego miejsca.

A co jest z tą waszą nową płytą? Trudno ją dostać, mało kto w ogóle wiedział, że wyszła…

A tak z ciekawości – sam się zgłosiłeś do Metal Mindu, czy gdzieś Cię wyłapali?

Napisałem do nich jeszcze w ubiegłym roku w sprawie wywiadu przy okazji nowej płyty, ale pani zajmująca się promocją nie raczyła odpisać.

No i taką właśnie mamy promocję tego krążka. Nikt nawet nie wie, że się ukazał. Większość audycji – w Antyradiu, Kampusie, czy innych – sam załatwiałem, a teraz kiedy z kimś rozmawiam, dowiaduje się, że ci wszyscy dziennikarze nie dostali żadnej informacji z Metal Mindu, który miał organizować press tour, tylko sami się zainteresowali. Trochę to żałosne.

Przy pierwszej płycie to jeszcze trochę ta promocja działała – mieliśmy całą stronę w Teraz Rocku, co chwilę info w Metal Hammer, Antyradiu, był teledysk, a teraz cisza. Trochę to dziwi, tym bardziej, że jest z nami Tymon, który rusza w Polskę z Must Be The Music. Mają właściwie złotego wróbla w garści i nic z tym nie robią.

Nie od dziś wiadomo, że Metal Mind nie bardzo się do takich spraw przykłada.

Może też przy pierwszej płycie my nieco mocniej cisnęliśmy… Teraz było też tak, że gonili nas z terminem – ważniejsze od jakości było dla nich to, żebyśmy oddali płytę w ten konkretny dzień. Dlatego też nie jesteśmy do końca zadowoleni z miksu. Zresztą nie tylko my, bo sam miksujący, Piotrek Pawlak, nie jest zadowolony – miał po prostu za mało czasu. Normalnie, gdyby dostał ze 2, 3 tygodnie, zrobiłby to tak, że kopary by wszystkim poopadały. Chociaż i tak jest naprawdę super jak na warunki, w których musiał pracować.

Potem była taka głupia sytuacja – daliśmy płytę, wiesz – master, okładka, wszystko, a oni nagle przestali się odzywać i poszła informacja, że przesuwamy premierę na luty…

Pierwotnie był listopad.

No i stąd ten pośpiech. Gdybyśmy jeszcze przed masteringiem wiedzieli, że premiera jest w lutym, moglibyśmy tę płytę tak doszlifować, że zrobilibyśmy kulę do miażdżenia domów i dusz. Czasu niestety nie dostaliśmy, a krążek przez 3 miesiące po prostu leżał.

Nie myśleliście, żeby to wydać na własną rękę?

Było już za późno, mieliśmy podpisaną umowę i tak dalej. Ale następną płytę wydamy w ten sposób – to znaczy, nie wydamy jej sami, ale zrobimy ją u Tymona w domowym studiu, a potem wystawimy na Allegro – kto da więcej.

www.youtube.com/watch?v=zocn9oRekEg

Zmieniając temat – polska muzyka ma kija w dupie?

No pewnie, że ma.

Czasem mam wrażenie, że taka szopka się z tego robi. Tak jak na przykład Nergal rozdający opłatki na koncercie.

Nergal to sprawny prowokator. To jest wszystko bardzo dobrze komercyjnie przemyślane – wiesz, on podtrzymuje ten wizerunek największego szatana w Polsce. To postać medialna, musi robić coś, aby było o nim głośno. On gra niszową muzykę – a jednak o żadnym innym zespole metalowym w mediach mainsteamowych się nie słyszy, tylko o Behemocie. Gość ma po prostu poukładane w głowie i wie, jak to wszystko zaplanować.

A co do tego kija w dupie to niestety tak to wygląda. Muzycy boją się krytyki, wolą, aby napisano, że „spoko, ładnie zagrane, fajny wokal”, ale to jest takie granie na 3+, 4-. Mało kto sili się na oryginalność.

U nas w ogóle niewielu muzyków gra rock’n’rolla. A spójrz na Szwecję na przykład.

Skandynawia to inna para kaloszy. Tak jak to Tymon mówi – oni prowadzą wychowanie muzyczne już od najmłodszych lat, u nas to zanikło. To już za PRL-u ludzi lepiej szkolili, grałeś na jakimś tam flecie, pianinie, uczyłeś się nutek, a teraz co? Teraz wszystko poumierało. Tam dzieciaki grają, bo muszą. Bo w szkole tego wymagają. Niektórzy złapią haczyk, pociągną temat dalej, no i stąd taka ilość muzyków u nich.

To też całkiem inne społeczeństwa, bardziej otwarte na muzykę.

Kolega z Finlandii powiedział mi kiedyś fajną rzecz. Zapytałem go, jak to jest, że te ich zespoły albo są głupkowate, takie wesolutkie, albo od razu szatan, metal, piekło, bigos, UFO i tego typu rzeczy – a oba nurty równie popularne. Stwierdził, ze to zależy od tego, kiedy założysz zespół. Jeśli zaczniesz grać w dzień polarny, będziesz grał wesołą muzę, a jeśli w noc – nie ma ratunku, podpisałeś pakt z diabłem i musisz ciężko napierdalać. I to się tam wszystko potem miesza – jest noc, ludzie są smutni, to słuchają death metalu, jest dzień, są weseli i słuchają wesołej muzy.

W Polsce – jeśli chodzi o muzykę – za komuny było lepiej?

Trudno powiedzieć. Teraz każdy może nagrać płytę – co roku wychodzi ich z 10 tysięcy i nie jest łatwo się w tym połapać. Kiedyś trudno było nagrać krążek, więc wychodziło ich 20, ale jak już zespół jakąś taśmę nagrał, to łatwiej mu się było przebić.

Muzyka była wtedy formą buntu, teraz czegoś takiego nie czuję. Straszna histeria, że PIS u władzy, a w muzyce jakoś tego nie słychać.

Oni się po prostu chwilowo zachłysnęli władzą. Ludzie zagłosowali jak zagłosowali, nie było za bardzo alternatywy. No i myślę też, że póki co wszyscy dają na przeczekanie, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.
Ja sądzę, że jakieś sygnały od muzyków są wysyłane, ale nie aż tak konkretne. Za PRL-u wszyscy byli przeciwko rządzącym. Teraz masz tak, że nawet nie wiesz, kto za kim jest. Większość inteligentnych ludzi, którzy zagłosowali na PIS raczej się z tym nie afiszuje. Napiszesz jakiś tekst, a tu ci kolega powie, że to nie bardzo po jego linii i wyrzuci cię z Facebooka.

Wtedy też była cenzura i trochę się trzeba było nakombinować, żeby w władzę uderzyć.

No jasne, a teraz Kukiz wyda płytę, pobluzga na PO, a PO nic nie może zrobić.

Myślisz, że w polskiej muzyce rzeczywiście od dawna nie działo się tak dobrze jak teraz?

Dostępność do środków masowego przekazu jest obecnie większa niż dawniej, chociażby przez programy typu Must Be The Music. No ale z tym też jest mały problem. Tymon, który zasiada tam w jury, stara się przepchnąć rzeczy, które są oryginalne i wartościowe, a nie po prostu poprawie zrobione. Niestety takie programy nie są wolne od nacisków, nie pozwolą wygrać temu, kogo sobie ludzie upatrzą, bo się okaże, że ktoś inny jest bardziej medialny, kimś się duża wytwórnia interesuje i nie wygra ten, kto powinien. Jest to jednak szansa, aby pokazać się światu. Moi przyjaciele z zespołu Zielone Ludki zapewne nie cieszyli by się taką popularnością, gdyby nie zaszli dosyć wysoko w tym programie. Pojawiają się tam naprawdę fajne zespoły, ale trzeba je wyłapać.

Poszedłbyś do takiego programu?

Nie, znam swoją wartość. Miałem to szczęście, że zaczynałem przygodę z muzyką u boku Kazika i ta marka sama się wyrobiła. Ktoś, kto założyłby zespół El Dupa bez Kazika, miałby spory problem aby się wybić. Tak więc ja rozumiem ludzi, którzy idą do tych programów, chociaż sam bym tak nie zrobił.

To też trochę pakt z diabłem.

Dokładnie. Zobacz na przykład Bednarka czy Dawida Podsiadło – oni są niewolnikami przez jakiś czas, może kiedyś uda im się wyzwolić, ale póki co są przymuszani do konkretnych reklam, a umowy mają, jakie mają.

Zwracasz uwagę na teksty w muzyce rockowej? Taki Patton nawet nie uczy się ich na pamięć, skupia się raczej na brzmieniu słów…

On traktuje wokal bardziej jako instrument, niż jako narzędzie do przekazywania jakichś tam treści. Nie bardzo się przykłada do pisania tekstu, ale linia melodyczna jest dopracowana, a Patton skrupulatnie się jej trzyma. Człowiek słucha tych jego utworów i zaczyna się zastanawiać, o czym on tak właściwie śpiewa? No bo śpiewa super, zajebiście to pasuje do muzyki, ale wgłębiasz się w teksty i nagle okazuje się, że ‘Be Aggressive’ traktuje o agresywnym seksie oralnym.

Niektórzy ludzie odbierają teksty w muzyce rockowej zbyt poważnie. Potem mają pretensje do Toma Arayi, że co innego śpiewa, a w co innego wierzy.

No jasne. Tymon śpiewa o tym, że obciął sobie penisa i chodzi w sukience, a przecież wcale tego nie robi. Trzeba mieć dystans. Kukiz jest poważny – taki jaki jest w piosence, taki jest na zewnątrz. Kiedyś było inaczej, podchodził do tego z dystansem, ale mu przeszło. Mam wrażenie, że te jego ostatnie płyty to było po prostu przygotowanie do wejścia w politykę.

Traktowanie tekstów piosenek bezpośrednio to głupota. Czasami moi znajomi pytają mnie, czy ja naprawdę mam takie problemy, wiesz, że dziewczyna mnie w chuja zrobiła na przykład. Ja mówię, że nie. Przecież śpiewałeś o tym! Kurwa, śpiewałem, bo napisałem taki tekst.

Podobnie sprawa ma się z Braćmi Figo Fagot. Przecież oni nie jeżdżą po remizach i nie ruchają wszystkiego, co się rusza, zalewając się przy tym w trupa.

Czego słuchasz na co dzień?

Wszystkiego. Od Beastie Boys po najróżniejsze black metale. Obecnie mam na tapecie najnowszy Kaliber 44, debiut Mr. Bungle i ‘Sol Invictus’ Faith No More.

Jak ci się to nowe Faith No More widzi?

Moim zdaniem to najlepsza ich płyta. Łączy najlepsze cechy wielu zespołów Pattona, a ja wszystkimi się fascynuje. Słychać tam i Tomahawka, i Mr. Bungle, i Fantômasa momentami – przekrojowy album.

Miałeś okazję porozmawiać z nim przy okazji krakowskiego koncertu?

Nie. W garderobie była organizowana impreza, ale koledzy z zespołu stwierdzili, że nie będziemy się na siłę pchać. Z zaproszeniem przyszedł do nas nawet Billy Gould, ale chłopaki się troszeczkę obsrali. Ja się już z Pattonem kilka razy spotkałem, więc jakoś szczególnie mi nie zależało, to im powinno. No i oczywiście rano totalny moralniak. Kurwa, dlaczego nie poszliśmy? No macie głąby za swoje.

www.youtube.com/watch?v=0r2UrD7aHJ4

W TPN25 nagraliście kiedyś kawałek ‘Legia Pany’. Muzycy rockowi bardzo rzadko poruszają temat piłki nożnej.

Po pierwsze opowiadając się za konkretnym klubem możesz sobie zamknąć różne lokalne rynki, a po drugie większość muzyków bałaby się z humorem potraktować jakąś drużynę, wiadomo jak to wygląda… My to zrobiliśmy i wyszło bardzo fajnie. Graliśmy ten numer w całej Polsce – w Krakowie czy Poznaniu całe sale śpiewały „C! C! CWK! CWKS Legia!”. Jedyny problem mieliśmy w Warszawie. Przyjebali się kibice Polonii.

Chodzisz jeszcze na Legię?

Bardzo rzadko. Raczej śledzę w telewizji. Od jakiegoś czasu wybieramy się z żoną na stadion, ale z racji braku czasu, kiedy już mamy trochę wolnego, wolimy odpocząć w domu albo wybrać się na zakupy.

Czytałeś może biografię Kowala albo Andrzeja Iwana?

No właśnie nie. Do Kowala się od dawna zabieram, ale co chwilę jakieś inne książki wpadają mi w ręce. Słyszałem, że jest super.

Jest bardzo mocna. Zastanawia mnie to, że żaden polski muzyk czegoś takiego nie napisał. Nie wierzę, że np. korupcja w branży muzycznej nie istnieje.

No ale kto powie o tym głośno? Wokalista Chemii może napisać taką książkę jak już przestaną grać i będzie mógł powiedzieć co się działo i dlaczego są tacy sławni. Teraz nie mogą tego powiedzieć, bo spadliby na dno i zostali skopani. Jak już nikt nie będzie ich słuchać – za 10 lat, a mam nadzieję, że wcześniej – może coś takiego zrobić.

Myślę, że nie tylko oni mają taką wiedzę.

Tylko ja nie wiem, czy ludzie z taką wiedzą chcieliby kogoś pogrążać. Kukiz mógłby coś takiego napisać. On nie ma problemu z pogrążaniem ludzi. Ale Tymon czy Kazik nie posunęliby się do pisania takich rzeczy o – mniej lub bardziej – ale jednak kolegach. To trochę inna mentalność. Trzeba się szanować.

Nie przepadasz chyba za Kukizem.

Do pewnego momentu bardzo lubiłem jego twórczość, ale potem to zaczęło iść w naprawdę złą stronę – nie podobają mi się takie bezpośrednie ataki. On się gdzieś zagubił po drodze. Niech sobie lepiej usiądzie przy wódeczce i stanie na scenie, bo to mu znacznie lepiej i szczerzej wychodzi. Tamta wersja Kukiza podoba mi się dużo bardziej.

W wyborach prezydenckich trochę głosów zebrał.

Część ludzi przekonał poglądami, a część tym, że jest w polityce świeżą twarzą. Społeczeństwo miało już dosyć PO, było trzeba je odsunąć, bo trochę nabroili. Większość poszła za PIS-em, ale ilość głosów na Kukiza, .Nowoczesną i Razem wskazuje na to, że ludzie chcą zmian – ja też bym wolał, aby kłócił się Kukiz z .Nowoczesną, niż PIS z PO. Całym sercem temu kibicuje. To będzie dobra zmiana.

Jakie plany ze Speculum?

Inwazja juwenaliów, chcemy grać jak najwięcej koncertów. Wytwórnia nie dała nam pieniędzy na teledyski i promocję, więc uznaliśmy, ze zrobimy klipy w stylu ZF Skurcz – sztuczna krew, kukły, karate, te sprawy. Jeden już nagraliśmy, ale takie teledyski będą towarzyszyły każdemu kawałkowi z nowej płyty.

Coś takiego może spotkać się z większą popularnością, niż tradycyjny klip.

Tak jak z naszym teledyskiem do ‘Nic się nie stało’. On dużo bardziej viralował, niż ten nieco poważniejszy i znacznie bardziej profesjonalny do ‘Odyszeusza’. Tutaj będzie podobnie, sama tematyka ‘Ladyboya’ pozostawia większe pole do popisu, wiesz, Tymon w sukience – to musi się spodobać.

Rozumiem, że Tymon pozostanie wokalistą?

On zawsze chciał zrobić mocny, rockowy projekt, więc jest do tego zapalony. Ma teraz bardzo fajnie urządzone studio w domu i plan jest taki, że zamykamy się tam, przez tydzień gramy próby, a w następnym nagrywamy. Mamy gotową płytę i dajemy ją na Allegro. Tak jak to kiedyś Kazik chciał zrobić – wytłoczyć tylko jedną sztukę płyty i wrzucić ją na aukcję. Coś jak z obrazami – kto da więcej.

Masz jakiś problem ze ściąganiem muzyki z Internetu?

Nie da się z tym walczyć, a każdy sposób dotarcia do odbiorcy jest dobry. Na sprzedaży płyt zbyt wiele się nie zarabia, a im więcej ludzi usłyszy twoją muzykę, tym więcej przyjdzie na koncert. Można mówić, że to jest złe, w końcu każdy by wolał, żeby ludzie kupili jego płytę – spora część na szczęście to robi – ale zawsze to jakaś forma popularyzacji. Lepiej, żeby 10 000 osób ukradło, niż 100 kupiło.

Rozmawiał Paweł Drabarek

 

1 Comment Dr. Yry: „Niech Kukiz sobie lepiej usiądzie przy wódeczce” – WYWIAD

  1. wacek

    Yry to nieodkryty jeszcze TALENT. Świat jeszcze o nim usłyszy. Bardzo zdolny młody młodzieniec.

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *