Z góry przepraszam, ale „Load” jest moją zajawką i według mnie jednym z najbardziej niedocenianych rockowych albumów, które kiedykolwiek zostały wydane i przez dwadzieścia lat (tak, to było tak dawno) narzekałem na niego. To nie są żadne pozory. Po pierwsze – mam z nim po prostu problem, ponieważ tu nie chodzi o muzykę, tylko o styl i o to, że książki nie należy oceniać po okładce.

Gdzie, oprócz heavy metalu, dźwięk fryzjerskich nożyc może być ważniejszy niż jakikolwiek dźwięk wykonany przez wzmacniacze Hetfielda? „Load” miał drugi problem, kiedy muzycy ścięli swoje włosy – to gówniany argument na najwyższym poziomie, moi przyjaciele. Nie odbierzcie tego źle: rozumiem, że można się śmiać, gdy zobaczy się w broszurze jakieś zdjęcia Kirka Hammetta, który wygląda jak kubański pimp, albo Hetfielda w gejlinerze, i doskonale rozumiem, że awangardowe gadżety w teledysku „Until It Sleeps” nie są do zaakceptowania. Ostatecznie to wszystko powinno się zatrzymać w momencie, kiedy wkładasz CD do czytnika, naciskasz ‚Play’ i słyszysz wciskający w ziemię riff od „Ain’t My Bitch”, dający ci kopa w twarz.

Jeśli oceniłbyś „Czarny Album” wystarczająco sprawiedliwie – jeśli nowa „hard rockowa” Metallica nie byłaby dla ciebie – to bądź fair. Nie to, że tłusty, bluesowy nastrój jak w „2×4” jest w pełni akceptowalny, jeśli kiedykolwiek chcieliście, żeby Metallica tylko dosiadała błyskawicy , ale jeśli lubicie „Enter Sandman”,”Sad but True” albo „Wherever I May Roam”, to nie mogę pojąć, dlaczego nie zakochaliście się w uderzającym „King Nothing” albo bezczelnym „Cure”.

Mówiąc o kreatywności, to także ostatni raz, kiedy Metallica eksperymentowała muzycznie i wyszła z tego zwycięsko (pomijając „No Leaf Clover”). Najlepszym przykładem na to jest „Bleeding Me”. Absolutnie odcięte od tego, co zespół stworzył do tej pory. To flirtowanie z zakręconym, bluesowym riffem i solidne, jeszcze nieprzewidywalne mistrzowskie granie Ulricha, który sprawia, że utwór jest melodyjny, rzetelnie pokazujący drogę do niesamowitego zakończenia.

To całkiem proste, że to jeden z najlepszych utworów Metalliki stworzonych przez całą ich karierę. To samo złowrogie podejście do dynamiki,  cierpliwość zdolna do ujarzmienia ich siły i sprawienia, że eksploduje, a nie wybucha z impetem – mogą być odczuwalne w „The House That Jack Built” i świetnie pokazane w „Thorn Within” i prawie dziesięciominutowym „The Outlaw Torn”.

Ten album nie jest bez skazy. Jeśli chodzi o sentymentalność i pisanie tekstów, Hetfield daje ukłon swojemu zamiłowaniu do muzyki country, co  jest dobrze widoczne w „Mama Said”, gdzie jego wokal jest przesadzony, po czym pojawia się „Ronnie”, brzmiący trochę jak studyjny odpad. To jedyne słabe momenty, jakie potrafię znaleźć w tym 79-minutowym albumie.

Kiedy to piszę, mogę tylko kręcić głową na to, jak możecie narzekać na „Hero of The Day”. Jeśli przegapiliście go w czasie odsuwania się od Metalliki, którą znaliście i kochaliście, to teraz otwórzcie Spotify i przesłuchajcie ten utwór jeszcze raz bez uprzedzeń.  Gdyby zespół debiutował jutro właśnie tym albumem, to nazwalibyśmy ich zbawcami metalu 2016.

„Load” został wydany po jednym z najbardziej udanych albumów metalowych wszech czasów, a Metallica po prostu nie ma w zwyczaju powtarzać się i gonić za każdym dolarem. Zainspirowali się muzyką tamtych czasów (Alice In Chains i Corrosion of Conformity) i nadali jej ich własny charakter, całkowicie ignorując późniejsze konsekwencje. Nawet jeśli robią rzeczy, przez które łapię się za moją łysą głowę, to są to rzeczy, dzięki którym podziwiam Metallikę jeszcze bardziej niż jakikolwiek inny zespół. Niech Iron Maiden i AC/DC dalej unikają ryzyka – to Metallica zawsze będzie robiła wszystko po swojemu. Wierzę, że podczas „Load” zagrali najbardziej ryzykownie – i to im dało największą wygraną. Jak zobaczysz mnie w barze, to postaw mi piwo i zapytaj o ten album. Mogę mówić o nim całą noc – taki jest niesamowity.

Źródło: TeamRock.com

4 Komentarze Dlaczego „Load” jest ostatnim dobrym albumem Metalliki?

  1. smack cracker

    nie…
    Nie.
    NIE!
    NNNIIIEEEEEEEEE !!!!!!!!!

    Nie ma możliwości przerzucania się argumentami – albo muza podejdzie, albo nie.
    Rozbijanie płyty na poszczególne utwory MOIM zdaniem mija się z celem – ZAWSZE słucham całych płyt. Mam cztery reakcje:
    – podeszła od razu,
    – nie wchodzi, ale jest potencjał i w końcu wejdzie,
    – nie wchodzi, więc posłucham jeszcze raz – i ostatecznie nie wchodzi,
    – nie weszła od początku i „doopa zbeeta”…
    W przypadku „Load” (i nie tylko) w MOIM przypadku w grę wchodzi opcja czwarta.

    Nie chce mi się dawać siedemnastej szansy tej MOIM ZDANIEM choojowej płycie – ale nie zamierzam mordować bliźniego swego z powodu tejże uwielbienia…

    Pozdro for all!

    Reply
  2. Pat

    Tak jak powiedział kolega wcześniej, rozbijanie płyty na czynniki pierwsze nie ma sensu. Z reguły słucha się całych płyt więc 3-4 dobre utwory na 14 (!) nie zmienią jej postrzegania. Nie jestem metalowym betonem i lubie gdy zespoły eksperymentują, przesuwają granice gatunku, flirtują z innymi stylami, ale tutaj jest to NUDNE i ZA DŁUGIE. Płyta jest słaba bo jako całość się nie broni.

    Reply
  3. kecaj

    „dyby zespół debiutował jutro właśnie tym albumem, to nazwalibyśmy ich zbawcami metalu 2016”
    Nie. Powiedziałbym że to dobra płyta z kilkoma dobrymi utworami. Czasami bym do niej wracał i tyle.
    Load to nie był zły album to była kontynuacja tego co było na „czarnym krążku”. Jeśli ktoś nie lubił już tego albumu to na pewno nie polubiłby „Load”
    Jeśli mam być jednak obiektywny to tak „Load” to dobry album z momentami ale nie jest to płyta jakkolwiek przełomowa czy wybitna.
    Czy to ostatni dobry album Metallica? Moim zdaniem nie. Fakt ze mieli później zniżkę formy ale dla mnie Death Magnetic był bardzo dobrym albumem (ze spartolonym mixem).
    Z nieco innej beczki. W przypadku takich kapel jak Metallica, Slayer, Iron Maiden zawsze ludzie będą niezadowoleni bo oni mieli już swoje opus magnum i tego poziomu już nie przekroczą po tylu latach. No chyba że kompletnie zmienią stylistykę. Ale na to raczej się nie zanosi.

    Reply

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *