Tak jak naszym zdaniem telefony na koncertach należy tępić, czy – mówiąc poprawnie politycznie – promować ich ograniczone używanie – tak bywa, że są potrzebne i nie w każdym wypadku należy ich użytkowników osądzać z góry, a tym bardziej opierdalać przed całą publiką. Przekonał się (lub nie) o tym właśnie David Draiman z Disturbed, który prawdopodobnie planuje już oficjalne przeprosiny, by wyjść na skończonego palanta. Zacznijmy jednak od końca, czyli od wyjaśnień ze strony poszkodowanej fanki, Shannon Pardue, która udzieliła wywiadu dla Dallas Observer.

Jak mówi, w trakcie koncertu – podczas przerwy między główną częścią a bisem, gdy publika skandowała „One more song!” – SMS-owała ze swoją 14-letnią córką, która została sama w domu (ojciec również pojechał na koncert) i denerwowała się gradobiciem, które rozpętało się za oknem. Chciała ją więc uspokoić. Po tym, co zrobił Draiman, zapowiedziała jednak, że więcej ani ona, ani jej przyjaciele nie zapłacą, by zobaczyć zespół na żywo:

Z początku się obruszyłam. Ale potem chciałam tylko sobie pójść. Powiedziałam do męża, „Właśnie przytrafiłą mi się najbardziej poniżająca rzecz w życiu.”

Gwiazdy rocka nie były tam, gdzie są, gdyby nie ludzie, którzy płacą za przyjście na koncert. Czy moje oczy spoczywały na nim, czy nie, nadal tam byłam i słyszałam ich muzykę. To niesamowity wokalista i dobrze grali, ale to jego nastawienie… Niegdy więcej ani ja, ani moi przyjaciele nie zapłącą, by oglądać go na żywo.”

Tak się składa, że pechowa para należy do długoletnich i wiernych fanów Disturbed. Bilety kupili pół roku wcześniej, gdy tylko stały się dostępne, a jej mąż założył 15-letnią koszulkę grupy na ten gig. Jak podsumowali na facebooku całe zajście:

Draiman był dupkiem. Disturbed straciło właśnie 2 wielkich fanów.

No dobrze… co więc konkretnie zrobił Draiman? Można to zobaczyć na wideo poniżej, ale przytoczmy tłumaczenie tego, co ze sceny usłyszała od niego Shannon:

Więc co takiego ważnego dzieje się na świecie, że musisz sms-ować cały kurwa koncert?

[w tym momencie próbowała mu odpowiedzieć, że „dzieci są ważniejsze”, ale nie słyszał jej, bo nie miała mikrofonu i wtedy Draiman kontynuował…]

Nie każ mi się pierdolić. Już to zrobiłaś patrząc na swój telefon zamiast brać udział. Nie mylę się, czyż nie? Jeśli byłabyś tutaj, a ja bym tak zrobił, jakbyś się czuła? Poważnie! To kurwa niegrzeczne. Tak jest!

[do publiki] Teraz jest wkurzona. Myśli, że to ja jej coś zrobiłem. Uwielbiam to. Witamy w dobie internetu, panie i kurwa panowie.”

Potem na facebooku wyjaśniał swoje zachowanie tak:

„Ta kobieta nie była fanką. Była tam z prawdziwym fanem, który stał obok niej. Miała twarz w telefonie od chwili rozpoczęcia koncertu aż do końca.

Nie przerwałem koncertu. To było kiedy wróciłem na bis i zacząłem od stwierdzenia, że publiczność jest wspaniała (nie ma tego na nagraniu)… ta kobieta, która nie chciała tam być najwyraźniej, była wyjątkiem, więc postanowiłem zrobić z niej przykład.

Sprzedaż biletów na te koncerty ruszyła w sierpniu i wyprzedały się w 48 godzin. Jest wielu PRAWDZIWYCH fanów, którzy zwyczajnie nie mieli możliwości ich zakupić i Z PRZYJEMNOŚCIĄ zamieniliby się z nią miejscami.”

Jak później dodał:

„Możecie nie zgadzać się z tym, że napiętnuję tę dziewczyną, która pisała/tweetowała/facebookowała cały koncert tamtego wieczora, która była tam ewidentnie dlatego, że jej chłopak ją zabrał i, czy mi się to podoba, czy nie, muszę to zaakceptować. Ale kiedy muzycy wychodzą na scenę, krwawią w imię sztuki, dają z siebie wszystko, a ktoś nie ma nawet przyzwoitości obejrzeć jednego utworu, to jak uderzenie w policzek. Wkładamy wszystko co mamy w to co robimy.

Nie chodziło o ego, to nie była arogancja. To był mój szok w obliczu tej sytuacji, szczerze mówiąc, zwłąszcza, gdy tak wielu innych chętnie by się z nią zamieniło miejscami.”

Miałby 100% racji, gdyby nie fakt, że poczynił tyle błędnych założeń.

 

2 Komentarze David Draiman (Disturbed) publicznie ośmieszył fankę – fanka publicznie mu odpowiada

  1. LaFIK

    Jak dziecko było ważniejsze, to trza było zawinąć dupę w troki i jechać do domu, skoro i tak nie mogła się skupić na koncercie, albo chociaż zejść spod sceny, by nie wkurzać innych…

    1. Stx

      Jeśli kupuję bilet na jakikolwiek koncert i mam ochotę stać sobie gdzieś i nie słuchać koncertu, tylko np. pić piwo, to stoję i piję piwo. Jeśli mam ochotę czytać książkę, to czytam książkę. A jeśli mam ochotę spać, to śpię. Nawet, jeśli to jest pod samą sceną, pod którą ona nie była.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *