Australijski portal Faster Louder przeprowadził wywiad z frontmanem Megadeth, Davem Mustainem. Poniżej znajdziecie kilka przetłumaczonych fragmentów tekstu.

Faster Louder: Twój nowy album, „Super Collider”, nie otrzymał zbyt wielu dobrych recenzji od krytyków i prasy. Czemu przypisujesz ten stan rzeczy?

Nie wiem skąd bierzesz swoje informacje, ale płyta trafiła na 6. miejsce listy Billboard. Jeśli to źle… to daj mi więcej złych rzeczy. Ja o tym albumie słyszałem sporo dobrych opinii. Wiesz, ludzie wypowiadają się negatywnie o naszych utworach, wiem, że wielu osobom nie spodobał się numer „Super Collider”, przeczytałem też trochę o chorobie Alzheimera. Ale to moja macocha. Umiera z powodu tej choroby, co jest przytłaczające, ale nie mam oporów w rozmawianiu o tym.  Tym właśnie zajmują się muzycy. Bierzemy cały ból i cierpienie, a potem o tym śpiewamy. Nie napisałem tego utworu, żeby ludzie mi współczuli. Ale kiedy widzisz kogoś umierającego obok ciebie w ten sposób, nie wiem czy znasz kogoś kto cierpi na tę chorobę, ale jest to po prostu bolesne.

Faster Louder: Masz jakąś opinię na temat zawieszenia pracy rządu w USA i tego, jak Obama sobie z tym poradził?

Mam, ale tak wielu ludzi źle rozumie to, co mówię, że wolę pozostać tylko przy tworzeniu muzyki. Wiesz, gdybyśmy siedzieli sobie, pili piwo, jedli steki czy coś w tym stylu, powiedziałbym: „OK, możemy o tym pogadać” i wytłumaczyłbym, o co mi chodzi. To jest po prostu dziwne, kiedy ludzie niewłaściwie interpretują to, co mówisz.

Faster Louder: OK. W kwestii religii, jesteś świeżo nawróconym chrześcijaninem. Czy był jeden, określony moment, który to spowodował?

Nie było określonego momentu, który by spowodował moje nawrócenie, myślę, że to by uczyniło całą przemianę nieco trywialną. Nie jest tajemnicą, że zmarłem i powróciłem do świata żywych, to jest szalone kiedy o tym pomyślisz. Często zastanawiam się, czemu to się stało i jedyne, co mi przychodzi do głowy to myśl, że mam jakiś wyższy cel poza robieniem muzyki i przejmowaniem się sytuacjami, w które pakuję się przez swoje wypowiedzi.

Faster Louder: Powiedziałeś, że nie chcesz nikomu narzucać swojej wiary, ale też odmówiłeś zagrania jednego koncertu z „satanistycznym” zespołem Rotting Christ. Czy to hipokryzja?

To, co się zadziało w tym temacie to fakt, że pierwszą taką decyzję podjąłem w 2002 roku. Powiedziałem wtedy: „Na tę chwilę”. Ludzie zapominają o tych trzech słowach: Na. Tę. Chwilę. Powiedziałem: „Nie będę grał z żadnymi zespołami, które w swoim składzie mają ćpunów ani z grupami grającymi black metal”. I, jak widzisz, ludzie zapominają o fragmencie o ćpunach, ale powiedziałem o tym, bo chciałem poukładać sobie życie na nowo. Walczyłem wtedy przede wszystkim z moją przeszłością. To wszystko zmieniło się w selektywne wybieranie informacji przez dziennikarzy – ludzie biorą z moich wypowiedzi informacje, które chcą zaczerpnąć, a potem na ich podstawie wysnuwają wnioski. Będę z tobą szczery, przyjacielu. W ogóle cię nie znam, ale jeśli wybierasz z moich wypowiedzi same najbardziej kontrowersyjne fragmenty, to jest to po prostu smutne. Niestety, ludzie często gadają bzdury zamiast powiedzieć: „Hej, to jest koleś, który ma swoją historię i może mi wiele opowiedzieć o thrashu”. Wolą pierdolić głupoty i udawać zabawnych.

Całość wywiadu dostępna na portalu Faster Louder.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *