Brian Slagel, założyciel i szef Metal Blade Records, wydał właśnie książkę For The Sake Of Heaviness: The History Of Metal Blade Records, w której opisał 35 lat dziejów swojej wytwórni. Była ona i jest domem dla wielu zarówno mniej jak i bardzo znanych kapel (w tym choćby dla Slayera). Słowo wstępne do książki napisał Lars Ulrich, jako że to właśnie Metal Blade wydało składankę Metal Massacre, dzięki której Metallica – jeszcze z Dave’em Mustaine’em w składzie – zaistniała w podziemiu za sprawą wczesnych nagrań „Hit The Lights”.

W jednym z pierwszych rozdziałów książki Slagel tak napisał o formacji Mustaine’a:

Jedynym zespołem, który nie trafił w nasze szeregi, a na którym mi zależało, był Megadeth. Gra toczyła się między nami, a nowym ówcześnie labelem zwanym Combat, który był częścią sieci dystrybucyjnej Important, z którą zaczęliśmy współpracę.

Pod koniec 1984 r. uznali, że metal jako całość nabiera rozpędu i chcieli podłączyć się pod to tworząc własną wytwórnię.

Pierwszym zespołem, który pojawił się na ich radarze (i zarazem na naszym) był Megadeth. Koniec końców rozeszło się o $1000. My zaoferowaliśmy im $7000, ale Combat zaoferowało $8000, więc poszli do Combat.

Patrząc wstecz, zwłaszcza na to, co Megadeth osiągnęło, często myślałem, „Cóż, może mogłem jakoś zdobyć nieco więcej pieniędzy.” Ale prawdę mówiąc $7000 to było wtedy najwięcej, ile kiedykolwiek komukolwiek zaproponowaliśmy.

Większość wydatków na rzeczy, które nagrywaliśmy, zamykała się między $1600 a maksimum $3500, żeby nagrać pełny album.

$7000 to było dużo kasy. Pamiętam, że Dave Mustaine napisał mi naprawdę długi, serdeczny list, w którym mówił, że bardzo chciał być w Metal Blade, ale że nie było nam to pisane.

Najwyraźniej Dave Mustaine pamięta to wszystko inaczej, albowiem odniósł się do tego fragmentu niezbyt serdecznie, pisząc na twitterze do Briana:

Jeśli błędne przekonanie o tym, że zaoferowano nam $7000, jest jakimkolwiek wyznacznikiem reszty tej książki, to mam nadzieję, że jest ona oznaczona jako fikcja. Nigdy bym nie chciał z tobą pracować.

Slagel niedługo potem odpowiedział, chyba / raczej irocznie:

Bardzo mi przykro, jeśli się w tym pomyliłem albo cię obraziłem. Pamiętam, że rozmawiałem wtedy z waszym obozem. Jeśli znowu to mnie zawiodła pamięć, to nie było zamierzone.

W niedawnym wywiadzie Brian Slagel powiedział, że oczywiście żałował także, że nie udało się z Metallicą (ani on, ani oni nie mieli wtedy pieniędzy), Mötley Crüe (przyszli do niego zanim jeszcze miał label), Guns N’ Roses (nie miał szans na wzięcie ich pod skrzydła, ale mógł być bardziej zaangażowany w wydanie ich debiutu, bo pomagał w końcu tylko przy promocji – nie posłuchał rad znajomych, by ich sprawdzić wcześniej, bo wyglądali mu na „zbyt glamowatych”), oraz Pantery (znał się świetnie z ich managementem, ale potrzebowali zbyt dużo pieniędzy).

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *