W wywiadzie dla Full Metal Jackie, udzielonym 10 stycznia przez Dave’a Mustaine’a, zapytano go m.in. o ostatni krążek Megadeth – „Super Collider”, który zebrał mieszane recenzje, ale sprzedał się bardzo dobrze i trafił na wiele list przebojów.

FMJ: Ostatni album Megadeth, „Super Collider”, wspiął się na wiele list typu „najlepszych w 2013 roku” wraz z podsumowaniem 2013. Czy wzmianka o byciu „najlepszym” stanowi lepszy komplement niż pochlebne recenzje, bo to znaczy, że ktoś wciąż słucha i lubi tę płytę?

Mustaine: Cóż, myślę, że w zw. z muzyką Megadeth należy pamiętać o tym, że przemysł muzyczny w chwili obecnej ma wielu nowych recenzentów, którzy nie znają historii zespołu. Słuchają więc Megadeth i myślą: „Ci kolesie są starsi, przesłuchałem płytę i nie rozumiem jej.” Albumy Megadeth to nie albumy, których się słucha i wyłapuje z nich wszystko po jednym przesłuchaniu. Jest w nich wiele ruchomych części. Teksty są dość prowokacyjne i dość przemyślane; nie możesz po prostu przeczytać tekstu  i zrozumieć wszystkich podwójnych znaczeń oraz każdego ukrytego przesłania. Uważam, że – jako jeden z najlepiej sprzedających się autorów New York Timesa – mam całkiem dobrą znajomość „The King’s English” [słynna książka poświęcona stosowaniu gramatyki w j. angielskim – red.] i staram się to wykorzystać. To znaczy, zdaje mi się, że w ciągu całej mojej kariery, w niemal 200 utworach, użyłem słowa „baby” [‚kochanie’ – red.], może w 3 kawałkach. I chyba nie istnieje wiele albumów, przez które możesz przebrnąć, nie usłyszawszy choćby jednego utworu, w którym by tego słowa nie było.

Myślę więc, patrząc na to wszystko, co dotąd zrobiliśmy, że „Super Collider” to efekt wspólnego wysiłku, ale także punkt zwrotny dla nas, jako że wróciliśmy do dużej wytwórni. Z sympatii, którą darzymy Universal, ich pracowników, każdego z naszej agencji i wszystkich tych ludzi związanej z nami teraz, pomyśleliśmy, żeby wrócić do tego, co robimy najlepiej i nie starać się pisać kawałków radiowych. Ponieważ to jest jak staranie się o dziecko: albo się przytrafi, albo nie. Fajnie jest próbować, jednak wielu ludziom się nie udaje, gdy to robią. W naszym wypadku, kiedy usiłujemy tworzyć kawałki, większość wychodzi dobrze, ale ,Symphony Of Destruction’ przyszło znikąd, podobnie jak ,Peace Sells’. A to są te utwory, o których każdy mówi: „To napiszcie kolejne ,Peace Sells'”, albo „Napiszcie następne ,Symphony'”. Nie da się tak po prostu napisać takich rzeczy [kiedykolwiek zechcesz]; to tkwi wewnątrz ciebie i musi wyjść, gdy przyjdzie odpowiedni czas.

Pełny wywiad audio:

url

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *