Minął już prawie rok, odkąd Dave Lombardo został wyrzucony ze Slayera. Z tej okazji portal PlanetMosh przeprowadził wywiad z perkusistą, pytając o powody odejścia z zespołu, jak i o plany koncertowe na najbliższy czas. Tłumaczenie całego wywiadu, który został przeprowadzony drogą mailową, przeczytacie poniżej:

Po pierwsze, powód naszej rozmowy jest taki, że Dave w przyszłym miesiącu organizuje „drum clinic” w Belfaście, mieście, gdzie mieszkam. Zastanawiam się więc, jakie są zalety przeprowadzania takich spotkań oraz co uczestnicy z nich wynoszą.

 Dla mnie, głównym celem klinik jest zgłębienie konkretnego muzyka. W moich klinikach, ludzie otrzymują możliwość usłyszenia z bliska jak gram niektóre z piosenek, które oni słuchali na przestrzeni lat. Zadaję też pytania i odpowiadam, bo możesz mnie zapytać o cokolwiek. Mam nadzieję, że każdy, kto w tym uczestniczy, czuje się napędzony i zainspirowany przy wyjściu.
Moje życie, będąc samoukiem i jednocześnie zdobywając sukces będąc bardzo młodym, nie jest czymś powszechnym. Czuję, że mam wiele spostrzeżeń do zaoferowania.

 Wydarzenia takie jak kliniki dały mi do zrozumienia, że jest to bardzo bezpośredni sposób, aby fani mogli wejść w interakcję z muzykami. Pomimo dostępności Facebooka, Twittera itp., artyści są często zamknięci i odizolowani od swoich fanów: czy ta relacja twarzą w twarz z fanami jest dla ciebie ważna?

 Uważam, że w pewnym stopniu jest to ważne. To fani ofiarowali mi takie życie. Sam chcę, aby mnie poznali, moją pracę, zainteresowania. Lubię jednak, gdy moje życie osobiste jest moją własną sprawą. Odrobina tajemnicy jest zawsze dobra.

 Nie możemy przeprowadzić wywiadu, nie pytając o Slayera, w szczególności nie poruszając kwestii twojego nagłego odejścia z zespołu w zeszłym roku. Jak teraz, gdy kurz już nieco opadł, spoglądasz na to, co wtedy zaszło?

 Można to było łatwo naprawić. Nie prosiłem o nic więcej, poza byciem traktowanym na równi. Jestem pewny, że po drodze popełniłem pomyłki, ale moją intencją nigdy nie było odejście. Kto zrobiłby coś takiego w złotym okresie dla zespołu? Obrzydza mnie to, do czego doszło. Jeff tego nie chciał, tak samo ja.

W jednym z ostatnich wywiadów Tom Araya opisuje cię jedynie jako „członka zespołu” i mówi, że „nie byłeś partnerem”. Jak odbierasz takie komentarze, będąc założycielem zespołu?

 To obrzydliwe. Opuściłem zespół w 1992r., aby być w domu podczas narodzin mojego syna. Jeden występ zmienił kurs tego zespołu. Tom zapomniał o przeszłości. Sprzedaje historie, który tworzone były na przestrzeli lat, aby sprzedawać bilety. Jeśli nie ja, Slayer by nie istniał. Ja namówiłem Kerry’ego, aby założył ten zespół. W jakiś sposób oni o tym wszystkim zapomnieli.

 Potem, w tym samym wywiadzie, oskarżył cię o „tyrady” na Facebooku, powiedział też, że publikujesz rzeczy, które są „prawnie wiążące i prywatne”. Czy żałujesz czegokolwiek, co powiedziałeś w tym czasie?

 Nie. Moja „tyrada” na Facebooku wciąż tam jest, ponieważ jest trafna.

 Jak opisałbyś twoje relacje z Tomem i Kerrym na chwilę obecną?

 Niestety, one nie istnieją.

 Śmierć Jeffa Hannemana z pewnością mocno cię uderzyła. Czy widziałeś go, zanim zmarł i, jeśli możesz, czy mógłbyś zdradzić, jak wyglądały twoje relacje z nim?

 Nie widziałem Jeffa przez kilka miesięcy, zanim zmarł, ale wymieniliśmy sporo wiadomości i rozmów telefonicznych, zanim do tego doszło. On naprawdę nie pozwalał nikomu zbytnio zbliżyć się do jego życia codziennego. Ale, gdy rozmawialiśmy, było tak, jakby czas nie mijał, dużo śmiechu. Nie mogę prosić o nic więcej od tego, jak wyglądały moje relacje z Jeffem. Były one świetne.

 Czy byłeś rozczarowany widoczną oziębłością, którą pokazywali twoi koledzy z zespołu, w szczególności Kerry, po śmierci Jeffa?

 Byłem zszokowany tym, że Tom nie pojawił się na memoriale. Czułem się niekomfortowo będąc tam, po tym, co stało się w zespole, ale jednak się zjawiłem. Byłem również zszokowany historiami Kerry’ego, które koncentrowały się na nim samym. Żadna z tym historii nie mówiła o tym, jakim człowiekiem był Jeff.

 Porozmawiajmy teraz o Philm, prawdopodobnie najbardziej eksperymentalnym projekcie, w który kiedykolwiek byłeś zaangażowany. Jak wygląda sprawa drugiej płyty? Rozumiem, że jest praktycznie gotowa do wydania?

 Jest gotowa do wydania. Nie mogę się tego doczekać. Jest ciężka jak cholera. Oczywiście, ze względu na wiele zmian w przemyśle muzycznym, jest teraz kilka dróg, aby dotrzeć z muzyką do ludzi. Testujemy teraz te inne opcje. Niezależnie, umowa dystrybucyjna. Mamy nadzieję wypuścić to wkrótce.

 Czy mogłem gdzieś przeczytać, że trzeci album jest już po części napisany?

 Tak, jest! Mamy już 5 kompletnych utworów.

 Jak gra w zespole takim jak Philm różnie się od poprzednich projektów, w które byłeś zaangażowany? Czy są jakieś szczególne wyzwania, które stawia przed tobą tego typu projekt?

Gram na cztero-częściowym zestawie perkusyjnym, który w porównaniu do dziewięcio-częściowego zestawu używanego w Slayerze, na pewno ogranicza mnie w sposobie, w jaki mogę coś zagrać. Ogranicza mnie to, ale jednocześnie rzuca mi wyzwanie.

 A jakie są tego zalety?

 Muzyczne dojrzewanie. Wszyscy dzielimy ten sam entuzjazm. Jesteśmy bardzo produktywni i zawsze podekscytowani współpracą. Dzielimy tą samą pasję. To odświeżające.

Skoro Steve DiGiorgio dołączył znów do Testamentu, to czy skusiłbyś się ponownie na trasę „The Gathering”, jeśliby do ciebie zadzwonili?

 Tak, skusiłbym się.

 Jaki jest status Fantomas oraz twoich relacji z Mikem Pattonem i Buzzem Osbornem?

 Moje relacje z Mikem i Buzzem są zawsze dobre. Kocham tych kolesi. Fantomas to niesamowity zespół. Jestem gotowy na nowy album lub trasę w każdej chwili.

 Wielu utalentowanych muzyków – myślę o ludziach typu Trent Reznor – poszło w kierunku filmów. Z twoimi zainteresowaniami do metalu, jazzu i muzyki klasycznej, czy jest to droga, którą zainteresujesz się w przyszłości?

 Pracowałem już przy kilku, np. „Dawn of the Dead” (2004), tworzyłem też w jednym z dzieł Christophera Younga, „Ghost Rider”. Niedawno nagrywałem perkusję na soundtrack do siódmego sezonu „Californication”… więc, absolutnie tak!

 Pod sam koniec: jakie jest prawdopodobieństwo autobiografii Dave’a Lombardo?

 To może się wydarzyć… Bądźcie czujni! 

Dave Lombardo (Slayer) mówi o aktualnej sytuacji pomiędzy nim a Slayerem oraz o korzyściach płynących z przeprowadzania klinik perkusyjnych

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *