Dean Delray z programu „Let There Be Talk” przeprowadził ostatnio wywiad z perkusistą Philm Davem Lombardo, który powiedział, że obecnemu składowi Slayera brakuje „magii”. Były bębniarz Slayera mówił również o wspólnym graniu z Metallicą, problemach ze słuchem Kerry’ego Kinga i Jeffie Hannemanie. Najciekawsze fragmenty wypowiedzi Dave’a tłumaczymy poniżej.

Dave Lombardo o muzycznej chemii pomiędzy członkami oryginalnego składu Slayera:

Zawsze doceniam trzon zespołu. Tak jak John Bonham  był częścią Led Zeppelin. Gdy zastąpił go jego syn Jason, to pomyślałem o mój boże… dajcie spokój, naprawdę? Cenię Jasona i to co tworzy, ale kiedy włożył podwójną stopę do jednej centrali to było już dla mnie przesadą. Chciało się powiedzieć: „Serio, stary? Twój ojciec grał na pojedynczej stopie.”

Jest pewna magia – i tak jak w AC/DC z Bonem Scottem, również w Slayerze – jest ta specyficzna magia, gdy masz pewnych muzyków, których nikt nie może zastąpić. Nikt. I tyle. Nie możesz. I tak, oczywiście wiele fanów lubi nowego perkusitę Slayera [Paula Bostapha – przyp. red.]. Ale jest też ta magia. Chemia. To jest tak jakbyś spotkał odpowiednią dziewczynę z którą naprawdę świetnie się dogadujesz; to coś wyjątkowego. Tak samo jest z zespołem: zbierasz tych czterech kolesi, którzy mogą i siebie nawzajem nienawidzić, ale na scenie tworzą po prostu magię. I tego właśnie teraz brakuje. Osobiście w to wierzę.

Dave Lombardo: Obecnemu składowi Slayera brakuje "magii"

O zmarłym w 2013 roku Jeffie Hannemanie:

Dostałem sms-a od Jeffa… to była ostatnia wiadomość jakoś na miesiąc przed jego śmiercią. Bo chciałem się z nim spotkać, by przedyskutować to co dzieje się ze Slayerem. On też w ogóle nie był z tego zadowolony. Odpisał mi: „Co się do kurwy nędzy dzieje Dave?”

O tym czy Jeff Hanneman dostawał wynagrodzenie, gdy w trasie zastępował go Gary Holt:

[śmiech] Tak, oczywiście dostawał, ale kto powie jak dużo? Nie wiedział o wielu rzeczach które się wtedy działy, tak samo jak reszta chłopaków. I to było dla niego zaskoczeniem.

Chciałem się z nim zobaczyć, żeby powiedzieć mu co się ze mną działo i by podzielić się z nim tym, czego udało mi się dowiedzieć. Ale nie udało nam się już spotkać. I którymś razem, gdy jeszcze spotykaliśmy się i gadaliśmy ze sobą, powiedział mi: „Dave, boję się o swoje zdrowie. Nie możemy się spotykać. Jest parę spraw medycznych o które się obawiam.” O cokolwiek chodziło to myślę, że prowadziło to do niewydolności wątroby.

Wiedziałem, że do tego dojdzie. Lata przed ugryzieniem przez pająka, coraz więcej ciężkiego picia – bardzo ciężkiego picia. Włączając w to Kerry’ego.

O problemach ze słuchem Kerry’ego Kinga:

Podczas jednego koncertu w Holandii, Kerry powiedział, że ma problemy z równowagą i słuchem czy coś w tym stylu, ale myślę, że to po prostu solidna szklanka wódki zmieszana z colą tak na niego podziałała, gdy wlał ją w siebie przed wejściem na prom w Londynie.

Weźmy ogromną ilość, pierdolony litr… pełną butelkę wódki i zmieszajmy ją z napojem gazowanym. Budzisz się następnego dnia i mi mówisz: „Och, mój słuch. Coś jest z nim nie tak. Nie potrafię stać prosto.” Nie stary, jesteś po prostu najebany! [śmiech]

Dave_Lombardo_Metallica

O zagraniu dwóch kawałków z Metallicą, gdy Lars Ulrich nie mógł wystąpić na brytyjskim festiwalu Download w 2004 roku:

To było niesamowite. Najlepsza była próba, podczas której musiałem z nimi przerobić  ich wszystkie utwory… ach, to było wspaniałe. Pamiętam jak wczułem się  w ciężki groove w ‚The Four Horsemen’ i gdy wślizgnąłem się w niego i gdy okazał się on tak ciężki i tak bardzo na miejscu, Kirk w pewnym momencie przestał grać i powiedział: „Tak właśnie powinno to być grane.” [śmiech] I wtedy obrócił się do Jamesa i powtórzył: „Tak właśnie powinno to być grane.” [śmiech] Wszystko wyszło bardzo płynnie. Przejście było płynne. Kochałem grę z tymi kolesiami. Kocham ich do dzisiejszego dnia. Wspaniali ludzie. Lars też jest wspaniały.

O riffach i brzmieniu Slayera:

Gdy przychodziło co do czego i miałem występować z moim byłym zespołem na scenie, zdarzało się, że riffy zaczynały brzmieć podobnie do innych riffów. Więc grałem ‚Chemical Warfare’ byłem przekonany, że jestem w innym pierdolonym kawałku i wtedy myślałem: „O kurwa myślałem, że to…” I wtedy naprawdę się wkurwiałem. I próbowałem wtedy podpatrzeć co chłopaki robią na gryfach, żeby ogarnąć co za kawałek gramy… ech, stary. Zdarzyło mi się to parę razy i to było nieco frustrujące. W takich chwilach zdawałeś sobie, że twoje numery zaczynają brzmieć jednakowo.

Całości wywiadu można posłuchać poniżej.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *