W wywiadzie dla brytyjskiego Metal Hammera, Dave Lombardo wypowiedział się nt. kulis ostatnich lat Jeffa Hannemana w Slayerze tego, co byłoby, gdyby wciąż żył:

Pod koniec swego czasu w Slayerze, Jeff doszedł do punktu, w którym jego występy nie dorównywały poziomem reszcie zespołu. Alkohol brał górę, jak i [późniejsze] operacje, które przechodził. To było smutne, ale musieliśmy podjąć decyzję i przedstawić mu [złe] wieści. Wiem, że to go zdewastowało.

Zanim do tego wszystkiego doszło, nie wiedzieliśmy, jak długo Tom będzie chciał to jeszcze ciągnąć, bo już wtedy rozważał przejście na emeryturę. Więc Kerry i ja rozmawialiśmy o poskładaniu zespołu do kupy i stwierdziliśmy, że musimy zrekrutować Gary’ego Holta, bo znaliśmy go z Exodus. Jak się potem okazało, Gary został gitarzystą, który zajął miejsce Jeffa, na co Jeff dał aprobatę. Był wielkim fanem gry Gary’ego – Gary ma to wyczucie i ducha, które Jeff uwielbiał u gitarzystów.

Gdyby Jeff wciąż był z nami i wciąż grałby w Slayerze, nie chciałby odchodzić na emeryturę. Walczyłby, aby zespół trwał nadal. Złapałby go za rogi i poprowadziłby dalej. Muzyka i obecność na scenie były jego miłością i pasją. Tę pasję stłumiły toksyny, ale wciąż tam była.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *