Słońce zaszło, świat pokrył się cieniami, Dark Funeral wydał nowa płytę, a Tesco nie jest już otwarte 24 godziny na dobę. Trudno o bardziej black metalową rekomendację najnowszego krążka ekipy lekko spłowiałego Lorda Ahrimana, który powraca po siedmiu latach milczenia, skierowując  swój kondukt pogrzebowy w stronę nostalgii i tęsknoty za starymi, złymi czasami, kiedy to zbroja, topór, las i Baba Jaga w zatęchłym skandynawskim zagajniku, były ważniejsze od noszenia masek rodem z filmu „V jak Vendetta”  i stylizowania hipsterskiego zarostu, obficie marynowanego w wytrawnych winiakach. Na wskroś modom i próbom intelektualizowania blacku, Dark Funeral za sprawą „Where Shadows Forever Reign” uparcie twierdzi, że gdzieś tam przeżyły resztki legionu starych fanów, pamiętających czasy pełnego debiutu „The Secrets Of Black Arts”, który na zawsze naznaczył karierę Szwedów zapierdalającą melodią pilarek gitarowych i perkusyjnymi kanonadami, w których nie treść, a prędkość jest najważniejsza.

darkfuneral-cover

Trudno mi tym samym stwierdzić, czy koncepcja przyjęta przez Dark Funeral, ma jeszcze jakiś, prócz muzealnego, sens funkcjonowania. Mam wrażenie, że niezmienny od zarania dziejów tego zespołu, uzbrojony po zęby, suto podklejony diabelstwem i wszechobecnymi pentagramami image, po latach, paradoksalnie nie zostanie uznany za synonim wiochy, a wyznacznik swoistego uroku i radosnej „maskotkowatości” pomalowanych ludków. Niby z głośników wylewają się pokłady tzw. „zła”, ale nie ma ono jakiegoś niszczącego wymiaru. Dark Funeral to jednak nie Funeral Mist, względnie Marduk i bardziej o czarowanie atmosferą, niż dobijanie bagnetami tutaj chodzi. I tak, już od otwierającego „Where Shadows Forever Reign” – hitowego “Unchain My Soul”, nikt flaków z bólu nie wypluje, a raczej rozkołysze się „tantrycznie” w rytm bujającej, melancholijnej melodii i pomacha banią do wdzięcznie, acz niegroźnie roztaczającego się piłowania wiosełek.

Chociaż płyta przygniata atakami wszechobecnych blastów („Beast Obove The Man”, „The Eternal Eclipse”), to jednak spełniają one tutaj bardziej rolę „smarowania” trybów maszynki precyzyjnie podkręcającej, bardzo przystępne, chwilami wręcz miłe dla ucha, soniczne pejzażyki. Oczywiście Funerale znalazły tutaj miejsce i dla epickich zwolnień, żeby nie było, że wszystko na jedno kopyto, czyli „As I Ascend”. Coś, co jednak miało w założeniu miażdżyć zwolnieniem, to znów kolejny rozdział rozmarzonego włóczenia się po sennym, północnym borze, w którym  Szatana winny spacerowicz, szukając domku z piernika na kurzej stopce, całkiem przypadkowo natknął się na wrota do Szeolu. O wiele lepiej wypada to w epickim „Temple Of Ahriman”, ale skoro tytuł poświęcono ksywie, którą nosi dowódca Dark Funeral – Mikael Svanberg, to inaczej być nie mogło. Podkreślić jednak należy, że nie w takim graniu Szwedzi wypadają najlepiej, co zdają się sami rozumieć, kończąc rzecz dwoma, rozbudowanymi, rozpędzonymi strzałami, z których pierwszy – „Nail Them To The Cross”, w końcu sięga pożądanego poziomu satanistycznego bestialstwa, a drugi, tytułowy, jest ostateczną, jeszcze bardziej uwzniośloną kontynuacją otwarcia tej płyty.

„Where Shadows Forever Reign”, swoją zachowawczością, nie wzbudzi raczej jakiegoś większego fermentu w postaci dyskusji i wywoływania skrajnych emocji. Nie wiem, czy to dobrze, bo ponoć tzw. „prawdziwa sztuka” winna takie aktywności prowokować. To po prostu, kolejna, solidna, skrojona na miarę zbroja Czarnych Rycerzyków, którą jedni oleją, a inni przywdzieją wraz z bamboszami, grzejąc się przy kominku, gdy nadejdą październikowe chłody. Złośliwi być może stwierdzą, że to najlepszy krążek Dark Funeral od długich siedmiu lat……bo od tamtego czasu po prostu nic nie nagrali. Ja, jak zwykle dam sobie siana i popłynę wraz z miejscowymi przerostami melodycznej formy nad treścią, dochodząc do wniosku, że podoba mi się ta płyta. Ongiś rządzące, black metalowe Misie Panda, są jakby na wymarciu, jak WWF się nimi nie zajmuje, to kto jak nie ja?

wwf-panda-logo

Megakruk

Ocena: 7/10

Wydawca: Century Media Records

Data premiery: 3 czerwca 2016 r.

Twórcy:

  • Lord Ahriman – gitary, gitara basowa, teksty
  • Chaq Mol – gitary
  • Dominator – instrument perkusyjne
  • Heljarmadr – wokal, teksty,

Lista utworów:

  • Unchain My Soul
  • As One We Shall Conquer
  • Beast Above Man
  • As I Ascend
  • Temple of Ahriman
  • The Eternal Eclipse
  • To Carve Another Wound
  • Nail Them to the Cross
  • Where Shadows Forever Reign

2 Komentarze Dark Funeral – „Where Shadows Forever Reign”: Recenzja

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *