Gene Holgan udzielił wywiadu podcastowi The Sick Room (audio poniżej), w którym zapytany został o reaktywację Dark Angel, który co prawda od roku koncertuje (w składzie Holgan/Meyer/Durkin/Rinehard/Gonzalez), ale nowego materiału nadal nie słychać. Co więc się dzieje?

Nie czujemy pośpiechu. Dark Angel zdecydowanie chce wykorzystać momentum, który zyskał w 2014r… Nie działamy na spokojnie – staramy się śpieszyć – ale nie jesteśmy w pośpiechu; staramy się zrobić najlepszy album, jaki możemy. Gdy chwila będzie odpowiednia, to będzie odpowiednia. Dark Angel zrobi, co musi. Jedyną rzeczą, jaka z tego wyniknie, to w cholerę zajebista płyta i oby nieco fajnych koncertów, a oddamy to na żywo bardzo dobrze… Co do daty premiery to nawet nie mam jak o tym spekulować. Pomyślimy o tym, gdy nadejdzie czas i będziemy mieli ukończony naprawdę zabójczy, zabójczy, świetny album, i wtedy właśnie się on ukaże.

Chcemy ludzi zdewastować. Nie chcemy, żeby wyszło „Oh, dobra płyta, tak, fajna, stary. Ci goście wrócili. No. Fajnie. Fajna płyta.” Nie. Chcemy wydać coś, co wszystkich rozjebie i sadzę, że tego chce każdy zespół metalowy. Jim Durkin to doprawdy świetny kompozytor riffów, a ja… też mi niczego nie brakuje. Tak więc riffy będą miażdżące i chwytliwe, i świetne, i złowieszcze. Będzie wszystko, czego tylko można oczekiwać od płyty Dark Angel.

Poniżej multicam z ubiegłorocznego koncertu w Chile. Dają radę:

 

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *