Full Metal Jackie w ramach swojej audycji radiowej przeprowadziła wywiad z Coreyem Taylorem, który mówi o tym, jak przebiega u niego proces twórczy oraz wspomina nagrywanie drugiego albumu Slipknot

Corey, kilku wielkich twórców piosenek mówi, że proces twórczy to rozdzierające i trudne zadanie. Inny mówią, że mają po prostu szczęście, że zostali obdarzeni boską inspiracją. Jak jest w twoim przypadku?

Hmm, to wcale nie takie fajne [śmiech], wiesz? Sam nie wiem. Myślę, że wszystko sprowadza się do tego, co chcesz powiedzieć. Jestem szczęściarzem, biorąc pod uwagę fakt, że potrafię wziąć coś, co siedzi w mojej głowie i to zapisać, lub też potrafię słuchać muzyki, którą napisał ktoś inny i spróbować sięgnąć po to, co mówi muzyka, po prostu podążać tym tropem. Znaczy się- 9 na 10 razy, idę w tym kierunku, w którym zabiera mnie muzyka. Więc tak naprawdę, to nie wiem. Myślę, że to zależy od tego, co chcesz przekazać. Piszę piosenki, odkąd miałem 12 lat, więc miałem wiele czasu aby dojrzeć do momentu, że gdy coś słyszę, od razu wiem co, bądź jak, chcę przez to powiedzieć, próbuję też zrobić to inaczej, tak, żeby pozostało to świeże. Nie wiem więc, czy jest to inspiracja moją wewnętrzną muzą, czy próba bycia artystycznym tylko dla sztuki. Jako pisarz, tekściarz, staram się mieć pewność, że nie powtarzam samego siebie. To jest właśnie niebezpieczne dla wielu ludzi. Jeśli chodzi o mnie, staram się trzymać tego, co robię, próbując jednocześnie znaleźć nowe ścieżki.

Corey, dobrze udokumentowane jest, że nagrywanie drugiego albumu Slipknot, ,,Iowa” było burzliwym okresem. Przez kilka ostatnich lat zespół miał różne przejścia. Czy podczas tworzenia tej płyty nauczyłeś się czegoś, co spowodowało, że nadrywanie następnego krążka było prostszym procesem?

Na pewno nauczyłem się, że ograniczone jest to, jak bardzo możesz się zmobilizować. (…) Dla mnie – nie mogę mówić za innych – był to zdecydowanie najmroczniejszy czas w moim życiu, przez który byłem w stanie przejść i zamienić go na trochę szalonych i pięknych tekstów. Nie możesz jednak spędzić za dużo czasu na krawędzi, staje się to wtedy zbyt kuszące. Jeśli chodzi o mnie, nauczyłem się wtedy stąpać po kruchym lodzie, ale nie przywiązywać się do tego. Ponieważ to nie życie. Kiedy cały czas kroczysz po krawędzi, starasz się zorientować, po której stronie barierki upadniesz. Nie chciałem w ten sposób funkcjonować, chciałem mieć z życia coś więcej, niż tylko sprawdzanie, ile mogę z siebie wycisnąć. Rzecz w tym, że dowiedziałem się, jak sięgać po mrok, jednocześnie nie dając się przez niego pochłonąć. Są w życiu ważniejsze rzeczy, dla których możesz żyć.

Bycie rozdartym między Slipkotem a Stone Sour, współpraca z innymi artystami, pisanie książek, to wszystko wydaje się bardzo zajmujące. Co robisz, aby się zrelaksować? Czy może tryb w jakim pracujesz jest sam w sobie relaksujący?

Nauczyłem się, że trzeba uderzyć w momencie, gdy to po prostu czujesz. Wielu ludzi mówi „kuj żelazo póki gorące”, ale musisz trochę poczekać na ten moment. Zdałem sobie kiedyś sprawę, że jeśli nie jesteś czegoś pewien, należy odpuścić. Ja po prostu siadam i piszę tekst, gdy czuję że natchnienie nadchodzi. Może to zająć trochę więcej czasu, ale wygląda to potem o wiele lepiej. Jeśli nie czujesz żadnej inspiracji, nie powinieneś brać się za pisanie, ponieważ potem i tak do tego wrócisz i napiszesz wszystko na nowo. Gdy tworzysz, czując natchnienie, jeśli jesteś w formie, wtedy stworzysz swoje najlepsze rzeczy. Muszę sobie dać czas, uciec od niektórych obowiązków, rozerwać się. Spędzić czas z rodziną lub usiąść przed telewizorem, odłączyć się na chwilę i dopiero wtedy wrócić do swoich zajęć. Myślę, że to najlepszy sposób, aby być bardziej kreatywnym i wyzwolić z siebie najbardziej poruszające myśli, które będę mógł przelać na papier.

Corey Taylor mówi o najmroczniejszym okresie w swoim życiu

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *