Chuck Schuldiner wszystkie swoje „lżejsze” od Death pomysły realizował w projekcie Control Denied, gdzie rolę wokalisty oddał fenomenalnemu Timowi Aymarowi. Nie zabrakło też Richarda Christy’ego i Steve’a DiGiorgio, oraz Shannona Hamma. Był to więc zasadniczo Death, tylko z „death” zamienionym na „prog”. Pierwsza płyta z 1999 r., The Fragile Art of Existence, była oczywiście świetna i niedługo potem rozpoczęto prace nad kolejną, When Man and Machine Collide.

Chuck w 2001 r. niestety zmarł i album został stworzony zaledwie w połowie, po czym nastąpiła długa prawna batalia o prawa do materiału z wytwórnią Karmageddon. Prawnikowi Erikowi Greifowi, reprezentującemu rodzinę, udało się ją wygrać dopiero w 2009 r., co rozpaliło nadzieję fanów na dokończenie płyty. W 2010 r. ogłoszono właśnie taki plan, jednak krótko potem zaczęły się nowe problemy.

W 2011 r. ktoś włamał się do studia Morrisound, w którym nagrywał Chuck, i skradziono większość sprzętu, odsuwając możliwą premierę w czasie. Do początku 2014 r. postęp pozostał niewielki (były spotkania, nie było nagrywania), jednak plany pozostały w mocy.

W kwietniu br. Greif ogłosił niestety na facebooku, że, że album nie zostanie dokończony, ponieważ nie mógł zostać wyprodukowany tak jak życzył sobie tego Schuldiner – tj. w studio Morrisound. Fani mieli jednak nadal nadzieję na cokolwiek, wszak połowa materiału istniała już w formie demówek.

Najnowsze doniesienie ze strony pełnomocnika nie pozostawia jednak złudzeń co do całego albumu, jednak krótko potem dodał on, iż jest szansa, by dokończony został 1 utwór:

Niestety nie będzie drugiego albumu Control Denied. To okazało się być nazbyt wielkim zadaniaem, a Chuck powiedział Jimowi Morrisowi, że jeśli nie dałoby rady tego skończyć w dokładnie taki sposób, w jaki tego chciał, to nie powinno się tego kończyć. Minęło zbyt wiele lat.

W rozmowie w komentarzach powiedział on jednak, że:

Jest szansa [usłyszeć ten materiał]. Nie chodzi o dema (bo te są już dostępne) – mówię o utworze Chucka z Richardem…

Pozostaje więc jeszcze czekać na oficjalne zamknięcie ostatniego rozdziału w wydawniczym dorobku mistrza, a w międzyczasie słuchać instrumentalnych dem i wyobrażać sobie, co by było gdyby…




Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *