Życie jest wielką niewiadomą. Nigdy nie pozwoli się nam w pełni poznać i od nas tylko zależy jakie płaszczyzny egzystencji zbadamy, jakie czarne plamy odkryjemy. W końcu dobierzemy z niej to co uznamy za najlepsze i obierzemy jako swoją drogę. Tak samo jest muzyką. Każdy z muzyków ma prawo czerpać, z tego co jego zdaniem najlepiej odda istotę muzyki, która chce stworzyć. Nawet jeśli będą to pierwiastki bardzo skrajne, ale które w jakiś sposób da się połączyć. Tak, też zrobiła kapela Chrome Collision. Wszystko z miłości dla metalu, wszystko bez granic!

Heavyrock Chrome Division
Są na scenie metalowej ludzie, którzy gdyby mogli własnymi rękoma postawili by dom. Takim też człowiekiem jest David Timsit. Na pewno znają go fani gotyckiego metalu, a to za sprawą projektu Mirrored in Secrecy, co bardziej zagorzali maniacy niemieckiego death metalu mogą też mieć w pamięci jego projekt For the Sorrow, który wydał dwie epki, trudne zresztą do zdobycia. David bawi się muzyką. I teraz zabawił się na całego. W maju 2015 roku wydał Epkę „Devil in You”. Coś czego dotąd nie zrobił. Odrzucił całkowicie koncepcję gothic metalu, zapomniał o death metalu, w ogóle jakby wyszedł z mroku i rzucił się na….. heavy metal, thrash metal i hard rock. Bez żadnego wstydu wziął z tych gatunków to co mu najbardziej pasowało. I udało się! Tym razem zostaliśmy uraczeni muzyką od której aż zionie Metallica i Iron Maiden. Bardzo mocno słychać też Black Label Society oraz inną niemiecką kapelę – Motorjesus. Bardzo ciekawy jest tutaj sam wokal Davida. Ten człowiek udowodnił, że pod względem muzyki świat to globalna wioska. W jego wokalu słychać hybrydę Jamesa Hetfielda i…..Titusa z Acid Drinkers. Szczególnie w utworze „Back to the road” (Który notabene bardzo mocno zionie Motorjesus i Tankard w jednym) oraz tytułowym „Devil in you”. Refren w tym drugim to w zasadzie James z większą chrypą. Dużym rarytasem jest ostatni utwór na Epce zatytułowany „Darkness Suround Us”. To taka mieszanka amerykańskiego thrashu, z brytyjskim heavy metalem i nowo-orleańskim stonerem. Bardzo mroczny refren, ciężkie intro, melodyjna wstawka w tle i grana raz po raz harmonia na gitarze tworzą egzotykę tego utworu. A pamiętajmy, że Epka ta jest egzotyczna sama w sobie.

Nie wiem co mam zrobić z tą płytą. Timsit narobił smaku, serwując nam 21 minut różnorodnego metalu, czerpiącego pełnymi garściami z skrajnych krańców tej muzyki. Z resztą pewnie celowo nagrał tylko 21 minut. Najgorsze jest to, że ciężko od niego wymagać kontynuacji. To jest człowiek, który projekty zakłada i hamuje. A chciałoby się usłyszeć więcej. Nie ufam mu, dostaje 7/10. Ale gdzieś tam z tyłu głowy mam nadzieję, że temat Chrome Collision będzie dalej rozwijał.

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *