Znakomity perkusista Chris Adler z zespołu Lamb of God odwiedził hollywoodzkie Guitar Center, aby opowiedzieć o swoich muzycznych początkach oraz wpływie grania na perkusji i tworzenia muzyki na jego życie osobiste, emocje i uczucia. Tłumaczymy dla Was najciekawsze wypowiedzi Chrisa – a pełne wideo z wypowiedziami perkusisty znajdziecie na dole.

Moja matka była wokalistką, więc przez 8 lat brałem lekcje śpiewu, potem 8 lat grania na fortepianie, następnie saksofon, skrzypce, gitara akustyczna i bas, wszystko podczas nauki w szkole średniej i college’u. Gdy miałem 21 lat, dostałem swój pierwszy zestaw perkusyjny. Jeden z moich pierwszych koncertów, na których byłem, miał miejsce w Baltimore, w nieistniejącym już miejscu, zwanym Hammerjack’s. W tym czasie grałem na basie, wydaje mi się, że byłem wtedy w szkolnym zespole, który grał covery.

Wtedy zobaczyłem Shannona Larkina grającego na perkusji i zdałem sobie sprawę, że muszę zrobić wszystko, aby grać tak jak ten koleś. Chciałem skończyć z udawaniem grania na wszystkich innych instrumentach i nauczyć się tego, co robi on.

Granie na instrumentach sprawiało, że czułem się dobrze. Gdy byłem dzieciakiem i tak naprawdę nie umieliśmy grać i nie wiedzieliśmy, czym jest rock’n’roll, słuchanie muzyki było dla mnie rodzajem ulgi, to było tym, co powodowało, że czułem się dobrze. Myślę, że zawsze chciałem być w stanie tworzyć rzeczy, które sprawiają, że czuję się dobrze lub powodują, że ktoś inny ma takie odczucie. Uważam, że muzyka potrafi tworzyć lub wzmacniać prawie każde rodzaje uczuć czy emocji. Nieważne, czy chodzi tu o bycie ponurym czy radosnym, agresywnym, złym. To są te wszystkie rzeczy, które kocham w muzyce. Pomagają mi one zachować kontakt z tymi częściami mnie.

Podczas tworzenia wyrażam te wszystkie uczucia i mogę je ukazać za perkusją. Być może mikrofon nie przekazuje ci tego, że gram coś w ponury sposób, ale właśnie to uczucie mogę reprezentować. To pozwala mi wyzwolić wiele emocji, których być może nie mógłbym wyrazić w inny sposób.

Na początku grania nowego utworu naprawdę czuję te same emocje, które towarzyszyły mi podczas jego tworzenia. To łączy się ze słuchaczami, widzisz, jak te uczucia są interpretowane w różny sposób przez różnych ludzi, podczas gdy nawalają oni głową, uśmiechają się czy skaczą dookoła. Jest to dla mnie najbardziej wyjątkowa część w robieniu tego wszystkiego, ponieważ wkładam wiele emocji w to co piszę i rezultat tego mogę zobaczyć na twarzach ludzi albo odczytać z ich ruchów w momencie, gdy tego słuchają.
Tak więc to, że otwieram swoje serca, w pewien sposób do mnie wraca w postaci namacalnej energii. To najbardziej porywające uczucie na świecie.

Czuję się bardzo szczęśliwy, że mogę kontynuować to, co robię, ponieważ nie widzę żadnego innego sposobu na twórcze wyrażenie się. Nawet moje relacje z przyjaciółmi, żoną i córką wciąż nie mają porównania z takim sposobem wyrażenia swoich emocji. To ja, to sposób, w jaki chcę być sobą, sposób, w jaki chcę być widziany, słyszany, odczuwany. To bardzo osobiste.

Chris Adler (Lamb of God) opowiada o swoich muzycznych początkach oraz o znaczeniu muzyki w jego życiu osobistym

Napisz, co o tym myślisz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *